niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 32 "Spojrzysz śmierci w oczy"

  [Natalie]

 Niby jest ten pieprzony czwartek i plan może wyjść. Tylko, czy uda nam się tą idiotkę ukatrupić? Ciężkie zadanie. Usiadłam w ostatniej ławce, obok Ros. Jakaś wesoła była. Z plecaka wyjęłam kartkę. Wtedy wszedł tej jej "chłopak" i usiadł obok nas. Boże, muszę to ukrywać. Kiedy obydwoje byli zainteresowani lekcją, położyłam to na ławce...

[Rosalie]

 Nudna lekcja. Paczę, a tu jakaś kartka. Otwieram
"Prawdopodobnie nie wiesz o co chodzi. Mi chodzi o jedno. Przez ciebie jestem nielubianą osobą. Przez ciebie nie znam szczęścia. Zadowolona? Gwarantuję , że nie wyjdziesz z tego cało. Przez ten list uświadamiam ci, że nie jesteś doskonała. Obiecuję, że spojrzysz śmierci w oczy." - Co za chora psychicznie osoba to pisała? Naprawdę chora psychicznie. Rozejrzałam się po klasie. Nikt tu nie patrzył. Dziwne. Schowałam to do plecaka. Akurat zadzwonił dzwonek. Wszyscy wybiegli z klasy
- Harry, w której sali teraz? - podszedł, dał całusa na szybko, bo jakby jakaś nauczycielka zobaczyła... Niezbyt ciekawa przygoda
- W 7 - uśmiechnął się szeroko - Zbieraj ekipę i o 16 u nas
 Lekcje oczywiście ciągnęły się ciągnęły. Cóż tak to juz bywa. Dostawałam jeszcze liczne pogróżki, ale je ignorowałam. Nareszcie koniec. Wbiłam do domu, zjadłam coś itp i poszłam po ekipę. Czyli Sarah, Sophie, Anne, Ashan . Jeszcze drydnęłam po El, Dan. Ta Perrie, czy jak jej tam, ma być na miejscu. Drzwi Ashan otworzył z kopa
- Co to za święto, że zaprosiliście nas? - chłopaki przestali za sobą "ganiać". Lou wysypał mąkę na Harrego i zaczął się śmiać. Hahah Styles cały biały :D. Podszedł do mnie
- A tak se tam. Przytulić Cię? - i jeszcze podszedł. Człowieki, help! Chłopcy zamiast pomóc, śmiali się wniebogłosy. Walnęłam go w łeb patelnią. Hahaha. Nie prawdziwą. Taką z papieru. Hahaha. Udał, że upadł i zaczął się śmiać...

 [Ashan]

 Wow, jak wesoło. Moje klimaty! Wziąłem Sophie pod rękę i tak sobie tańczyliśmy do piosenki "baby". Hahha Ros z Harrym i Louis z El poszli na górę. Podobno do jednego pokoju. Uuuuuu. Hahah. Wesoło i buuu lala. I tak minęła godzina
- Idziemy zobaczyć, co robią? - Niall konał ze śmiechu i jakoś cudem podszedł do mnie. Zayn z Perrie, stali obok wyjścia. Śmiali się z nas. Wszyscy na czy cztery pobiegliśmy. Otworzyliśmy drzwi, a tam Eleanor i Rosalie stoją w oknie. WTF? Śmieją się głośno. Louis i Harry tylko się śmieją. Ale się spili O.o
- To co skaczem? - co?!?! Do reszty je pojebało? Wtedy wszyscy wparowali. Liam, Zayn poszli po dziewczyny, a Niall i Sophie zabrali się za chłopaków. Zaprowadziliśmy ich do salonu. Nie do wytrzymania. Ros, ciągle się śmieje, a El ... nie ważne.

 [Rosalie]

 Obudziłam się w swoim pokoju z lekkim bólem głowy. A raczej budzik mnie obudził. Godzina 5,  dwudziesty piąty listopada. Wzięłam prysznic, ubrałam się, zrobiłam make-up, zjadłam śniadanie itp. Poszłam do szkoły, na deptaka. Od razu na wejściu stał Ashan z paczką. Podeszłam do nich
- Mogę wiedzieć, co się wczoraj działo? - widziałam w ich oczach coś dziwnego. WTF? Chyba nie było aż tak źle?
- Wolałabyś nie wiedzieć - ktoś przebiegł i wywalił mi podręczniki. Grrrr. Kto to normalny?!?! Paczam, a tu Idź Stąd
- Oooo, widzę, że Idź Stąd lubi biegać. Ćwicz, ćwicz, może zombie Cię pierwszego nie zjedzą - uśmiechnęłam się triumfalnie
- Co robisz wieczorem? - chciałam się zaśmiać, ale mi nie wyszło. I wtedy przypomniałam sobie o zdjęciach. Ominęłam go. Podeszłam do jakiegoś kolesia
- Cześć. Lubisz tego idiotę? - pokazałam palcem na Idź Stąd. Nie widział tego. Całe szczęście
- Nie
- A chcesz coś zobaczyć? - pokazałam mu całą serię tych okropnych zdjęć. Nic, tylko się śmiał. Wziął kilka i obiecał rozesłać...

--------------------------------------------------------
Hej. Rozdział napisałam z nudów. Sory, że taki denny, ale pisany na szybko
http://ask.fm/paula4332
zadawajcie pytania

2 komentarze: