- Jak tam dziewczyny? - zwróciła się do nas pani Anne, która nie rozpoznała swojego syna (hahahaha)
- Yyyy pani zobaczy swojego syna - palnęła któraś. Przypaczyła się bardziej i wybuchła głośnym śmiechem. Nie dziwię się
- W weź si się prze przebierz, bo jaak baba wyglądasz - dusiła przez śmiech
- O to chodzi. Przegraliśmy zakład! - wrzasnął głośno. Wtedy zadzwonił mi telefon. Dzwoniła Diana. Przeprosiłam wszystkich i wyszłam
( Rozm. tel.)
D - Słuchaj. No więc jestem z Natalie na wakacjach iii noo wiesz. Musisz tu przyjechać, bo jesteśmy na policji! Weź kogoś jeszcze
S - (zdenerwowanie) A nie może Alex przyjechać?!
D - Nie, bo powie mamie (oburzenie)
S - Kiedy mam być?
D- Pojutrze (podała ulicę itp)
S- Dobra nara
( Koniec roz. tel.)
- Kto dzwonił? - zapytał Harry, który niespodziewanie znalazł się obok mnie
- Diana, narozrabiała
- Kogo bierzesz?
- Kogoś mądrego - powiedziałam udając, że myślę. Harry spoważniał
- Ej zawsze możesz wziąć - nie dokończył
- Liam'a ! - dokończyłam, a on posmutniał
- Wiesz co?! - zbuntował się
- Co? - udawałam głupią
- Świnki szczo !
- Hahaha. Lubisz LA?
- Taaak
- Nie jedziesz - powiedziałam z miną typu " bitch please". Hah reakcja Hazzy - bezcenna. Zaczęłam się brechtać.
- Jedziemy już - oznajmił, kiedy byłam już zmęczona po dniu. Szybko spakowałam wszystkie moje rzeczy. W aucie momentalnie zasnęłam. Kocham spać, najlepiej długo
Obudził mnie Harold
- Kochanie jesteśmy u CB - oznajmił
- Zostań na noc- poprosiłam. Ten od razu szeroko się uśmiechnął. Na stole leżała mała karteczka
" Nie ma nas i nie będzie do 10 sierpnia. Alex pojechała do jakiegoś chłopaka z drugiego końca Anglii"
- Który dzisiaj? - zapytałam Loczka
- 28 - wrzasnął. Cudownie. Tyle czasu bez wszystkich.
Harry pociągnął mnie do mojego pokoju. Momentalnie pozbyliśmy się ubrań ( wyobrazić sobie dalej) . Powiem, że było fajnie, a z powodu długiej rozłąki, jakoś inaczej. Znowu poczułam to samo szczęście
- Wstawaj, bo szlauf ci nie miły - wrzasnęłam mu do ucha, ale on nadal został nieporuszony. Zasłonił się tylko poduszką
- Zła istoto odejdź, kimkolwiek jesteś - wydusił
- Dobra
- O przepraszam. Mój zacny mózg zacnie tak pracuje, że sam gada jakieś zacne głupoty
- Twój mózg dzisiaj polubił słowo " zacny" i sie go uczepił
- Zacna odpowiedź
- Nosz bomby wylatujące z dupy, płyto z grypą, długopisie z gumką! Nie mów słowa "zacny" - wykrzyknęlam
- Dobra kochanie, bo mi jeszcze krzywdę zrobisz
- Eh kochanie, za dobrze mnie znasz. Idziemy na most?
- What the fuck?
- Hah posiedzieć, tam jest fajnie
- Ale bez wybryków!
- Ok
- To zbieraj się
Wskoczyłam w białą bluzkę z napisem " I have a boy" , zielone szorty. Do tego szare tramki. Makijaż delikatny, a włosy lekko upięłam. Na dole czekał mój radosny chłopak. Udaliśmy się na pusty, jak zwykle most. Bez wahania usiadłam. Loczek dziwnie sę na mnie popaczył
- Co? - zdziwiłam się
- Yyy nic - rzucił i usiadł obok mnie - Rzeczywiście fajowo - dodał. Dałam mu takiego baaardzo namiętnego całusa w usta
- Chodźmy gdzieś
- Gdzie? - zapytał, a ja wzruszyłam ramionami - Wiesz, że niedługo rozprawa?
- Rozprawy nie będzie
- Jak to?
-Jeszcze dzisiaj coś zrobię żeby nie było
- Dlaczego?!
- Wtedy, kiedy spotkałam Matt'a, wydawał się inny, wyleczony. Powiem, że nawet miły - rzuciłam ze szczerym uśmiechem
- Nie możesz, słyszysz?! On ci krzywdę zrobi! Nie pamiętasz już, co palant chciał zrobić? Prawie cię zabił, a ty nie chcesz go pozywać. Wyszłaś z tego cudem żywa !- wrzeszczał, potrząsając mną
- On się zmienił
- Dupa, udaje. Ludzie tak po prostu nie zmieniają się!
- Chodźmy do domu. Chmurzy się - zmieniłam temat i wskazałam palcem na natchodzące chmury
- Do mnie - oznajmił. Biegiem wpadliśmy do ogromnego domu mojego chłopaka
- Chłopaki! - wrzasnął na wejściu. 4/5 1D, szybko znalazło się w jego ramionach. Potem zauważyli mnie i tak się rzucili, że upadliśmy na podłogę. Brakowało mi tej radości
- Razem? - zapytał Lou, szeptem mnie
- Ehem - potwierdziłam. Chłopaki przybili piąteczkę
- Przyjaciele, pomocy! Głodny jestem !- zwrócił się do nas Niall. Dobrze, że zawsze mam jakąś kanapkę. Z torby wyjęłam jedną i podałam wiecznie głodnemu
- Zbawienie!- wrzasnął i rzucił się na moją bułkę - Mmmm sflaszna kfu lopił? - usłyszalam tak od Niall'a, który zajadał się. Dokładnie powiedział " smaczna kto robił", ale chyba tylko ja zrozumiałam, bo reszta popaczyła się po sobie i przewrócili oczami. Hah wpadł mi do głowy genialny pomysł, a mianowicie zrobię konkurs na...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Elo ;D
Rozdział dedykowany dla
~Kara
Jak tam rozdział się podoba? Mam nadzieję, że się podoba. Pamiętajta o zasadzie
3 komentarze = szybciej rozdział
Aleś ty boszka *.* Pisaj czy też tak u mnie na blogu chcesz :*:* A i kosiam cię bardziej niż ty mua ! :P
OdpowiedzUsuńśliczny blog. piękny wystrój itp. :D czekm na kolejny rozdział. pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńszybkie masz tempo z tymi rozdziałami , że nie nadążam ... ale świetne są , więc czytam bez wyrzutów ... ; D . Zapraszam do mnie , na kolejny rozdział ...
OdpowiedzUsuń