Najpierw trzeba gorączkę zbić. Po co oni wskakiwali do tego basenu?! Wariaci i tyle. Po 3 godzinach coś tam się udało i Rosalie czuje się dużo lepiej...
- Harry? - obudził mnie głos Ros. Usnąłem? Zszedłem z jej łóżka. Czyli tak
- Też mi miło Cię widzieć - zabawnie poruszyłem brwiami
- Dziękuję - wyszeptała
- Za co?
- Za to, że zbiłeś mi gorączkę - uśmiechnęła się
- Może podziękujesz mi w inny sposób?
- Jaki?
- Wyjdziesz ze mną na spacer do parku
- Spoko - przytuliła mnie...
[Diana]
Wchodząc do domu Natalie natknęłam się na jakąś wódkę. Szłam dalej. Śmierdziało niemiłosiernie jakimiś papierosami. Siedziała ona na fotelu i majaczyła coś po pijaku. Poker face. Usiadłam obok niej
- Rosalie jest chora. Trzeba plan przełożyć - zrobiła zniesmaczoną minę
- Jak zwykle. Od kilku miesięcy nie możemy nic zrobić? Ciągle coś wypada, czy nie przychodzi do szkoły. Co będzie dalej? Może w czerwcu uda nam się sukę ukatrupić
- Ej wyrażaj się. Ona jest moją siostrą - zaśmiała się. Usiadła na podłodze i wzięła kolejnego łyka jakiejś wódki - Przestań! Ona na to nie zasługuje!
- Co mam przestać?! Należy się jej! Teraz, po tych wszystkich sukcesach, tak bezczelnie gadasz?! Ile ty masz lat?! Poza tym do pięt mi nie dorastasz - popatrzyła na mnie spod byka
- Tak? Ciekawa jestem, kiedy Ros się dowie, że jesteś fałszywcem i idiotką. Ciekawa jestem jej rozczarowanej miny - zaśmiała się
- Nazywasz mnie fałszywcem?!
- A nim nie jesteś?
- Ty suko! Wyjdź i to już - wypchnęła mnie. Co za chamstwo w państwie!
[Ashan]
Podobno Ros jest chora. Dlatego nie przyszła. Jakoś dzisiaj ogółem mało kto jest. Pewnie dlatego, że jest ładna pogoda. No cóż, ale ja w szkółce siedzę i się nudzę. Żadnych brechtów i "kłótni". Siedzi ze mną jakiś kujon, którego w ogóle nie znam. Hahaha. Nie no, trochu znam. Daje wszystkim prace domowe. Wszyscy udają, że go lubią, a tak naprawdę ... no wiadomo jak to jest z takimi kujonami. Urwałem się z dwóch ostatnich lekcji. Co mam robić, kiedy moja przyjaciółka potrzebuje pomocy? - Niczym supermen wszedłem do jej domu, w którym widocznie nikogo nie było. Na górze, w rudej pokoju, zastałem Harolda i ją. Przytulali się. Mmm może tak się nazywa to "wracanie do siebie?". W sumie to ładnie razem wyglądają...
[Tydzień później, Rosalie]
Przez ten tydzień nic ciekawego się nie wydarzyło. Leżałam w łóżku, obsługiwał mnie Harry i nie byłam w szkole. Czas to zmienić. Wstałam, ubrałam się itp i wystrzeliłam do szkoły. Wędrowałam sama, ale dołączyła się banda tych łobuzów, czyli 1D + Ashan. Najgorsze, że mnie zobaczyli OMG. Mało tego, dogonili
- Cześć Rosalie, ładnie wyglądasz - Loczek pocałował mnie w policzek
- Cześć Harry, cześć wszystkim - pomachałam im
- Jak się czujesz?
- Lepiej. Idziemy?
- No jasne - i tak jak to zwykle bywa, naszą rozmowę dokończyliśmy na lekcjach. Taaa. Mieliśmy niezły temat do obgadania, a mianowicie dostałam opieprz, że kocham Harrego, a go nie chcę. To i ja wiem. Dzisiaj idziemy na ten głupi spacer. Dla mnie głupi... chociaż... Dobra nie mogę się doczekać...
***
Z dołu dobiegł dźwięk dzwonka. Zerwałam się na równe nogi i wyprzedziłam tatę, który miał zamiar otworzyć drzwi. Rzuciłam jeszcze ciche " Późno wrócę " - i wyszłam. Oczywiście był to ukochany Harold z stokrotką w ręce. Wzięłam od niego kwiatka i udaliśmy się do parku. Gadaliśmy o kwiatach, przyszłości, starości, związkach, aż w końcu skończyły się nam tematy i usiedliśmy na ławce. Kiedyś Harry wyrył tu inicjały R + H = Love Forever. Zaczęło się ściemniać, a niebo pokryły przepiękne gwiazdy. Kiedyś ustalaliśmy naszą ... widzę ją!! Harry przysunął się. Zaczął coś gadać, ale go nie słuchałam. Byłam zbyt zafascynowana Gwiazdą, która świeciła się niezwykle mocno. Tak jakby był to jakiś sygnał. Sygnał? Dziwne. - Uśmiechnęłam się sama do siebie. Harry wpatrywał się w tę samą, aczkolwiek z mniejszym zainteresowaniem. W oczach miał pewną iskrę radości. Wcześniej jej nie zauważyłam. To niesamowite. Przybliżyłam się, zmniejszając krępującą odległość między nami. Zrobił to samo. Uśmiechnął się i on, kiedy popatrzył się na mnie
- Nasza gwiazda - wyszeptałam - Widzisz ją?
- Zawsze. Kiedy Cię nie widziałem, obserwowałem ją każdego dnia
- Słodkie. Ciekawi mnie, co jeszcze robiłeś
- Nosiłem Twoje zdjęcie przy sobie. Sprawiało, że się uśmiecham. Przynajmniej na chwilę. A teraz wiem, że zerwanie z tobą było najgorszym błędem w moim życiu. Wybaczysz?
- Wybaczam - chyba się zdziwił, bo cmoknął mnie w polik. Uśmiech nie schodził mi z ust. Jemu też. Są takie cudowne. Zapomniałam tego smaku
- Wiesz, że nigdy nie przestanę Cię kochać?
- Słodkie
- Kochasz mnie? - szturchnął mnie
- Tak. Wiem to - wtedy wlepił swoje paczadła w moje. Cudownym wzrokiem, z iskierką nadziei i miłości, mógłby zrobić ze mną wszystko. Naprawdę. Puściłam mu oczko, a ten jakby na zawołanie zbliżył się
- To prawda?
- Prawda. Choćby nie wiem, co się działo, nigdy nie przestanę Cię kochać. Wbij to do swojej łepetyny i zapamiętaj na całe życie - "koparę" można było zbierać na podłodze. Uśmiechnął się po raz 3568903 tego wieczoru
- Kocham Cię - wyszeptał do ucha i zmysłowo je "ugryzł"
- Nie prowokuj mnie!
- Dlaczego?
- Harry!
- Co?
- Odsuń się deczko - zrobił o co prosiłam
- Po co?
- Bo mnie kusisz!
- I o to chodzi!
- Harry! - a teraz się przybliżył - Are you fucking kidding me?! - zaśmiał się
- Yes! - walnęłam go w łeb. Znowu się przybliżył
- Pociąga mnie - odwróciłam wzrok i przygryzłam dolną wargę - Kurwa! Ja to powiedziałam?! - kiwnął głową
- Tak się składa, że ty mnie też
- Ehe
- Mam propozycję - pytającym wzrokiem błądziłam po jego boskich zielonych oczach. I kolejny uśmiech do kompletu. Czy on robi coś innego?!
- Jaką? - nie powiem, zainteresowało mnie to
- Spróbujmy jeszcze raz - wyszeptał do ucha. W tej chwili zmysłowo poruszyłam brwiami i uśmiechnęłam się. Najbardziej szczerze jak tylko mogłam. W sumie to każdy zasługuje na drugą szansę
- Dobrze - zdziwił się. Przytulił mnie z całej siły i obkręcił kilka razy...
-----------------------------------------------------------------------------------
Cześć.
Wiem, że ostatnio zaniedbuję tego bloga, ale od teraz to się zmieni. Nie wiem do końca, czy kończyć bloga, czy też nie. Ostatecznie trzyma mnie przy nim jakaś więź. Więź, że zostałam dłużej, niż do napisania 1 notki.
Liczę na kilka komentarzy ze strony czytelników i niedługo pojawi się nowy rozdział

zajebisty
OdpowiedzUsuńczekam na nn
Super:)
OdpowiedzUsuńCzekam na nn.
również oczekuję kolejnego rozdziału. świetne :D
OdpowiedzUsuńCudowny:)
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kolejnego