~Kara
Alien
Bardzo szybko załatwiłam wszystkie sprawy i napisałam SMS-a Dan, żeby wychodzili. Po kilku minutach czekali
- Jedziemy po dziewczyny? - spytał Liam
- Tak - potwierdziłam. Szybko wsiedliśmy do auta i nawet nie wiem kiedy, bo bardzo szybko byliśmy na miejscu
- Dzień dobry. MY po Dianę Shellares i Natalie Descartes
- A kim jesteście
- Ja jej starszą siostrą
-Naprawdę? - zdziwił się policjant. Wtedy podałam mu legitymację - Ładne imię
- Dzięks. Możemy po nie?
- Tak jasne, już was prowadzę
Poprowadził nas do jakiejś ciemnej sali, gdzie roiło się od różnych dziewczyn. Wśród nich wyróżniały się Diana i Nat. Facet zawołał dziewczyny
- Co wyście zrobiły?
- Yyyy
- Pobiłyśmy
- Kogo?
- Takiego kolesia, co się do nas dobierał
Westchnęłam głośno. Zapakowałam dziewczyny do drugiej taksówki i tak odjechaliśmy. Przydzieliliśmy je do pokoju. Oczywiście nieźle się buntowały, że nie chcą być razem, ale i tak i zapędziliśmy do jednego pokoju. Wieczorem wpadła baba z recepcji, a raczej koleżanka
- Uciekajcie stąd! Im prędzej, tym lepiej
- Dlaczego?
- To bardzo niebezpieczne miejsce! Macie bilety! Do samolotu
Miesiąc później
O bosz! Hahahahaha, nie no Harry Edward Styles wygląda boszko. Ciekawe, czy resztę ciała ma taką szeksi. Przestań Ros! Nie no, kto jak kto, ale ja podobno się zmieniłam. To dzięki tym jełopom, z którymi chwila spędzona bez nich jest stracona. Dobrze się o tym przekonałam. Amy przyjechała i jest zajebiście. Niall zerwał z Susanne, bo domyślił się, że jest przez nią wykorzystywany. Mi i jełopom trochę na mózg padło (chyba widać hahahaha) Coś pierniczą, że z Harry'm jesteśmy idealną parą. Ruszyłam mój ukochany przez Loczka tyłek i wzięłam prysznic. Taaak ! Tego mi było trzeba. A jutro do szkoły :/. Przynajmniej wakacje nudne nie były. Działo się! Szybko włożyłam kremową bluzkę z napisem "I love my boyfriend". Do tego fioletowe trampki i szare szorty. Wypadłam z łazienki, niczym bomba z piwnicy haha. Zeszłam na śniadanie do moich jełopów. Spędzałam u nich cały miesiąc :D
- Czeee - wrzasnęłam "na całą japę". Od Lou to zgarnęłam
- O kurwa, hahah. Pasujecie do siebie! Paczajcie paczadełkami na bluzki! - krzyknął Zayn. Moje paczadła skupiły się na górnej części tylko mojego ciacha. Nałożył bluzkę z napisem " I love my girlfriend". Puściłam mu oczko
- Co na śniadanie? - swoją obecnością zaszczycił nas Nialler
- Naleśniki! - wrzasnął mój Harry. Wszyscy paczadłami na mnie
- Zayn leć po sklepu, wiesz po co, Lou ubierz się normalnie - kto jak to, ale Boo Bear ubrał się okropnie śmiesznie. No i zeszła nasza Amy
- Siema - "darła japę"
- Jakie plany na dziś? - zapytała Sarah
- Jesteśmy umówieni z Veronicą na 13
- A która jest?
- 11, sporo czasu
- Tsa, jasne
Zayn właśnie przyniósł zakupy, a Lou przebrał się. Do mnie podszedł mój Harry. Złapał mnie i przytulił mocno
- Jak nie pomagasz to nie przeszkadzaj - wrzasnęłam prawie. On tylko przewrócił oczami i wyszedł. Haha tak szedł, że potknął się o jajko i jebł twarzą prosto w nie. Wszyscy się zbiegli i ledwo trzymali się ze śmiechu
- Naleśniki! - wrzasnęłam na całą chatę. Wszyscy zbiegli się przy stole
- Pychotka - usłyszałam blondyna
- Kto zmywa?
- Niall i Amy - odezwał się Lou. My z Lou mamy taką akcję, że mamy złączyć ich, bo widać, że na siebie lecą. Dlatego trzeba im pomóc. Obydwoje obdarzyli go złym spojrzeniem. Ah, co za zaszczyt. Niall momentalnie wpierniczył swoją porcję. On nie jadł tylko wpier*alał
- Na koniki! - wrzasnęłam dziecinnie. Wszyscy zaczęli się ze mnie brechtać. Nosz kurwasz (hah ta osoba wie, że mam to po niej tzn. tak piszę czy mówię), ja im pokażę! Zabrałam muuujego Harolda od tych ludzi złych. No co, nie mam ochoty sprzątać. Tak szczerze, to z Ashan'em nie mam kontaktu. Wyjechał na wakacje i dzisiaj wraca. Uhhh jprld, Harry to pechowiec. Wczoraj dostał takiej głupawki, że przed wszystkimi gacie mu spadły. Takie fajne, różowe majteczki, hahaha. Ile brechtu. Włożyliśmy jeszcze coś i wyszliśmy, pozbawiając dom wariatów w nienaruszonym stanie (najpierw napisałam sranie hahahah). Tsa to chyba jakiś cud, bo my cały czas w jakieś kłopoty włazimy! Z 10 na dzień
- Hej Vera - przywitałam dziewczynę
- No hej - odpowiedziała jak zwykle uśmiechnięta
- To na koniki! - wrzasnął Lou, a ja go przekrzyczałam
- Wariaci!
Wszyscy w brecht, a ja jak zwykle oczywiście musiałam odwalić jakąś scenę
- Jam, Rosalie Shellares, biorę tego konia i ślubuję, że nie spadnę - powiedziałam do konia. Juhu zanim zauważyłam siedziałam na koniku, a reszta bała się wejść...
---------------------------------------------------------------------
Hello! Tak mi się jakoś szkoda niektórych się zrobiło, którzy to czytają i nie mogą doczekać się rozdziału, więc dałam. "Zawieszenie" jest nadal aktualne
Pamiętajcie o komach
Hahah rozwala mnie ten filmik <33
Dziękuje za dedykacje ^.^ Pisaj u mnie na blogu i proś o dedykacje :D
OdpowiedzUsuńtia i moje nosz kurwasz :D
UsuńRoześmiałam się w połowie tak, że mi pizza spadła na klawiaturę i musiałam sprzątać ^^. I dzięki za dedykacje.
OdpowiedzUsuńNiedawno znalazłam tego bloga i mam zamiar go przeczytać :D Mam nadzieję że odwiesisz xoxo Bezimienna_izz
OdpowiedzUsuń