..Ranek oczami Isab...
- Wstawajta - usłyszałam głos Harry'ego nad sobą. Yh teraz go tylko udusić. Mam dzisiaj jakieś wyniki badań masekrejszyn
- Nie drzyj się - wydarłam się a ten zatkał uszy
- Będziemy się tak drzeć - krzyknął aż ja tym razem zatkałam uszy
- Nie
- Aha - wrzasnął. Wybuchliśmy niekontrolowanym śmiechem. Po pięciu minutach się ogarnęliśmy. Szybko ubrałam się, zrobiłam delikatny make-up i włosy spięłam w koka. Na dole czekała moja rodzina z Hazzą
- Masz tu bułki. Zrób sobie coś - rzuciła szybko moja mama
- Nie jestem głodna - oznajmiłam. Poczułam na sobie wzrok Loczka. Chyba był lekko zły
- Zjesz koniec kropka - wrzasnął i popaczył się na mnie złowrogo. Na siłę wdusiłam kanapkę. Mój chłopak zawiózł mnie pod szpital. Usiadłam na krześle i czekałam na lekarza. Tak minęło jakieś 30 min. No nareszcie wielkie pańsko raczyło ruszyć dupę. Trochę byłam zła, ale nie dawałam tego po sobie poznać. Szybkim krokiem poszliśmy do jakiegoś gabinetu
- Nie jest dobrze - powiedział lekarz - Masz bardziej odpoczywać! Nie możesz się przemęczać i uważaj co robisz - pouczał. Myślałam, że będzie trochu lepiej. Pod drzewem z autem stał zadowolony Harry, który nudził się. Podeszłam do niego. Mieliśmy wsiadać, ale Loczka nagle obsikał pies. Haha i ta jego zdziwiona mina. Wybuchłam głośnym śmiechem, a on był zakłopotany. Ledwo pies odszedł a gołąb na niego narobił. Haha Lou powie, że to kara. On zawsze umie rozbawić
- Nic nie mówi Louis'owi z tym gołębiem - powiedział wściekły. Czy on mi w myślach czyta czy co?! Zaraz mu w łeb walnę
- Chcesz się przytulić? - zapytał podstępnie. Całą drogę mnie straszył, że się do mnie przytuli 3/5 One Direction zareagowało na to śmiechem
- Ciekawe skąd to - zaciekawił się Lou
- Pewnie mu poszło stąd co nie powinno - zaśmiał się Niall, a ja walnęłam go w łeb. Fakt nie wiem czego ten gołąb się naćpał , ale to przypominało kolor biały. W życiu by nie zgadli
- Idziemy szukać tego gołębia- rzucił szeptem Harry
- Będziesz sprawdzał jak nawala? - zaśmiałam się
- Chodź do centrum handlowego - powiedział po chwili ciszy. Po jakiś 10 idiotycznych minutach doszliśmy
- Yyy wiesz, ale muszę za potrzebą - oznajmił
- Spoko może kogoś poznasz - zaśmiałam się. Usłyszałam głośny krzyk jakiegoś faceta. Chyba znajomy. Zaśmiałam się głośno. Czy on tak wszystkich poznaje?
...Oczami Loczka...
Chciałem usiąść na kibel, a tu ktoś się drze. Boże znowu. Obróciłem się i zobaczyłem Ashan'a, który siedzi sobie na tronie. W duchu zacząłem się głośno śmiać. Myślałem, że narobię w gacie. On był zdezorientowany. Po chwili oboje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem
- Poczekaj na mnie tylko skończę - powiedział
- Spoko. To ty poczekaj. Pójdę do innej kabiny - rzuciłem przez śmiech. Po pięciu minutach poszliśmy do czekającej Isab
- Poznałeś kogoś? - zaśmiała się uroczo
- Spotkałem Ashan'a - powiedziałem przez śmiech a ona strzeliła facepalma
- Z kim ja się zadaję?! - rzuciła lekko zła i weszła do jakiegoś sklepu. A my się zaśmialiśmy. Pojutrze to będzie zabawa. Oj będzie się działo. Po jakimś czasie postanowiliśmy wrócić do naszego miejsca zamieszkania. Szybko się przebrałem. Wyszedłem a ruda nagle wybuchła śmiechem. Zaraz po niej Ashan
- Z czego się tak cieszycie? -zapytałem zdziwiony
- Nałożyłeś bokserki na spodnie i włosy Ci się naelektryzowały - wydusiła moja dziewczyna. Haha fakt . Miałem na sobie zielone bokserki a pod nimi dresy. Jeszcze moje włosy. Eh to wyglądało przekomicznie. A ja głupi nie mogłem się domyślić dlaczego mi tak niewygodnie. Wyszedłem. Oboje wstrzymali śmiech
- Jak tam Panie Naelektryzowany ? - zaśmiał się Ashan a Isab dziwnie się popaczyła
- Mieliście ubaw?
- Tak - zaśmiali się. Szybko poszliśmy do reszty, która siedziała w kuchni. Kłócili się tam o jakieś głupstwa. Pan Marchewka i Alex głośno się z nich śmieli
- O co się tak kłócicie? - zapytałem
- Dziewczyny mówią, że jedzenie się zmarnuje - bulwesował się Niall . Wtedy my wybuchliśmy śmiechem. No bo jak ma zostać? Przekonaliśmy dziewczyny, że zostanie. Moja dziewczyna nie wiedziała o co chodzi. No i good. To ma być niespodzianka
- Co robimy ? - zapytała znudzona Sarah
- Idziemy na festyn! - krzyknął Niall
...Oczami Isab...
Szybko złapaliśmy torby i wybiegliśmy z domu. Hah musiałam się oczywiście potknąć i wywalić. No i cała jaa
- Eee dziewczyny i Ashan zabieramy was na tydzień pod namiot - rzucił Liam. Nasza reakcja była bezcenna. Chłopaki się zaśmiali, ale ja nie bardzo chciałam jechać
- Ale - zaczęłam
-Nie ma żadnego ale . Twoja mama się zgodziła - oznajmił Harry i uśmiechnął się szeroko
- A kiedy? - dopytała Anne
- 14 lipca czyli jutro
- Jedziecie? - rzucił nagle Zayn
- Ja nie - powiedziałam a wszyscy mnie zaatakowali
- JEDZIESZ I KONIEC - wydarli się na raz
- Dobra, ale nie krzyczcie - wydarłam się tak, że aż Liam podskoczył. W sumie to niesprawiedliwe. 12 osób na jedną
- A co robi Natalie? -zaciekawił się Zayn
- Pojechała na całe wakacje do Los Angeles
- Ale jej fajnie
- I zabrała naszą okropną siostrę - ucieszyła się Alex..Po 15 minutach drogi doszliśmy na miejsce
- Tu można się pobawić !- ucieszył się Lou. Pierwsze co zrobiliśmy to wybraliśmy się na trampolinę. Pierwsi weszli Alex, Lou, Niall i Anne. Drudzy ja, Harry, Sarah i Zayn. Trzeci Liam, Danielle, Eleanor i Sophie. Ja z Haroldem robiliśmy boskie salta. Mu nie wychodziło, ale mi tak. Potem poszliśmy sobie postrzelać. Mieliśmy ubaw. Bawiliśmy się cały dzień. Wieczorem zauważyłam tą samą dziewczynę, która była na Hawajach i kleiła się do Hazzy. Myślałam, że oszaleję. Jakoś ją odpychał. Dowiedziałam się,że ma na imię Patty i czepiła się Harry'ego. Prawie go pocałowała. Coś tam gadała, że będzie jej. Nie wierzę jej. Po festynie rzuciłam się na łóżko
- AAAAAAAA - usłyszałam pisk Sophie
- Co się drzesz?! - wydarłam się
- Już 7 wstawajta! - rzuciła. Szybkim tempem wzięłam prysznic, ubrałam się. Makijaż zrobiłam delikatny. Kiedy wyszłam zauważyłam, że Sophie zaczęła mnie pakować. Uśmiechnęłam się i szybko zabrałam się za śniadanie. Zjadłam aż dwie bułki. Potem szybko poleciałam po coś do jedzenia. Wzięłam dużo żarcia i zapakowałam do plecaki. W końcu przyszła reszta
- Cześć - wrzasnęli
- Hej - powiedziałyśmy na raz. Szybko się rozsiedlimy do samochodów. Jechało 15 osób. Rozeszliśmy się do trzech aut
- Uważaj jak łazisz - wydarłam się do Loczka, który potknął się i śmiesznie wpadł po auta. Po dwóch godzinach dotarliśmy na miejsce. Tu jest przepięknie. Wielkie jezioro. Czekała na nas jakaś dziewczyna. Z tego co wiem znajoma Liam'a. Ma nam pomóc zapoznać się z miejscem itp.
- Cześć mam na imię Veronica - przedstawiła się brunetka. Polubiłam ją. Bardzo miła i szczera. Może jakieś 19 lat. Dowiedziałam się, że niedaleko jest tu druga grupa, w której jest ta cała Patty. Złe przeczucia nie pozwalały mi zasnąć...
genialne ... ; * . Zapraszam do mnie , kolejny rozdział . ;D
OdpowiedzUsuń