wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 33 "Nic takiego?!"

  12 grudnia, poniedziałek. Wstaję z łóżka, ubieram się. Do szkoły nie idę, bo zimno i to bardzo. Z tego co wiem, to idzie kilka osób z mojej klasy. Z mojej paki idzie tylko Anne, bo chce mieć dobrą frekwencję. Biorę popcorn i zasiadam przed telewizorem. Przelatuję po kanałach. Za 5 minut mój ulubiony serial. Sprawdziłam skrzynkę. Jeden list do mnie. Otwieram
"Suko nie ignoruj tego !! Lepiej zacznij się bać i zwiewaj albo się zabij. To lepsze niż śmierć, którą chcę ci ofiarować" - włożyłam to do kolekcji. Pogróżki dostaję codziennie. Zjadłam jeszcze kanapkę i przyszedł Harry
- Cześć kochanie - na powitanie pocałował mnie delikatnie. Uśmiechnęłam się szeroko i wyjęłam dla niego szklankę. Nalałam mu soku. Usiadł na kanapie
- Sarah mówiła, że się zamartwiasz - dosiadłam się do niego i podałam mu szklankę z sokiem. Popatrzył na mnie wyczekująco
- Nic takiego - zabawnie pomachałam ręką w geście "oj tam oj tam" . Harry upił kilka łyków i odłożył szklankę  na stół
- Nie powiesz mi? - nastała krępująca cisza. Patrzył na mnie wyczekująco. Wstałam, włączyłam radio i stałam tak przez chwilę. Podszedł
- Kochanie, proszę - objął mnie w talii. Westchnęłam cicho, ale on to chyba to usłyszał. Musnął moje usta. Wzięłam go za rękę i pociągnęłam w stronę łóżka
 - Powiem, jeżeli Ci tak zależy - uśmiechnął się szeroko - Pamiętasz 25 - ego listopada? - kiwnął głową - Wtedy dostałam pierwsze ... pogróżki. Każdego dnia dostawałam nowe, bardziej straszne. Dzisiejsze niczym nie równają się z wczorajszymi. Na każdych jest, że mam się zabić, albo ta osoba to zrobi - z każdym słowem Harry stawał się coraz bardziej wściekły
- Nic takiego?! - o boszz... nie widziałam go NIGDY tak wściekłego. Nawet wtedy, kiedy Matt mnie porwał taki nie był - To jest straszne ! Idziemy z tym na policję! A ty - wskazał na mnie - Jak mogłaś mi nie powiedzieć?! Czekałaś aż coś się stanie?! - złapał się za głowę
- Żadnej policji - wyszeptałam do siebie, ale on to usłyszał. Odwróciłam głowę i paczadła wlepiłam w okno. Podszedł pod półkę
- Gdzie to masz?!
- Przed Tobą, w szafce - z moich oczu poleciały łzy, a Harry zaczął grzebać. Wyszperał kilka i zaczął czytać
"Pożegnasz się z życiem. Lepiej z niego korzystaj i pamiętaj, że Twoja śmierć będzie baardzo bolesna"
To jakiś żart? - pojawił się obok mnie. Przecząco pokiwałam głową. Znowu złapał się za głowę - Idziemy na policję! Wkładaj kurtkę - zebrał wszystkie pogróżki, a ja włożyłam kurtkę. Po chwili byliśmy w aucie. Harry odpalił auto

- Jesteś zły? - wyszeptałam
- Jestem! Powiesz o wszystkich pogróżkach na policji - ruszyliśmy. Zapięłam pasy i trochę popłakałam. Po jakiś 10 minutach dojechaliśmy...

 [Matt]

 Siedząc przed telewizorem i pijąc piwo, strasznie się nudzę. Wybrałem numer Alice. Przyjdzie za 15 minut, czyli mam chwilkę. Umyłem zęby, poprawiłem fryzurę i zmieniłem koszulkę. Akurat zapukała
- Cześć skarbie - pocałowałem ją w policzek Uśmiechnęła się szeroko. Kocham te jej włosy. [TAK WYGLĄDA]  Trochę przypomina mi Rosalie. Zasiedliśmy przed telewizorem
- Mamy oglądać telewizję? - zapytała nieco rozbawiona
- Idziemy na miasto? - popatrzyła na mnie uwodzicielsko. Wziąłem kurtkę i wyszliśmy. Po 30 minutach spaceru, spotkaliśmy Rosalie i Harrego
- O cześć ! - przytuliłem ją. Ten cały Harry dziwnie na mnie patrzył. Ruda wyglądała na zadowoloną
- Co tam u Ciebie?
- Dobrze. Rosalie poznaj Alice, Alice poznaj Rosalie - dziewczyny podały sobie ręce. Ciekawy widok. Uśmiechnęły się szeroko. Mogą być naprawdę dobrymi przyjaciółkami

---------------------------------------------------
Elo. Sory, że prawie chłopaków nie ma, ale to tak po prostu wyszło. Wiem, że jest nudny, ale bardzo chciało mi się napisać. Mam nadzieję, że będzie kilka komentarzy

To jest Rosalie, jak coś:

2 komentarze: