- Louis chce braciszka - powiedział na wejściu Loczek
- Przecież jesteś niepłodny - oznajmiłam tak, że nawet Lou się zaśmiał - Chcę rozwodu!
- Co ?! Dlaczego?!
- Po co mi niepłodny facet? To tak, jakbym sadziła marchewkę bez nasion - udawałam bulwers, a tak naprawdę chciało mi się śmiać
- Oj kotku, zero ograniczeń - rzygnął z dziwnym uśmiechem
- Ehe, nie chcę takiego!
- Ależ kochanie
- Nie odzywaj się do mnie - udawałam złość. Poszłam do pokoju naszego tymczasowego "dziecka", bo myślałam, że wybuchnę ze śmiechu
- Mamusiu, chcę marchewkę!- udawał dziecko
- Niech tato kupi
- Tato mówił, że ty! - tupnął nogą, a mi zachciało się śmiać, ale jakoś się powstrzymałam. Chyba źle na mnie działają, ci wszyscy ludzie. Eh wolę siedzieć sama niż kimś, ale to zależy od tego, z kim siedzisz. Usiadłam na chwilkę
- Koniec zabawy! Do łóżek - wydarł się Liam. W sumie ma rację, skoro jest 2 w nocy, zmęczeni padliśmy na wszelkie możliwe łóżka
- Harry ! - krzyczałam przerażona. Wokół mnie było trzech mężczyzn, z różnymi nożami, pistoletami itp. Wszyscy jacyś wrogowie. Dziwnie na mnie paczyli
- O co się rozchodzi? - wrzasnęłam
- I ty nie wiesz?! - oburzył się drugi
- Zraniłaś Harry'ego. Dlatego teraz zakończymy twoje życie! - wydarł się drugi
- Gdzie on jest?
- Siedzi smutny na schodach i myśli . O czym myśli? Wymyśla jakąś zemstę na ciebie. W końcu nie da ci tak się zranić - wrzasnął któryś . Po chwili poczułam okropny ból...
O fuck, to tylko zły sen. Harry jeszcze słodko spał. Szybko się zerwałam, bo przypomniałam sobie o LA, że muszę tam być. Zostawiłam mu kartkę z napisem
" Jadę do LA. Nie będzie mnie jakiś czasu. Biorę Liam'a i Danielle. Trzymaj się.
Kocham i całuję
Rosalie"
Wybiegłam od nich i szybko pobiegłam do mnie. Szybko wskoczyłam w fioletową tunikę i jakieś jeansy. Do tego trampki. Makijaż taki jak zwykle, czyli delikatny. Włosy związałam. Wywaliłam wszystko z walizki i wpakowałam czyste, normalne ciuchy z szafy. Momentalnie byłam spakowana. Musiałam go zostawić tak bez słowa, bo inaczej nie puścił by mnie. Przecież jestem psychopatką! Samochód już czekał, więc wzięłam kilka kanapek u herbatę. Przywitałam się z nimi
- Na ile to? - zapytała ciekawa Dan, a ja wzruszyłam tylko ramionami
- Jesteśmy - stwierdził Liam i poszliśmy do samolotu.Całą drogę spaliśmy, bo na nic innego, nie mieliśmy ochoty
Harry...
- Yh, już wstaję - powiedziałem do Louis'a, który darł się i skakał po moim łóżku. Mam trochę tego dość, ale nie mogę tego pokazać
- Gdzie zgubiłeś entuzjazm? - oburzył się Lou
- Em nwm, gdzie Ros?
- Yyy w LA
-Co?! Skąd wiesz?!
- Sam to zobacz - wrzasnął i podał mi kartkę
- Bosz -załamałem się - A co jeśli sobie nie poradzi?
Nie odpowiedział tylko tępo wpatrzył się w sufit. Westchnąłem głośno i odczytałem SMS-a od Ashan'a " Zaraz wpadamy". Lekko załamany wykonałem poranne czynności
- Siema Loczek - wrzasnął Ashan, a dziewczyny w brecht - Jak tam sprawy sercowe?
- Dobrze, znowu - rzuciłem dumny
- A gdzie ona?
- W LA
- Co? - ożywił się Ashan
- Eh pojechała tam, bo jej siostra narozrabiała
- Oh my god - Niall
- Zadzwonię do niej - wrzasnąłem i wyszedłem od wszystkich. Odebrała za pierwszym sygnałem
H - Hej kociaku
R - No cześć
H - Dlaczego wyszłaś bez pożegnania?
R - Bo byś mnie nie puścił (śmiech)
H - Eh, masz rację. Ok to do kiedyś. Pa
Rosalie...
- Tutaj się zatrzymamy - oznajmił Liam
- Co to za miejsce? - Dan
- Fajne - powiedziałam
Właśnie w tej chwili przypomniało mi się, że spędzałam tu kiedyś wakacje, 2 lata temu. Wtedy była tu
z Alex i Matt'em. Wiem, że ten hotel jest bardzo fajny
- Państwo pokój 108 - zwróciła się recepcjonistka do Liam'a - A ty 120. Na samej górze - powiedziała i podała mi klucz- Przyjdę wieczorem - dodała...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzień dobrek, na spacerek. Heh, hello. Dede dla wszystkich komentujących.
Alien, musiałam. Dobrze wiesz o co chodzi. Ten nasz temat wtedy był bisty. Hah, może jeszcze? Musimy coś wymyślić
3 rozdziały = szybciej rozdział
- Państwo pokój 108 - zwróciła się recepcjonistka do Liam'a - A ty 120. Na samej górze - powiedziała i podała mi klucz- Przyjdę wieczorem - dodała...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzień dobrek, na spacerek. Heh, hello. Dede dla wszystkich komentujących.
Alien, musiałam. Dobrze wiesz o co chodzi. Ten nasz temat wtedy był bisty. Hah, może jeszcze? Musimy coś wymyślić
3 rozdziały = szybciej rozdział
HAHAHA! Tak, dobrze wiem o co chodzi. I o aż za dobrze... I oczywiście, że coś jeszcze wymyślimy :D
OdpowiedzUsuńA odcinek jak zawsze zajebisty ^^
Pisaj! To jest zaje...!! ;*;* Koffanaaa
OdpowiedzUsuńKochaniutka ?! Piszesz ? PROSZĘ !!
OdpowiedzUsuń