- A więc to zbyt trudne, ale muszę. Już powinnaś wiedzieć, że wyjeżdżamy na 3 miesiące w trasę. Dlatego nie chcę ciągle tęsknić, więc zrywam. Może jeszcze kiedyś coś między nami będzie - do moich oczu napłynęły łzy, po chwili głośno płakałam, a on wyszedł. A może pójdę do Sarah? To dobry pomysł. Wrzuciłam na siebie jakąś kurtkę i pogoniłam
1 szok - koniec wakacji
2 szok - nowi w klasie
3 szok - pogodzenie się z Ashan'em
4 szok - zerwanie
Za dużo, jak na jeden dzień. Po chwili byłam już pod drzwiami, a otworzyła mi ona. Tylko nie taka sama. Jej oczy przepełnione były smutkiem i bólem, bardziej niż moje. Płakała. Coś musiało się stać lub ktoś ją zranił
- Kiedy? - oświeciło mnie.
- Wczoraj wieczorem. Powiedział, że mnie nie kocha - rozwyła się. Kolejny szok na łeb. Bosz co jeszcze...
Zmęczona położyłam się u siebie
Dzwonek piosenki "I want", głos Harolda. Muszę ten okropny budzik zmienić! Trochę szkoda, że Matt wtedy mnie nie zabił. Bosz o czym ja myślę? Z szafy wyjęłam długą, szarą tunikę z różnymi ślicznymi wzorkami i czarne legginsy. Do tego lekki makijaż i zrobiłam dosyć fajnego koka. Na siłę wpakowałam jakąś bułkę i wyszłam. Czekała na mnie paczka, oprócz (oczywiście) 1D
- Cześć - powitałam ich smutno. Ci odpowiedzieli chórem...
...Miesiąc później...
Diana niedawno miała urodziny. Kupiłam jej symbolicznie "coś". Szczerze? To pomiędzy mną, a siostrą jest już o wiele lepiej. Trochę przez wakacje zmieniła się i to na lepsze. A co ze mną i Haroldem? Ciężko mi o tym mówić. Jakiś tydzień temu przestał dzwonić. Nie powiem, zabolało. Ubrałam się w białą koszulkę i czarne rybaczki. Po szkole razem z Claudią poszłam tam, gdzie nikt nie zagląda
- To może teraz zapalisz? - Claudia. W sumie to mogę. Dlaczego nie? Przytaknęłam - Masz, wiesz jak się ciągnie. Pokazywalam - mocno zaciągnęłam, a po chwili poczułam się bardzo słabo. Coś tam Claudia pierdoliła. Uslyszałam tylko, że to normalne
- Bosz, zabierzcie ją do domu. Niech nikt się nie dowie - jakiś chłopak. Ten szybko zabrał mnie do domu i dał w opiekę Alex
- A ty co taka blada?
- Yh, źle się poczułam - przecież nie powiem, że fajkę ciągnęłam. Ile kłopotów bym na siebie od wszystkich człowieczków (hueh człowieczków)
- I tak wiem, że kłamiesz i wszytkiego się dowiem - nie dowie się ;D - A teraz do łóżka!
- Idziesz do szkoły? - moja cudaśna mama, która raczy budzić o 5. Czujecie ten sarkazm, nie? Nie odpowiedziałam tylko przewróciłam się na drugi bok. Widocznie zrozumiała, bo wyszła ;D. Leżałam tak ze dwie godziny. Kiedy chciałam wstać przypadkowo osunęłam się i spadłam. Zaczęłam się brechtać. Śmiałabym się dłużej, ale zadzwonił mi telefon...
----------------------------------------------------------------------------------------------
Hej i sory za to, że nie dodaję rozdziałów, ale skupiłam się na drugim blogu. Powoli bd tego kończyć, bo jest beznadziejny.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz