O Bosz.. Nie no zabiję Eleanor. Chyba Ashan jej powiedział, że nie lubię mokrych pobudek. Jednak nie zeszłam z mojego "łóżka". Wtedy przyszedł Harry i zaczął mnie całować
- Za co się wtedy obraziłeś?!
- Za te nagłe wyście - odpowiedział ze słodką miną. Uwielbiam te jego boskie minki. Założył ręce. Dzięki temu mogłam go trochę połaskotać, ale szkoda mi paznokci. Szybko go wygoniłam i ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy. Wyszło całkiem fajnie. Różowa, delikatna bluzka z napisem " I love my boy ". Założyłam krótkie, jeansowe szorty i jakieś adidasy. Makijaż zrobiłam odporny na wodę. Po jakimś czasie wszyscy poszliśmy popływać w jeziorze. Ashan nadal był lekko zły. Wciąż mi się chce śmiać z jego miny, kiedy założyłam mu te rajstopy. Nagle poczułam dosyć ciepłą wodę, a do jeziora nie wchodziłam
- Włazisz albo użyjemy drastycznych środków - wrzasnął Pan Marchewka. Mało mu papierów wsadziłam? Przejechałam go groźnym spojrzeniem
- Ciekawe ,jakich? - rzuciłam z sarkazmem
- Chcesz się przekonać? - szybko krzyknął Hazza
- Nie - wydarłam się. Wszyscy się zaśmiali. Szybko przebrałam się w strój. Rozpędziłam się z mostu i wskoczyłam do wody. Bardzo czysta. Zanurzyłam się i podpłynęłam do Liam'a, który stał w wodzie. Dzięki temu wywalił się, robiąc wiele hałasu. Szybko pojawił się pod wodą. Cała reszta raczej się przestraszyła. Zaczęli uciekać po części jeziora. Poprosiłam Liam'a żeby dalej siedział i nie wynurzał się za bardzo. Następną ofiarą był Louis. Ten wpadł do wody inaczej niż Liam. Z krzykiem i przerażeniem. Co on sobie mógł pomyśleć? Szczęki? Hah wywaliłam wszystkich chłopaków. Na trzy cztery wstaliśmy z wody. Udawaliśmy, że się dusimy. Dziewczyny w pisk
- Świetne to było - stwierdził Niall i przybiliśmy piąteczkę
- Co ty robisz w wodzie? Kiedy do niej weszłaś? Omal zawału nie dostałyśmy - mówiąc to Anne była jakby przestraszona. Potem jeszcze trochę pływaliśmy. Po tym dniu byliśmy wykończeni. Z Harry'm poszliśmy do naszego namiotu
- Nie mam Cię siły nawet pocałować - wydusił, po czym rzucił się na "łóżko". Zaśmiałam się głośno
- Robimy ognisko! Wpadać za godzinę! Widzimy się pod moim namiotem - wrzeszczała Veronica, która nagle wpadła do naszego namiotu
- Pójdziemy na chwilę. Nie mam siły na żadne ognisko - rzucił nagle
- Dzisiaj w planie urodziny Sarah. Musimy iść - powiedziałam szybko. Po godzinie nudów i gadania poszliśmy w miejsce, gdzie miało się odbyć ognisko. Złożyliśmy Sarah życzenia i zaśpiewaliśmy "happy birthday". W sumie to wyszło śmiesznie. Ashan udawał, że ma męski, bardzo gruby głos i darł się wyglądało na to, że śpiewać nie umie, ale to nie prawda i ja o tym dobrze wiem. Wybuchliśmy śmiechem. Dużo razy piliśmy zdrowie Sarah. Sama nie wiem ile wypiłam, ale chyba trochę za dużo. Padnięta rzuciłam się na " łóżko".
Wszystkim twarz wykrzywiło. Mówili śmiesznymi głosami i śmiesznie wyglądali. Zostałam tylko ja i jakaś stara babka. Mówiła, że to jakaś kara. Potem zobaczyłam gadającego buta. Coś tam pierniczył sama nie wiem co.
Auuuuć jak mnie łeb boli. Co to miał być za sen? Ja chyba serio pójdę do specjalisty. Nie ma to jak kacyk po imprezie
- Siema - wrzasnął mi do ucha Louis, który prawie nie pił. Wzięłam taśmę i zakleiłam mu buzię. Przynajmniej tyle spokoju. Jeszcze napisałam mu na czole " Jestem debilem, nie zdzierać taśmy". Hah fajnie to wyglądało. Cały dzień narzekałam, ale to moje ulubione zajęcie. Reszta też tak, ale Eleanor, Danielle i Liam też mieli zaklejone gęby, bo się darli. Wieczorem zdarłam te mądre taśmy. Jak się darli. O 3 w nocy rzuciłam się na moje miejsce noclegowe.
Tym razem bez żadnych koszmarów i głupich snów obudziłam się wypoczęta. Była 10. Włożyłam białą koszulkę w fajowe kropki. Założyłam błękitne szorty. Włosy związałam. Makijaż zrobiłam dosyć mocny jak na mnie. Potem obudził się Loczek, który powitał mnie gorącymi pocałunkami. Szybko wskoczył w jakieś ciuchy i razem z Veronicą udaliśmy się na długiiii spacer po lesie. Dużo się nagadaliśmy. Harry dostał głupawki. Żeby go uspokoić kazałam mu udawać małpę. Haha. Chodził na czworaka i trochę udawał, że skacze po drzewie. Kiedy mu przeszło zaczęliśmy normalnie gadać. Za tydzień Hazza i ja mamy kurs jazdy konnej. Podobno Veronica umie świetnie jeździć. Ja jeździłam tylko kilka razy tak, jak Pan Naelektryzowany. Po jakimś czasie wróciliśmy do reszty, która nudziła się i czekała na nas. Radośnie nas przywitali
- Słuchajcie wszyscy. Ja z Sarah my jesteśmy parą - wrzasnął szczęśliwy Zayn. My wszyscy mieliśmy z tego zaciesz. Wszyscy byli w dobrych humorach. Tylko Ashan na mnie zły. Eh takie jest życie. W końcu go przeprosiłam. Ten od razu się uśmiechnął. Mogłam wcześniej, ale lubię ludzi wkurzać. Postanowiliśmy, że zagramy w kalambury. Było bardzo fajnie. Podzieliliśmy się na pary. Ja i Harry wylosowaliśmy " krowa" haha. Loczek udawał, że chodzi na czworaka, a ja muuuuczałam. Szybko zgadli. Dużo by opowiadać. Lou i Eleanor udawali pijanych . Tak się wczuli, że wpadli do wody haha. Danielle i Liam naćpanych. Po grze popływaliśmy. Pan Marchewka udawał tarzana, który był cały brudny. Heh " Tarzana" wrzuciliśmy do wody. Eleanor śmiała się zamiast pomóc. Noc z Loczkiem spędziliśmy cudownie. Najlepsza noc w życiu.
Obudził mnie jakiś pisk. Chyba Anne. Szybko wyskoczyłam z naszego namiotu. A tam? Chłopaki wrzucają Anne do wody
- Wow, ślicznie wyglądasz bez makijażu - stwierdził Harry przyglądając się mi. Wzięłam go za rękę i zaprowadziłam do naszego namiotu. Na złość wyciągnęłam lusterko i zaczęłam się malować. On na zadowolonego nie wyglądał i zabrał mi mój ulubiony cień do powiek
- Nie ukrywaj swojej natury - powiedział smutny i wsadził cień do mojej torby. Jednak wyjęłam resztę kosmetyków i pomalowałam się delikatnie. Mój chłopak był lekko zły, ale przeprosiłam go gorącym pocałunkiem. Całą grupą poszliśmy na spacer do lasu. Aaaa zaraz, zaraz co to ma być? Nagle zaczęli nas gonić byki. Uciekaliśmy gdzie się dało. Każdy śmiech mieszał ze strachem . 3 godziny przed nimi uciekaliśmy. Haha na prawdę to wyglądało przekomicznie. Najbardziej z nas bał się Kevin. Jakoś nam się udało i wszyscy zmęczeni wpadliśmy na "łóżka", czyli materac a na tym koc. Zostawiłam Harry'ego i poszłam na most. Siedziała tam Sophie i plakała. Musiało się coś stać
- Co się stało? - zapytałam zmartwiona
- Kevin mnie zdradził z Twoją przyjaciółką Natalie
- Ale przecież jej tu nie ma
- Tak, ale on tam pojechał. Poznał ją i mnie zdradził - dokończyła. Z niego taka świnia? Nie wiedziałam o tym. Eh takie jest życie. Całą noc mówiłam jej, że to świnia itp. Zmęczona płaczem zasnęła, a ja poszłam do namiotu. Ten idiota wyjechał do Londynu
- Gdzie ty byłaś?! - usłyszałam zdenerwowany głos Harolda
- Zdradzałam Cię - odpowiedziałam z sarkazmem
- Z kim?!
- Z super cudownym i boskim chłopakiem - krzyknęłam. Mój chłopak się zaśmiał
- A tak serio?
- Pocieszałam Sophie, bo Kevin, ten idiota ją zdradził
- Aż to świnia - rzucił. Przytulona w jego ramiona zasnęłam
- Aaaaaa - zaczęłam piszczeć - Ty wredny małpojadzie! Ty wredna świnio! Samolubna skarpetko! Ty ty okropna krowo! Jesteś chorą psychicznie osobą - darłam się na całą japę. Hazza wybuchł śmiechem - Tak Cię to bawi?! - nakręcałam się. Po chwili znalazł się obok mnie
- Przepraszam - rzucił i zaczął się do mnie dobierać
- Skoro jesteś taki, to wyp... - darłam się zła . Nie dokończyłam, bo zasłonił mi usta ręką...
----------------------------------------------
Nowa bohaterka:
Veronica Adams ( 21.03.1992)
mmmm.. rozdziały coraz lepsze i ciekawsze.. zapraszam cie równiez na mojego bloga
OdpowiedzUsuń