sobota, 4 sierpnia 2012

Rozdział 30 "Zmieniłaś się"

  [Rosalie]

Lekcje jak lekcje. Mieliśmy niezłe brechty na plastyce. Hahaha. Rysowaliśmy nagich mężczyzn i Sarah sobie fantazjowała. Narysowała jednorożca i powiedziała, że róg to ... (wiadomo)... Idź Stąd w szkole nie było
Harold był tylko na pierwszej lekcji. Zmył się, bo coś tam się stało. Ajjjć. Po lekcjach zadowolona opuściłam klasę. I poszłam na chatę. Pod moimi zacnymi drzwiami stał Styles
- Szczęścia szukasz? Tu nie znajdziesz - otworzyłam te cholerne drzwi
- Też się cieszę, że Cię widzę - uśmiechnął się. Pokazałam mu język i wpuściłam go. Co się będę cackać? xD. Zrobiłam mu herbatkę i zaprowadziłam do salonu
- Przyszedłeś na plotki? - zdziwił się - No wiesz takie damskie
- Brakowało mi Twojego poczucia humoru - zaśmiałam się
- Aha
- Wiem, że zawsze będę u Ciebie na pierwszym miejscu ludzi ważnych - zaśmiałam się
- Od końca - poprawił bluzkę
- Oj no!
- Co O.o?
- Zmieniłaś się - zaśmiałam się głośno
- Chyba ty - włączyłam telewizor, usiadłam  i przeleciałam po różnych kanałach. Nic ciekawego ehhh. Harold usiadł na kanapie obok mnie
- Kochasz mnie jeszcze? - przysunął się bliżej. Nie powiem zatkało mnie, ale to za szybko. Jakby mu to powiedzieć? Mam się na niego tak po prostu rzucić? Potrzebuję czasu. Uśmiechnęłam się blado i zerknęłam na czubki swoich butów
- Czy ja wiem - uśmiechnął się
- Będę czekać, zawsze! Pamiętaj, że nigdy nie odpuszczę i zawszę będę Cię kochać. Trzymaj się - i wyszedł. Tak to jest, kiedy cymbały przychodzą  do mojego domu. Przebrałam się i poszłam do Ashan'a. Było tam dużo osób: Idź Stąd, Danielle, Eleanor, jakaś blondynka, Zayn, Niall, Liam, Louis, Harry, Ashan, Sarah, Sophie, Anna. . Po cichu wskoczyłam za kanapę. Jako, że opowiadali sobie straszne historie. Założyłam swoją straszną maskę, włożyłam czarną bluzę Harolda i dołączył się Louis w podobnym przebraniu. Na czy cztery wyskoczyliśmy zza łóżka, a oni w pisk. Hahaha. Musiało to śmiesznie wyglądać. Goniliśmy ich po całej chacie, a oni się nie skapnęli. Elka omal zawału serca nie dostała. Hahaha. Liam niezbyt się bał, ale kiedy wyjęłam łyżeczkę spierdalał jak reszta. Haha. Najbardziej bał się Niall, który pierwszy zwiał mi sprzed oczu. Hahaha. W końcu zdjęłam moją zacną maskę, a wszyscy osłupieli. HAahaha ich miny były po prostu bezcenne. Lou też tak zrobił. Zaczęli nas gonić, a my do basenu. Cholera. W co ja się przebiorę?! Ale zamiast normalnie myśleć, kąpałam się. Mimo, iż był listopad i woda była zimna. Choroba gwarantowana
- Ty i Lou  będziecie chorzy. Chodź dam Ci coś na przebranie
- Jak ty masz na imię?
- Perrie
- Spoko - poszłam z nią. Dała mi fajny zestaw 
- Skąd ty go miałaś?
- No wiesz. Zawsze mam ubrania przy sobie - aha spoko. Dziwne, że ubrania były na mnie za duże. Ooo kurwa! Trzeba przytyć. Wysuszyłam włosy suszarką Ashan'a. Tzn jego siostry, ale już śpi, więc się nie skapnie. Z Sarah poszłam do domu.

 ***

  Ranek. Cholera. Sarah już nie ma, a nocowała u mnie. Ubrałam się . Jako, że nie czułam się najlepiej napisałam do Harry'ego " Cześć. Z tego, co wczoraj mówiłeś, miałeś nie przyjść do szkoły. Przyjdziesz teraz do mnie?" i wysłałam...

[Harry]

Odtrzymałem wiadomość od Rosalie i pogoniłem do niej. Ku mojemu zdziwieniu drzwi były otwarte, ale ok. Lezała łóżku. Boże! Ona przypadkiem nie ma gorączki?!
- Cześć
- Siema - uśmiechnęła się.
 Przyłożyłem rękę do jej czoła. Cholera.
- Masz termometr?
- Po co Ci?
- Masz gorączkę
- Dupa Jasia - zaśmiała się.
 Zadzwoniłem do Lou
( Rozmowa telefoniczna)
H - Stary, co robisz?
L - A nic, ubieram się
H - Przyjedź do Rosalie. Ma gorączkę!
L - Uuu wziąść termometr?
H - Tak 
( Koniec rozmowy telefonicznej)

 Nie musieliśmy długo czekać na Pana Marchewkę. Zmierzyliśmy temperaturę. Cholera 39.9 stopni...

2 komentarze: