Kolejny, grudniowy ranek Ledwo wyszłam z łóżka. Na ziemi od razu leżał zestaw. Aż ten Harruś, grzebie w moich rzeczach. Umyłam się w nowym, pachnącym płynie. Chyba jakiś taki pokrzywowy. To dzisiaj już 28 ?!?! Miałam jakieś mega złe przeczucie, co do tego dnia. Ubrałam się i wyszłam. W kuchni stał Styles, który pił cieplutką herbatę. A wokół One Direction, Elka, Dan, Sarah, Ashan, Anne
- Cześć wszystkim - i wtedy Loczek wpił się w moje usta tak, że prawie mnie przewrócił . Wow . Jaka dzika namiętność. To może po tej naszej gorącej nocy? Oh tak, gorącej. W życiu nie było lepiej, jak wczoraj. - miny wszystkich tutaj zgromadzonych były jednoznaczne " WTF?" . No nie widzieli całującej się pary?
- Kocham Cię - wyszeptał.
I wtedy ktoś zaczął walić w okna KAMIENIAMI ?! WTF? Wytłumaczy mi to ktoś?! No , proszę! Podniosłam karteczkę, która była na kamieniu i przeczytałam " Zginiesz suko! Oszczędź swoich przyjaciół, wygoń ich"
- Idźcie stąd!!
- Co?!?! - Harold stanął obok mnie i popatrzył na mnie jak na wariatkę. Wolę zginąć teraz, szybko, niż być dalej zastraszaną
- Zostaję
Chciałam mu już coś wymyślić okropnego, ale zamknął mi usta pocałunkiem. Nie mogę. Nie zrobię mu teraz. Spośród nowych gróźb każda data wskazywała 28. Prawdopodobnie ... o Boże to dzisiaj! wszyscy oprócz Loczka wyszli
- Słuchaj Styles. Wcale Cię nie kochałam! To tylko głupie zauroczenie. Te glupie 2 słowa nie płynęły z mojego zerca. Spadaj stąd, a z nami koniec - niewiarygodne. Nigdy tak bardzo nie okłamałam, ani nie zraniłam ukochanej osoby! Co się ze mną stało?! Nie poznaję SIEBIE! - i wtedy uderzył mnie baaaardzo mocno w twarz
- A ja Cię kochałem... - i wtedy wyszedł. Tak po prostu. Złapałam się za policzek i rozbeczałam. Zadzwonił mi telefon - zastrzeżony
KTOŚ : Bardzo dobrze zrobiłaś. A teraz otwórz mi drzwi. Prędko, bo ktoś zobaczy - nie wiem dlaczego je otworzyłam. Może dlatego, że chciałam się zabić? - ktoś mi zakrył oczy i gdzieś prowadził
- Jesteśmy - ten ktoś zdjął mi opaskę. Trzymał mnie Idź Stąd, a obok niego ... Rosalie?!?! Odbiło jej do cholery?! Co to ma być?!
- Potrzymamy Cię trochę, może zmiękniesz i poprosisz przyjaciół o okup
- Downy - wyszeptałam słabo. Ten debil walnął mnie czyms w łeb, potem śmiał się, a dalej nie pamiętam, bo jakoś zasnęłam...
[Harry]
Jak ... Jak?! Jak ta debilka mogła coś takiego zrobić?! Rozumiem, ale mogła kurde ze mną nie być? Nigdy, ale to przenigdy nie spojrzę na nią więcej. Nigdy nie spojrzę w jej przepiękne oczy. Nigdy się z nią nie spotkam. Zraniła mnie, jak nikt inny - wszedłem do domu głośno trzaskając drzwiami
- Co robicie?
- Dzwonimy do Ros
- Po jaką cholerę?!
- Martwimy się to już 16 sygnał, a nie odbiera - poszedłem mega wkurwiony do swojego pokoju, włączyłem twittera. Chciałem unfollownąć tą rudą idiotkę. Jednak przyciągnął mnie jeden tweet
"Niestety wszystko dobiega końca, nawet życie. Nie martwcie się o mnie, jak coś"
O Boże. Przecież ona kiedyś chciała się ... ZABIĆ !! . A co jeśli? - nie, nie jest taka głupia. Schowałem głowę w ramionach i zacząłem cicho szlochać. - Ktoś wszedł do mojego pokoju bez pukania. Zabiję! - podniosłem oczy i ujrzałem zapłakaną Danielle
- Rosalie jej nigdzie nie ma! Martwimy się. - i wtedy przyszedł jakiś SMS, odczytałem na głos...
[Rosalie]
- Po co kazałeś mi napisać tego tweeta?!
- Tak dla pewności!
- Co?
- Byłem ciekawy, czy mnie słuchasz. Okazało się. że tak. Zaraz Ci pokażę, co napisałem Twojemu kochasiowi. Tylko gdzie mój telefon? Ah tak . Wział i zaczął coś pierdolić pod nosem...
----------------------------------------------------------------
Miałam go zawiesić, ale nie zrobię tego
Jeżeli to czytasz, to proszę skomentuj. Dla Ciebie to nic, a dla mnie wiele. 2 komentarze? Mam się tym zadowolić?

Zaczyna się dziać. Uhuhuhu. Czekam na dalszą część. Mam nadzieję, ze nie zawiesisz bloga bo ja go kochaam <33 Świetnie piszesz.
OdpowiedzUsuńŻyczę weny i zapraszam do mnie
http://harry-styles-in-love.blogspot.com/
Zajebisty:)
OdpowiedzUsuńCzekam na nn.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń