sobota, 26 maja 2012

Rozdział 17 " Życie stało się udręką."

                       Alex...
 Kiedy skończyłam gadać, zorientowałam się, że podsłuchiwał mnie Lou. Bosz nieszczęście
- Może mi powiesz, co z Isab? - usłyszałam jego głos - Jak to jest, że od Ciebie odbiera, a od nas nie?
- Zmieniła numer - powiedziałam obojętnie. Pan Marchewka chyba pobiegł poskarżyć się innym, świetnie
                      Harry...
Wychodzę sobie z domu, a tam? Patty liże się z jakimś kolesiem. Zresztą nie kocham jej. Chcę, żeby moja była czuła się chociaż zazdrosna

- Widzę, że przeszkadzam - odezwałem się nagle - Zresztą nie znamy się - zwróciłem się obojętnie do tej całej Patty.  Szybko poszedłem do domu. Wpadłem i poprosiłem Danielle i Eleanor do siebie
- Dziewczyny, pamiętacie jak zniknęłyście, bo poszłyście do lasu? - zapytałem
- Tak
- Była ruda z wami?
- No tak
- Zostawiła was na chwilę?
- Nie. Cały czas była z nami - ciągnęła zdziwiona El
- Boże, więc to nie prawda - załamałem się  - Jest w domu?
- Tego nikt nie wie. Podobno wyjechała gdzieś za miasto. Tyle wiemy od Alex - smuciła się Danielle. Zerwałem się na równe nogi i pobiegłem do siostry mojej byłej
- Gdzie ona jest?! - wrzeszczałem jej do ucha
- Phy chciałbyś. Za miastem. Może nie wrócić za prędko. Albo wogóle
- Proszę Cię, to dla mnie ważne. Błagam
- Obiecałam, że nic nie powiem. Nic nie powiem - wrzeszczała
 Muszę ją odzyskać, muszę. Zbyt bardzo ją kocham . To nie dozniesienia. Wybrałem jej nr. Kurka pasztetowa, nie odbiera. Co jeśli zmieniła numer? Boję się, że jej nie odzyskam. Z tymi okropieństwami zasnąłem
- Harry, obudź się! - darł mi się do ucha Liam. Powiedziałem coś pod nosem i ruszyłem zacną dupę
 -Ruda siedzi na fb. Napiszę! - wydarł się Lou. Jak oparzony wskoczyłem na krzesło i napisałem
H- Hej. Gdzie jesteś? Martwimy się wszyscy, bez wyjątku. Odpisz błagam - Harry.

I - Yyy odpisuję? Tak na serio, to cię nie powinno obchodzić! Niech Patty cię przytuli

H - No proszę, wiem o tym, że wcale Ci nie jest dobrze ( bez skojarzeń). A gdzie jesteś?

I - Daleko. Odwal się ode mnie i na oczy nie pokazuj, żegnam. Mam nadzieję, że NIE DOZOBACZENIA!!
  Wyszła z fb. Załamany wykonałem poranne czynności
- Harry, chodź obejrzymy jakąś wystawę, najlepszych zdjęć w Wlk. Brytani -rzucił zachęcająco Niall. Wskoczyłem w coś normalnego i poszliśmy na wystawę. Kilka zdjęć zwróciło szczególną moją uwagę. Była tam Isabelle, która siedziała na murku i dumnie błądziła wzrokiem po okolicy. W tle piękna przyroda. Spojrzałem na datę i miejsce zrobienia zdjęcia. Było podane jeszcze obecne miejsce zamieszkania i adres jej . Teraz już wiem. gdzie ona jest. Muszę ją odzyskać. Wskoczyłem do auta i pojechałem. Po 4 godzinach stałem pod wielkim domem. Zapukałem
- Dzień dobry, jest Isabelle? - zapytałem nieśmiało starszej pani. Pewnie to jej babcia
- O tak. Jest u siebie w pokoju. Prosto i na lewo - powiedziała z uśmiechem. Momentalnie znalazłem się obok nich. Były uchylone. Zajrzałem i zobaczyłem Isabelle, która bez celu, ogląda różne zdjęcia, wywieszone na zdjęciach. Podeszłem do niej, ta bardzo  się przestraszyła
- Czego chcesz i co tu robisz?- zapytała bez dawnego entuzjazmu
- Chcę przeprosić. Zachowałem się jak ostatni idiota. Teraz wiem, że wcale mnie nie zdradziłaś. Kocham Cię jak szalony
- A skąd masz adres?
- Znalazłem
- To teraz możesz go wymazać z pamięci - powiedziała prawie szeptem. Szybko wstała i chyba chciała wyjść. Złapałem ją za nadgarstki
- Proszę - prosiłem ze łzami w oczach
- Wiesz, może pójdź do Patty, ona Cię pocieszy - krzyknęła z sarkazmem
- Wiesz dobrze, że Ciebie kocham, nie ją
- Nie, nie wiem. A teraz możesz wyjść - wykrzyknęła 3 ostatnie słowa.
 Jeszcze popatrzyłem się na nią ze łzami w oczach i wyszedłem...
                          Isabelle
 Tak na serio, to miałam cholerną ochotę go przytulić. Po prostu nie mogłam. Wyszłabym na idiotkę, ale przecież nią jestem.

 Tydzień później
  - Ooo już ranek - powiedzialam sama do siebie. Uśmiechnęłam się, bo na dworze musi być bardzo gorąco. Lepiej się czuję tu, w Londynie. Chłopaki pojechali do Ameryki. Dzisiaj wracają. W sumie, to wróciłam wczoraj, ale z nikim nie mam zamiaru się spotykać. Na szczęście nie mają mojego nr, ale pewnie wiedzą od Harolda, że jestem. Usłyszałam dzwonek. Bez żadnego zastanowienia, otworzyłam drzwi. Do mojego domu wpadli: Ashan, Sophie, Anne, Eleanor, Danielle i Sarah

- Co to miało do cholery miało być? - wydarła mi się do ucha Sophie. Widać, że już się pozbierała. Westchnęłam głośno
- Chciałam odpocząć - rzuciłam. W moje oczy wpadła dziwna mina, jakiej nigdy nie widziałam, a mianowicie Ashan'a
- Pogodziłaś się z Lokowatym? - zapytała ciekawa El
- Nie
- No, come on. Zakochani, a zejść się nie umieją - zaśmiał się Ashan
- On nie wie, o co chodzi - wskazała Danielle palcem na bruneta
- Możliwe, że się nie zejdą. Ruda nie wybacza tak łatwo - zwrócił się do El
- Idziemy na lody? - przerwałam dyskusją na temat miłości
- Taaa, ale się ubierz. Masz 25 minut - odezwała się El, pacząc się na zegarek. Biegiem wskoczyłam w białą bluzkę z napisem " single" i ubrałam moje ulubione szorty. Dodałam do tego moje fioletowe japonki, które świetnie łączyły się z resztą. Na oczy założyłam wielkie okulary. Do torebki wrzuciłam portfel, błyszczyk, cień do powiek, telefon, chusteczki i zegarek.Wyszłam z domu
- Fajnie się ubrałaś - skomentowała uśmiechnięta Sophie. Ja tylko uśmiechnęłam się. Kupiliśmy po lodzie, a moją uwagę zwróciła turkusowa sukienka. Uwielbiam ten kolor. Kupiłam ją, bo idealnie leżała
- Na razie spróbuję żyć jako singiel - powiedziałam sama do siebie
- Chłopaki niedługo wracają - zaczęła się cieszyć Sarah
- Tsa. Genialnie - udawałam ucieszoną
- Oj daj spokój, pogodzicie się i będzie git - zaśmiała się El
- Jasne. NIE chcę go widzieć. Jeżeli macie z nim przychodzić, to lepiej w ogóle nie przyłaźcie. Po prostu nie wyjdę - powiedziałam. Zrobili zdziwione miny. Już mam dosyć Londynu. Zrobiło się ciemno. Przypomniał mi się ten most, na którym Poznałam Matt'a . Usiadłam tam gdzie kiedyś
- Oczy mnie nie mylą? - usłyszałam znany mi głos. Przestraszyłam się, ale dalam to po sobie ukryć. Chłopak wyciągnął jakiś środek
- Nie pozywaj mnie, po prostu nie byłem sobą - rzucił i patrzł mi się prosto w oczy - Spróbuj - dodał
- Yyy nie - odmówiłam
- Weźmiesz, kiedy będziesz gotowa - rzekł z przekonaniem - Skoczmy! Życie jest okropne! Zróbmy to ! Mniej cierpienia dla innych i my będziemy szczęśliwsi - powiedział i usiadł obok mnie
- Wiesz, to przyjdź o 12. Pomyślę - wrzasnęłam. Pobiegłam do domu. Szybko wzięłam prysznic i zasnęłam
    Obudziły mnie radosne promienie słoneczne, jak fajnie. Włożyłam delikatną, letnią bluzkę, różową. Jakieś wygodne szorty i tramki. Włosy zostawiłam rozpuszczone, a makijaż zrobiłam jak zwykle delikatny. Szybko udałam się w stronę mostu. Rozejrzałam się. Nigdzie nie było Matt'a. Tchórz - pomyślałam i usiadłam. Trochę się przestraszyłam, bo to dosyć wysoko i tam jest głęboko. Jednym krokiem znalazłam się po drugiej stronie. Przez głowę przeleciało mi dużo przygód, tych fajnych i niemiłych. Życie stało się udręką. Już nie byłam tak szczęśliwa, jak kiedyś. Z drugiej strony można kogoś poznać. W jednej chwili byłam już gotowa. Przygotowana na najgorsze i bolesne cierpienie. Nie bałam się. Wręcz przeciwnie, pragnęłam tego
- Boże święty! Co ty robisz?! Odwala Ci?! Złaź stąd! Szybko, bo sobie krzywdę zrobisz!! - usłyszałam znajomy głos...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                  WAŻNE!!

Cześć. Chciałabym was o czymś poinformować. Mam dość imienia Isabelle, normalnie słabo mi się robi. Mam propozycję. Otóż chcę zmienić jej imię na Sylvia, Evelyn lub RosalieJeżeli wam się to nie podoba, to piszcie w komach.

Strasznie wkurza mnie to, że czytacie, a nie dajecie komentarzy! Nawet nie wiecie ile one dla mnie znaczą! Naprawdę mnie motywują, co sprawia, że chce mi się pisać! ZOSTAWCIE PO SOBIE JAKIŚ ŚLAD, JAKO ANONIMOWI LUB ZALOGOWANI. 


 Układ 4 komentarze = nowy rozdział. Brak 4 komentarzy = brak rozdziału. Proszę zrozumcie mnie!


Agnes : *
~Kara 
  i wszystkim anonimowym, dziękuję za komentarze. Wiele dla mnie znaczą!


                                           








7 komentarzy:

  1. No ja czytam non stop ^.^ Kochaniutka :) I nie zmieniaj imienia bo Sylvia, źle mi się kojarzy i jest głupie ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak nie dodasz kolejnej notki to cie zabiję! Nie żartuję! Tak, to groźba ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Imie zmień na Rosalie ^^ Jest najładniejsze

    OdpowiedzUsuń
  4. Patrz! Już są 4 komentarze! Teraz dodaj nowy odcinek ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. "Pamiętaj, piszesz dla siebie, a nie dla innych" - Ewa Nowak

    OdpowiedzUsuń
  6. Popieram Allien: Rosalie to ładne imie :) świetny blog. Osoba wyżej dobrze przytoczyła słowa Pani Ewy Nowak. ja osobiście piszę dla siebie. miałam bloga ale mnie wnewiał, bo notek nie mogłam dodawać więc usunęłam. :P Pisz dziewczyno, pisz, bo masz talent. Jest wiele osób które chętnie czytają Twego bloga. Ja już z zniecierpliwieniem czekam na kolejny rozdział. Pozdrawiam - Karo.

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny rozdział , zgadzam się z powyższymi komentarzami ... ; *

    OdpowiedzUsuń