- A więc to zbyt trudne, ale muszę. Już powinnaś wiedzieć, że wyjeżdżamy na 3 miesiące w trasę. Dlatego nie chcę ciągle tęsknić, więc zrywam. Może jeszcze kiedyś coś między nami będzie - do moich oczu napłynęły łzy, po chwili głośno płakałam, a on wyszedł. A może pójdę do Sarah? To dobry pomysł. Wrzuciłam na siebie jakąś kurtkę i pogoniłam
1 szok - koniec wakacji
2 szok - nowi w klasie
3 szok - pogodzenie się z Ashan'em
4 szok - zerwanie
Za dużo, jak na jeden dzień. Po chwili byłam już pod drzwiami, a otworzyła mi ona. Tylko nie taka sama. Jej oczy przepełnione były smutkiem i bólem, bardziej niż moje. Płakała. Coś musiało się stać lub ktoś ją zranił
- Kiedy? - oświeciło mnie.
- Wczoraj wieczorem. Powiedział, że mnie nie kocha - rozwyła się. Kolejny szok na łeb. Bosz co jeszcze...
Zmęczona położyłam się u siebie
Dzwonek piosenki "I want", głos Harolda. Muszę ten okropny budzik zmienić! Trochę szkoda, że Matt wtedy mnie nie zabił. Bosz o czym ja myślę? Z szafy wyjęłam długą, szarą tunikę z różnymi ślicznymi wzorkami i czarne legginsy. Do tego lekki makijaż i zrobiłam dosyć fajnego koka. Na siłę wpakowałam jakąś bułkę i wyszłam. Czekała na mnie paczka, oprócz (oczywiście) 1D
- Cześć - powitałam ich smutno. Ci odpowiedzieli chórem...
...Miesiąc później...
Diana niedawno miała urodziny. Kupiłam jej symbolicznie "coś". Szczerze? To pomiędzy mną, a siostrą jest już o wiele lepiej. Trochę przez wakacje zmieniła się i to na lepsze. A co ze mną i Haroldem? Ciężko mi o tym mówić. Jakiś tydzień temu przestał dzwonić. Nie powiem, zabolało. Ubrałam się w białą koszulkę i czarne rybaczki. Po szkole razem z Claudią poszłam tam, gdzie nikt nie zagląda
- To może teraz zapalisz? - Claudia. W sumie to mogę. Dlaczego nie? Przytaknęłam - Masz, wiesz jak się ciągnie. Pokazywalam - mocno zaciągnęłam, a po chwili poczułam się bardzo słabo. Coś tam Claudia pierdoliła. Uslyszałam tylko, że to normalne
- Bosz, zabierzcie ją do domu. Niech nikt się nie dowie - jakiś chłopak. Ten szybko zabrał mnie do domu i dał w opiekę Alex
- A ty co taka blada?
- Yh, źle się poczułam - przecież nie powiem, że fajkę ciągnęłam. Ile kłopotów bym na siebie od wszystkich człowieczków (hueh człowieczków)
- I tak wiem, że kłamiesz i wszytkiego się dowiem - nie dowie się ;D - A teraz do łóżka!
- Idziesz do szkoły? - moja cudaśna mama, która raczy budzić o 5. Czujecie ten sarkazm, nie? Nie odpowiedziałam tylko przewróciłam się na drugi bok. Widocznie zrozumiała, bo wyszła ;D. Leżałam tak ze dwie godziny. Kiedy chciałam wstać przypadkowo osunęłam się i spadłam. Zaczęłam się brechtać. Śmiałabym się dłużej, ale zadzwonił mi telefon...
----------------------------------------------------------------------------------------------
Hej i sory za to, że nie dodaję rozdziałów, ale skupiłam się na drugim blogu. Powoli bd tego kończyć, bo jest beznadziejny.
środa, 27 czerwca 2012
wtorek, 19 czerwca 2012
Rozdział 24 "Byłam w krzaczorach i gadałam o fajkach"
W końcu wsiedliśmy i pojechaliśmy gdzieś. Nie powiem, że szło mi źle, bo skłamałabym. Koń nie polubił mojego chłopaka, bo chciał go zrzucić, lecz mój ukochany nie dał się. Za to go podziwiam :D. Podobno jestem normalna z całej paki :D xD. Po jeździe dostałam takiego słodkiego i namiętnego całusa w usta. Wszyscy zrobili głośne:
- Awwwww ;*
Uśmiechnięci i szczęśliwi wróciliśmy do domu. Zawsze rano mam napady tej radości. Zależy jeszcze od pobudki. Hah,raz Harry i Lou obudzili mnie w śmieszny sposób. Lou naskoczył na mnie i darł się, a Harold skoczył na niego i z hukiem upadli na podłogę. Jak to wyglądało! Może to było z tydzień temu. Jeszcze Zayn niechcący na nich wpadł i wylał zimną wodę
- Wiesz co, wychodzę będę potem - powiedziałam do muuujego chłopaka. Poszłam na komisariat i zrobiłam co mogłam żeby nie wsadzili do pudła Matt'a. Kiedy wracałam było już ciemno. W końcu długo tam byłam
- Ej laska, czekaj - usłyszałam męski głos. Przyspieszyłam kroku, a oni zrobili to samo. Z nerwów uderzyłam któregoś
- O nie, przegięłaś - podszedł i uderzył mnie prosto w twarz. Drugi zaczął się dobierać. Nie ciężko się domyślić, co chcieli zrobić. Wyrwałam się i uciekłam do chłopaków
- Gdzie ty byłaś?! - zaczął wrzeszczeć ... Ashan? Wrócił? Raczej tak, cudownie, lecz kiedy zobaczył moją minę opanował się - Co się stało?
- T taam z zza drz drzwia drzwiami sa, próbowali się do dob dobrać
- Za drzwiami powiadasz? - Harry. Wyszedł z domu i z pięściami rzucił się na kolesi
- To nie ma sensu - wrzeszczał na niego Lou i próbował go odciągnąć. W końcu go odciągnął, a Harry podszedł do mnie i przytulił
- Nie wracaj tak późno, bo to się źle skończy
- Dobrze kotku - westchnęłam i pocałowałam go. Zmęczona zasnęłam...
Budzik, no nie ten cholerny budzik. Ah tak dzisiaj 1 września 2011r. , czyli dzień znienawidzony przez wszystkich. Wskoczyłam w białą bluzkę i czarną, do kolan spódnicę. Do tego szare baleriny. Makijaż lekki i ledwo widoczny. Jeszcze zrobiłam jakiegoś koka. Na śniadanie zjadłam płatki i w pewnym momencie dostałam SMS-a:
" Dzień dobry. Życzę fajnego dnia <33" odpisałam:
" Dzień dobry, wzajemnie <33"
Nasz związek jest dużo mocniejszy niz wcześniej. Trochę spowodowany częstymi wyjazdami. Teraz jest lepiej, ale chłopaki w weekend lecą gdzieś. Znów rozłąka, ale przyzwyczajona jestem. Wzięłam kilka rzeczy i sama poszłam do szkoły, gdzie znajomi rzucili się na mnie. Rozpoczął się apel. Srutu tutu, majtki z drutu. Nudny, głupi i bezsensowny. Po tym, razem z kolegami poszłam w miejsce, które znaliśmy tylko my
- Ros, zapal! - szeptem powiedziała do mnie Claudia, nowa koleżanka z klasy. Nawet fajna, ale z wyglądu przypomina plastik.
Brunetka z niebieskimi oczami.Dosyć mocny makijaż, który ukrywał jej urodę, bo podobno jest ładna. Miała strasznie krótką spódniczkę ledwo jej tyłek zasłaniało.
- Nie chcę! - wyparłam się
- Ok, kiedy indziej - Claudia. Podniosłam się i wyszłam. Moja paczka już tam czekała
- Gdzie ty byłaś?! - zbulwersowała się Sarah
- Oj w toalecie - skłamałam, a co miałam powiedzieć "Byłam w krzaczorach i gadałam o fajkach"?. Szybko przebrałam nóżkami i byłam na chacie. Joł, mlasta blasta! Klapki na dupie, jakie zadupie! Chata woooolna. Odwaliłam mój wyczepisty taniec radości. Przebrałam się w TEN zestaw, a po chwili do mojej skromnej chaty, co ja pierdolę ZAJEBISTEJ chaty, przybyli jełopy. Mój słodziak przywitał się całusem. Popatatajowaliśmy (od patataj haha) na górę
- Poznałeś kogoś? - ciekawość, moooja :D
- Taką grupkę ludzi
- Jacy są?
- Eh tak - zaczął - Jest taki chłopak, który ma ADHD i ciągle na kibel musi. Bez przerwy jeden jest zajęty - pierniczył mój chłoptaś :D Ow współczuję . Wyobrażam to sobie. Pewnie strzela petardami z tyłka hahaha
- A ty?
- Tak, Claudię, która przypomina plastik. Wiesz, że Vera tu chodzi?
- Serio?
- Tsa, 2 razy nie zdała - w tej chwili Harry zdjął koszulkę
- Mmm, ciacho! Daj się pomacać! - wrzeszczałam tak, że chyba ci na dole słyszeli
- Macanko?! Ja też chcę! - do mojego pokoju wpadł Lou, który zaczął "macać" mojego chłopaka haha. Kiedy już wyszedł nie mogłam się powstrzymać od śmiechu
- Wiesz, zapomniałam Ci coś powiedzieć. A więc wycofałam oskarżenie i rozprawy nie będzie
- Co?!
- To co słyszałeś!
- Nie możesz tak, on Ci krzywdę zrobi
- Nie ważne
-Ważne - zaczął mną potrząsać - Następnym razem powiedz mi! - wręcz wykrzyczał do ucha i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Potem poszliśmy na dół do naszych przyjaciół
- Ros, zajebiste buty - wrzasnęła Amy, a Dan i El zaczęły się brechtać
- Bum bara bara zakon bez, bum bara bara zakon bezdom, bum bara bara zakon bezdomnych! - przywitałam ją moim śmiechem. Wszyscy uważają, że ładnie śpiewam, ale to nie prawda. Udusić tych pacanów! Dan powiedziała coś jeszcze pod nosem i wyszła z Liam'em. Wpierniczyłam danie zrobione przez mojego chłoptasia hueh i dosiadł się Ashan
- Cześć
- Hej
-Sory za moje zachowanie. Po prostu martwię się. Sama pamiętasz...
- Dobra wystarczy, nie przypominaj mi - przerwałam mu - Już dawno się nie gniewam
- Serio?
- Tsa
Ashan zaczął odwalać swój taniec szczęścia. Zaśmiałam się cicho i wparował Harry. Ten to już nie wytrzymywał i pognał do WC my na to mówimy Wytwórnia Czekolady, czyli WC. El i Lou zaczęli oglądać jakiś horror. Z nudów dosiedliśmy się do nich. Bardzo denny, a Niall omal się nie zesrał haha.
- Zostaniesz u nas? - spytał Zayn
- Eh dobrze - westchnęłam głośno, a Harry pociągnął mnie na górę
- Musimy pogadać - zaczął
- O czym?
- O nas - rzygnął, a ja przestraszyłam się...
---------------------------------------------------------------------------------------------
Hello :D Jak tam rozdział się podoba? Mi akurat nie *-*
Komentujcie ;D
- Awwwww ;*
Uśmiechnięci i szczęśliwi wróciliśmy do domu. Zawsze rano mam napady tej radości. Zależy jeszcze od pobudki. Hah,raz Harry i Lou obudzili mnie w śmieszny sposób. Lou naskoczył na mnie i darł się, a Harold skoczył na niego i z hukiem upadli na podłogę. Jak to wyglądało! Może to było z tydzień temu. Jeszcze Zayn niechcący na nich wpadł i wylał zimną wodę
- Wiesz co, wychodzę będę potem - powiedziałam do muuujego chłopaka. Poszłam na komisariat i zrobiłam co mogłam żeby nie wsadzili do pudła Matt'a. Kiedy wracałam było już ciemno. W końcu długo tam byłam
- Ej laska, czekaj - usłyszałam męski głos. Przyspieszyłam kroku, a oni zrobili to samo. Z nerwów uderzyłam któregoś
- O nie, przegięłaś - podszedł i uderzył mnie prosto w twarz. Drugi zaczął się dobierać. Nie ciężko się domyślić, co chcieli zrobić. Wyrwałam się i uciekłam do chłopaków
- Gdzie ty byłaś?! - zaczął wrzeszczeć ... Ashan? Wrócił? Raczej tak, cudownie, lecz kiedy zobaczył moją minę opanował się - Co się stało?
- T taam z zza drz drzwia drzwiami sa, próbowali się do dob dobrać
- Za drzwiami powiadasz? - Harry. Wyszedł z domu i z pięściami rzucił się na kolesi
- To nie ma sensu - wrzeszczał na niego Lou i próbował go odciągnąć. W końcu go odciągnął, a Harry podszedł do mnie i przytulił
- Nie wracaj tak późno, bo to się źle skończy
- Dobrze kotku - westchnęłam i pocałowałam go. Zmęczona zasnęłam...
Budzik, no nie ten cholerny budzik. Ah tak dzisiaj 1 września 2011r. , czyli dzień znienawidzony przez wszystkich. Wskoczyłam w białą bluzkę i czarną, do kolan spódnicę. Do tego szare baleriny. Makijaż lekki i ledwo widoczny. Jeszcze zrobiłam jakiegoś koka. Na śniadanie zjadłam płatki i w pewnym momencie dostałam SMS-a:
" Dzień dobry. Życzę fajnego dnia <33" odpisałam:
" Dzień dobry, wzajemnie <33"
Nasz związek jest dużo mocniejszy niz wcześniej. Trochę spowodowany częstymi wyjazdami. Teraz jest lepiej, ale chłopaki w weekend lecą gdzieś. Znów rozłąka, ale przyzwyczajona jestem. Wzięłam kilka rzeczy i sama poszłam do szkoły, gdzie znajomi rzucili się na mnie. Rozpoczął się apel. Srutu tutu, majtki z drutu. Nudny, głupi i bezsensowny. Po tym, razem z kolegami poszłam w miejsce, które znaliśmy tylko my
- Ros, zapal! - szeptem powiedziała do mnie Claudia, nowa koleżanka z klasy. Nawet fajna, ale z wyglądu przypomina plastik.
Brunetka z niebieskimi oczami.Dosyć mocny makijaż, który ukrywał jej urodę, bo podobno jest ładna. Miała strasznie krótką spódniczkę ledwo jej tyłek zasłaniało.
- Nie chcę! - wyparłam się
- Ok, kiedy indziej - Claudia. Podniosłam się i wyszłam. Moja paczka już tam czekała
- Gdzie ty byłaś?! - zbulwersowała się Sarah
- Oj w toalecie - skłamałam, a co miałam powiedzieć "Byłam w krzaczorach i gadałam o fajkach"?. Szybko przebrałam nóżkami i byłam na chacie. Joł, mlasta blasta! Klapki na dupie, jakie zadupie! Chata woooolna. Odwaliłam mój wyczepisty taniec radości. Przebrałam się w TEN zestaw, a po chwili do mojej skromnej chaty, co ja pierdolę ZAJEBISTEJ chaty, przybyli jełopy. Mój słodziak przywitał się całusem. Popatatajowaliśmy (od patataj haha) na górę
- Poznałeś kogoś? - ciekawość, moooja :D
- Taką grupkę ludzi
- Jacy są?
- Eh tak - zaczął - Jest taki chłopak, który ma ADHD i ciągle na kibel musi. Bez przerwy jeden jest zajęty - pierniczył mój chłoptaś :D Ow współczuję . Wyobrażam to sobie. Pewnie strzela petardami z tyłka hahaha
- A ty?
- Tak, Claudię, która przypomina plastik. Wiesz, że Vera tu chodzi?
- Serio?
- Tsa, 2 razy nie zdała - w tej chwili Harry zdjął koszulkę
- Mmm, ciacho! Daj się pomacać! - wrzeszczałam tak, że chyba ci na dole słyszeli
- Macanko?! Ja też chcę! - do mojego pokoju wpadł Lou, który zaczął "macać" mojego chłopaka haha. Kiedy już wyszedł nie mogłam się powstrzymać od śmiechu
- Wiesz, zapomniałam Ci coś powiedzieć. A więc wycofałam oskarżenie i rozprawy nie będzie
- Co?!
- To co słyszałeś!
- Nie możesz tak, on Ci krzywdę zrobi
- Nie ważne
-Ważne - zaczął mną potrząsać - Następnym razem powiedz mi! - wręcz wykrzyczał do ucha i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Potem poszliśmy na dół do naszych przyjaciół
- Ros, zajebiste buty - wrzasnęła Amy, a Dan i El zaczęły się brechtać
- Bum bara bara zakon bez, bum bara bara zakon bezdom, bum bara bara zakon bezdomnych! - przywitałam ją moim śmiechem. Wszyscy uważają, że ładnie śpiewam, ale to nie prawda. Udusić tych pacanów! Dan powiedziała coś jeszcze pod nosem i wyszła z Liam'em. Wpierniczyłam danie zrobione przez mojego chłoptasia hueh i dosiadł się Ashan
- Cześć
- Hej
-Sory za moje zachowanie. Po prostu martwię się. Sama pamiętasz...
- Dobra wystarczy, nie przypominaj mi - przerwałam mu - Już dawno się nie gniewam
- Serio?
- Tsa
Ashan zaczął odwalać swój taniec szczęścia. Zaśmiałam się cicho i wparował Harry. Ten to już nie wytrzymywał i pognał do WC my na to mówimy Wytwórnia Czekolady, czyli WC. El i Lou zaczęli oglądać jakiś horror. Z nudów dosiedliśmy się do nich. Bardzo denny, a Niall omal się nie zesrał haha.
- Zostaniesz u nas? - spytał Zayn
- Eh dobrze - westchnęłam głośno, a Harry pociągnął mnie na górę
- Musimy pogadać - zaczął
- O czym?
- O nas - rzygnął, a ja przestraszyłam się...
---------------------------------------------------------------------------------------------
Hello :D Jak tam rozdział się podoba? Mi akurat nie *-*
Komentujcie ;D
środa, 13 czerwca 2012
Rozdział 23 " Trochę na mózg padło " :D
Dedykacja dla:
~Kara
Alien
Bardzo szybko załatwiłam wszystkie sprawy i napisałam SMS-a Dan, żeby wychodzili. Po kilku minutach czekali
- Jedziemy po dziewczyny? - spytał Liam
- Tak - potwierdziłam. Szybko wsiedliśmy do auta i nawet nie wiem kiedy, bo bardzo szybko byliśmy na miejscu
- Dzień dobry. MY po Dianę Shellares i Natalie Descartes
- A kim jesteście
- Ja jej starszą siostrą
-Naprawdę? - zdziwił się policjant. Wtedy podałam mu legitymację - Ładne imię
- Dzięks. Możemy po nie?
- Tak jasne, już was prowadzę
Poprowadził nas do jakiejś ciemnej sali, gdzie roiło się od różnych dziewczyn. Wśród nich wyróżniały się Diana i Nat. Facet zawołał dziewczyny
- Co wyście zrobiły?
- Yyyy
- Pobiłyśmy
- Kogo?
- Takiego kolesia, co się do nas dobierał
Westchnęłam głośno. Zapakowałam dziewczyny do drugiej taksówki i tak odjechaliśmy. Przydzieliliśmy je do pokoju. Oczywiście nieźle się buntowały, że nie chcą być razem, ale i tak i zapędziliśmy do jednego pokoju. Wieczorem wpadła baba z recepcji, a raczej koleżanka
- Uciekajcie stąd! Im prędzej, tym lepiej
- Dlaczego?
- To bardzo niebezpieczne miejsce! Macie bilety! Do samolotu
Miesiąc później
O bosz! Hahahahaha, nie no Harry Edward Styles wygląda boszko. Ciekawe, czy resztę ciała ma taką szeksi. Przestań Ros! Nie no, kto jak kto, ale ja podobno się zmieniłam. To dzięki tym jełopom, z którymi chwila spędzona bez nich jest stracona. Dobrze się o tym przekonałam. Amy przyjechała i jest zajebiście. Niall zerwał z Susanne, bo domyślił się, że jest przez nią wykorzystywany. Mi i jełopom trochę na mózg padło (chyba widać hahahaha) Coś pierniczą, że z Harry'm jesteśmy idealną parą. Ruszyłam mój ukochany przez Loczka tyłek i wzięłam prysznic. Taaak ! Tego mi było trzeba. A jutro do szkoły :/. Przynajmniej wakacje nudne nie były. Działo się! Szybko włożyłam kremową bluzkę z napisem "I love my boyfriend". Do tego fioletowe trampki i szare szorty. Wypadłam z łazienki, niczym bomba z piwnicy haha. Zeszłam na śniadanie do moich jełopów. Spędzałam u nich cały miesiąc :D
- Czeee - wrzasnęłam "na całą japę". Od Lou to zgarnęłam
- O kurwa, hahah. Pasujecie do siebie! Paczajcie paczadełkami na bluzki! - krzyknął Zayn. Moje paczadła skupiły się na górnej części tylko mojego ciacha. Nałożył bluzkę z napisem " I love my girlfriend". Puściłam mu oczko
- Co na śniadanie? - swoją obecnością zaszczycił nas Nialler
- Naleśniki! - wrzasnął mój Harry. Wszyscy paczadłami na mnie
- Zayn leć po sklepu, wiesz po co, Lou ubierz się normalnie - kto jak to, ale Boo Bear ubrał się okropnie śmiesznie. No i zeszła nasza Amy
- Siema - "darła japę"
- Jakie plany na dziś? - zapytała Sarah
- Jesteśmy umówieni z Veronicą na 13
- A która jest?
- 11, sporo czasu
- Tsa, jasne
Zayn właśnie przyniósł zakupy, a Lou przebrał się. Do mnie podszedł mój Harry. Złapał mnie i przytulił mocno
- Jak nie pomagasz to nie przeszkadzaj - wrzasnęłam prawie. On tylko przewrócił oczami i wyszedł. Haha tak szedł, że potknął się o jajko i jebł twarzą prosto w nie. Wszyscy się zbiegli i ledwo trzymali się ze śmiechu
- Naleśniki! - wrzasnęłam na całą chatę. Wszyscy zbiegli się przy stole
- Pychotka - usłyszałam blondyna
- Kto zmywa?
- Niall i Amy - odezwał się Lou. My z Lou mamy taką akcję, że mamy złączyć ich, bo widać, że na siebie lecą. Dlatego trzeba im pomóc. Obydwoje obdarzyli go złym spojrzeniem. Ah, co za zaszczyt. Niall momentalnie wpierniczył swoją porcję. On nie jadł tylko wpier*alał
- Na koniki! - wrzasnęłam dziecinnie. Wszyscy zaczęli się ze mnie brechtać. Nosz kurwasz (hah ta osoba wie, że mam to po niej tzn. tak piszę czy mówię), ja im pokażę! Zabrałam muuujego Harolda od tych ludzi złych. No co, nie mam ochoty sprzątać. Tak szczerze, to z Ashan'em nie mam kontaktu. Wyjechał na wakacje i dzisiaj wraca. Uhhh jprld, Harry to pechowiec. Wczoraj dostał takiej głupawki, że przed wszystkimi gacie mu spadły. Takie fajne, różowe majteczki, hahaha. Ile brechtu. Włożyliśmy jeszcze coś i wyszliśmy, pozbawiając dom wariatów w nienaruszonym stanie (najpierw napisałam sranie hahahah). Tsa to chyba jakiś cud, bo my cały czas w jakieś kłopoty włazimy! Z 10 na dzień
- Hej Vera - przywitałam dziewczynę
- No hej - odpowiedziała jak zwykle uśmiechnięta
- To na koniki! - wrzasnął Lou, a ja go przekrzyczałam
- Wariaci!
Wszyscy w brecht, a ja jak zwykle oczywiście musiałam odwalić jakąś scenę
- Jam, Rosalie Shellares, biorę tego konia i ślubuję, że nie spadnę - powiedziałam do konia. Juhu zanim zauważyłam siedziałam na koniku, a reszta bała się wejść...
---------------------------------------------------------------------
Hello! Tak mi się jakoś szkoda niektórych się zrobiło, którzy to czytają i nie mogą doczekać się rozdziału, więc dałam. "Zawieszenie" jest nadal aktualne
Pamiętajcie o komach
~Kara
Alien
Bardzo szybko załatwiłam wszystkie sprawy i napisałam SMS-a Dan, żeby wychodzili. Po kilku minutach czekali
- Jedziemy po dziewczyny? - spytał Liam
- Tak - potwierdziłam. Szybko wsiedliśmy do auta i nawet nie wiem kiedy, bo bardzo szybko byliśmy na miejscu
- Dzień dobry. MY po Dianę Shellares i Natalie Descartes
- A kim jesteście
- Ja jej starszą siostrą
-Naprawdę? - zdziwił się policjant. Wtedy podałam mu legitymację - Ładne imię
- Dzięks. Możemy po nie?
- Tak jasne, już was prowadzę
Poprowadził nas do jakiejś ciemnej sali, gdzie roiło się od różnych dziewczyn. Wśród nich wyróżniały się Diana i Nat. Facet zawołał dziewczyny
- Co wyście zrobiły?
- Yyyy
- Pobiłyśmy
- Kogo?
- Takiego kolesia, co się do nas dobierał
Westchnęłam głośno. Zapakowałam dziewczyny do drugiej taksówki i tak odjechaliśmy. Przydzieliliśmy je do pokoju. Oczywiście nieźle się buntowały, że nie chcą być razem, ale i tak i zapędziliśmy do jednego pokoju. Wieczorem wpadła baba z recepcji, a raczej koleżanka
- Uciekajcie stąd! Im prędzej, tym lepiej
- Dlaczego?
- To bardzo niebezpieczne miejsce! Macie bilety! Do samolotu
Miesiąc później
O bosz! Hahahahaha, nie no Harry Edward Styles wygląda boszko. Ciekawe, czy resztę ciała ma taką szeksi. Przestań Ros! Nie no, kto jak kto, ale ja podobno się zmieniłam. To dzięki tym jełopom, z którymi chwila spędzona bez nich jest stracona. Dobrze się o tym przekonałam. Amy przyjechała i jest zajebiście. Niall zerwał z Susanne, bo domyślił się, że jest przez nią wykorzystywany. Mi i jełopom trochę na mózg padło (chyba widać hahahaha) Coś pierniczą, że z Harry'm jesteśmy idealną parą. Ruszyłam mój ukochany przez Loczka tyłek i wzięłam prysznic. Taaak ! Tego mi było trzeba. A jutro do szkoły :/. Przynajmniej wakacje nudne nie były. Działo się! Szybko włożyłam kremową bluzkę z napisem "I love my boyfriend". Do tego fioletowe trampki i szare szorty. Wypadłam z łazienki, niczym bomba z piwnicy haha. Zeszłam na śniadanie do moich jełopów. Spędzałam u nich cały miesiąc :D
- Czeee - wrzasnęłam "na całą japę". Od Lou to zgarnęłam
- O kurwa, hahah. Pasujecie do siebie! Paczajcie paczadełkami na bluzki! - krzyknął Zayn. Moje paczadła skupiły się na górnej części tylko mojego ciacha. Nałożył bluzkę z napisem " I love my girlfriend". Puściłam mu oczko
- Co na śniadanie? - swoją obecnością zaszczycił nas Nialler
- Naleśniki! - wrzasnął mój Harry. Wszyscy paczadłami na mnie
- Zayn leć po sklepu, wiesz po co, Lou ubierz się normalnie - kto jak to, ale Boo Bear ubrał się okropnie śmiesznie. No i zeszła nasza Amy
- Siema - "darła japę"
- Jakie plany na dziś? - zapytała Sarah
- Jesteśmy umówieni z Veronicą na 13
- A która jest?
- 11, sporo czasu
- Tsa, jasne
Zayn właśnie przyniósł zakupy, a Lou przebrał się. Do mnie podszedł mój Harry. Złapał mnie i przytulił mocno
- Jak nie pomagasz to nie przeszkadzaj - wrzasnęłam prawie. On tylko przewrócił oczami i wyszedł. Haha tak szedł, że potknął się o jajko i jebł twarzą prosto w nie. Wszyscy się zbiegli i ledwo trzymali się ze śmiechu
- Naleśniki! - wrzasnęłam na całą chatę. Wszyscy zbiegli się przy stole
- Pychotka - usłyszałam blondyna
- Kto zmywa?
- Niall i Amy - odezwał się Lou. My z Lou mamy taką akcję, że mamy złączyć ich, bo widać, że na siebie lecą. Dlatego trzeba im pomóc. Obydwoje obdarzyli go złym spojrzeniem. Ah, co za zaszczyt. Niall momentalnie wpierniczył swoją porcję. On nie jadł tylko wpier*alał
- Na koniki! - wrzasnęłam dziecinnie. Wszyscy zaczęli się ze mnie brechtać. Nosz kurwasz (hah ta osoba wie, że mam to po niej tzn. tak piszę czy mówię), ja im pokażę! Zabrałam muuujego Harolda od tych ludzi złych. No co, nie mam ochoty sprzątać. Tak szczerze, to z Ashan'em nie mam kontaktu. Wyjechał na wakacje i dzisiaj wraca. Uhhh jprld, Harry to pechowiec. Wczoraj dostał takiej głupawki, że przed wszystkimi gacie mu spadły. Takie fajne, różowe majteczki, hahaha. Ile brechtu. Włożyliśmy jeszcze coś i wyszliśmy, pozbawiając dom wariatów w nienaruszonym stanie (najpierw napisałam sranie hahahah). Tsa to chyba jakiś cud, bo my cały czas w jakieś kłopoty włazimy! Z 10 na dzień
- Hej Vera - przywitałam dziewczynę
- No hej - odpowiedziała jak zwykle uśmiechnięta
- To na koniki! - wrzasnął Lou, a ja go przekrzyczałam
- Wariaci!
Wszyscy w brecht, a ja jak zwykle oczywiście musiałam odwalić jakąś scenę
- Jam, Rosalie Shellares, biorę tego konia i ślubuję, że nie spadnę - powiedziałam do konia. Juhu zanim zauważyłam siedziałam na koniku, a reszta bała się wejść...
---------------------------------------------------------------------
Hello! Tak mi się jakoś szkoda niektórych się zrobiło, którzy to czytają i nie mogą doczekać się rozdziału, więc dałam. "Zawieszenie" jest nadal aktualne
Pamiętajcie o komach
Hahah rozwala mnie ten filmik <33
wtorek, 5 czerwca 2012
Rozdział 22 " Jadę do LA"
- Dobra, wracam do swoich - wręcz wrzasnęłam i wyszłam do "domu"
- Louis chce braciszka - powiedział na wejściu Loczek
- Przecież jesteś niepłodny - oznajmiłam tak, że nawet Lou się zaśmiał - Chcę rozwodu!
- Co ?! Dlaczego?!
- Po co mi niepłodny facet? To tak, jakbym sadziła marchewkę bez nasion - udawałam bulwers, a tak naprawdę chciało mi się śmiać
- Oj kotku, zero ograniczeń - rzygnął z dziwnym uśmiechem
- Ehe, nie chcę takiego!
- Ależ kochanie
- Nie odzywaj się do mnie - udawałam złość. Poszłam do pokoju naszego tymczasowego "dziecka", bo myślałam, że wybuchnę ze śmiechu
- Mamusiu, chcę marchewkę!- udawał dziecko
- Niech tato kupi
- Tato mówił, że ty! - tupnął nogą, a mi zachciało się śmiać, ale jakoś się powstrzymałam. Chyba źle na mnie działają, ci wszyscy ludzie. Eh wolę siedzieć sama niż kimś, ale to zależy od tego, z kim siedzisz. Usiadłam na chwilkę
- Koniec zabawy! Do łóżek - wydarł się Liam. W sumie ma rację, skoro jest 2 w nocy, zmęczeni padliśmy na wszelkie możliwe łóżka
- Harry ! - krzyczałam przerażona. Wokół mnie było trzech mężczyzn, z różnymi nożami, pistoletami itp. Wszyscy jacyś wrogowie. Dziwnie na mnie paczyli
- O co się rozchodzi? - wrzasnęłam
- I ty nie wiesz?! - oburzył się drugi
- Zraniłaś Harry'ego. Dlatego teraz zakończymy twoje życie! - wydarł się drugi
- Gdzie on jest?
- Siedzi smutny na schodach i myśli . O czym myśli? Wymyśla jakąś zemstę na ciebie. W końcu nie da ci tak się zranić - wrzasnął któryś . Po chwili poczułam okropny ból...
O fuck, to tylko zły sen. Harry jeszcze słodko spał. Szybko się zerwałam, bo przypomniałam sobie o LA, że muszę tam być. Zostawiłam mu kartkę z napisem
" Jadę do LA. Nie będzie mnie jakiś czasu. Biorę Liam'a i Danielle. Trzymaj się.
- Louis chce braciszka - powiedział na wejściu Loczek
- Przecież jesteś niepłodny - oznajmiłam tak, że nawet Lou się zaśmiał - Chcę rozwodu!
- Co ?! Dlaczego?!
- Po co mi niepłodny facet? To tak, jakbym sadziła marchewkę bez nasion - udawałam bulwers, a tak naprawdę chciało mi się śmiać
- Oj kotku, zero ograniczeń - rzygnął z dziwnym uśmiechem
- Ehe, nie chcę takiego!
- Ależ kochanie
- Nie odzywaj się do mnie - udawałam złość. Poszłam do pokoju naszego tymczasowego "dziecka", bo myślałam, że wybuchnę ze śmiechu
- Mamusiu, chcę marchewkę!- udawał dziecko
- Niech tato kupi
- Tato mówił, że ty! - tupnął nogą, a mi zachciało się śmiać, ale jakoś się powstrzymałam. Chyba źle na mnie działają, ci wszyscy ludzie. Eh wolę siedzieć sama niż kimś, ale to zależy od tego, z kim siedzisz. Usiadłam na chwilkę
- Koniec zabawy! Do łóżek - wydarł się Liam. W sumie ma rację, skoro jest 2 w nocy, zmęczeni padliśmy na wszelkie możliwe łóżka
- Harry ! - krzyczałam przerażona. Wokół mnie było trzech mężczyzn, z różnymi nożami, pistoletami itp. Wszyscy jacyś wrogowie. Dziwnie na mnie paczyli
- O co się rozchodzi? - wrzasnęłam
- I ty nie wiesz?! - oburzył się drugi
- Zraniłaś Harry'ego. Dlatego teraz zakończymy twoje życie! - wydarł się drugi
- Gdzie on jest?
- Siedzi smutny na schodach i myśli . O czym myśli? Wymyśla jakąś zemstę na ciebie. W końcu nie da ci tak się zranić - wrzasnął któryś . Po chwili poczułam okropny ból...
O fuck, to tylko zły sen. Harry jeszcze słodko spał. Szybko się zerwałam, bo przypomniałam sobie o LA, że muszę tam być. Zostawiłam mu kartkę z napisem
" Jadę do LA. Nie będzie mnie jakiś czasu. Biorę Liam'a i Danielle. Trzymaj się.
Kocham i całuję
Rosalie"
Wybiegłam od nich i szybko pobiegłam do mnie. Szybko wskoczyłam w fioletową tunikę i jakieś jeansy. Do tego trampki. Makijaż taki jak zwykle, czyli delikatny. Włosy związałam. Wywaliłam wszystko z walizki i wpakowałam czyste, normalne ciuchy z szafy. Momentalnie byłam spakowana. Musiałam go zostawić tak bez słowa, bo inaczej nie puścił by mnie. Przecież jestem psychopatką! Samochód już czekał, więc wzięłam kilka kanapek u herbatę. Przywitałam się z nimi
- Na ile to? - zapytała ciekawa Dan, a ja wzruszyłam tylko ramionami
- Jesteśmy - stwierdził Liam i poszliśmy do samolotu.Całą drogę spaliśmy, bo na nic innego, nie mieliśmy ochoty
Harry...
- Yh, już wstaję - powiedziałem do Louis'a, który darł się i skakał po moim łóżku. Mam trochę tego dość, ale nie mogę tego pokazać
- Gdzie zgubiłeś entuzjazm? - oburzył się Lou
- Em nwm, gdzie Ros?
- Yyy w LA
-Co?! Skąd wiesz?!
- Sam to zobacz - wrzasnął i podał mi kartkę
- Bosz -załamałem się - A co jeśli sobie nie poradzi?
Nie odpowiedział tylko tępo wpatrzył się w sufit. Westchnąłem głośno i odczytałem SMS-a od Ashan'a " Zaraz wpadamy". Lekko załamany wykonałem poranne czynności
- Siema Loczek - wrzasnął Ashan, a dziewczyny w brecht - Jak tam sprawy sercowe?
- Dobrze, znowu - rzuciłem dumny
- A gdzie ona?
- W LA
- Co? - ożywił się Ashan
- Eh pojechała tam, bo jej siostra narozrabiała
- Oh my god - Niall
- Zadzwonię do niej - wrzasnąłem i wyszedłem od wszystkich. Odebrała za pierwszym sygnałem
H - Hej kociaku
R - No cześć
H - Dlaczego wyszłaś bez pożegnania?
R - Bo byś mnie nie puścił (śmiech)
H - Eh, masz rację. Ok to do kiedyś. Pa
Rosalie...
- Tutaj się zatrzymamy - oznajmił Liam
- Co to za miejsce? - Dan
- Fajne - powiedziałam
Właśnie w tej chwili przypomniało mi się, że spędzałam tu kiedyś wakacje, 2 lata temu. Wtedy była tu
z Alex i Matt'em. Wiem, że ten hotel jest bardzo fajny
- Państwo pokój 108 - zwróciła się recepcjonistka do Liam'a - A ty 120. Na samej górze - powiedziała i podała mi klucz- Przyjdę wieczorem - dodała...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzień dobrek, na spacerek. Heh, hello. Dede dla wszystkich komentujących.
Alien, musiałam. Dobrze wiesz o co chodzi. Ten nasz temat wtedy był bisty. Hah, może jeszcze? Musimy coś wymyślić
3 rozdziały = szybciej rozdział
- Państwo pokój 108 - zwróciła się recepcjonistka do Liam'a - A ty 120. Na samej górze - powiedziała i podała mi klucz- Przyjdę wieczorem - dodała...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzień dobrek, na spacerek. Heh, hello. Dede dla wszystkich komentujących.
Alien, musiałam. Dobrze wiesz o co chodzi. Ten nasz temat wtedy był bisty. Hah, może jeszcze? Musimy coś wymyślić
3 rozdziały = szybciej rozdział
niedziela, 3 czerwca 2012
Rozdział 21 " Straszyła ludzi tym zdjęciem"
Żeby zabawa była fajna, zrobiłam każdemu po 3 kanapki. Usiedliśmy przy stole
- Więc tak, zabawa polega na tym, że ktoś bierze wielkiego dziaba i w tym czasie coś gada. Reszty zadaniem jest zgadnąć co - wytłumaczyłam. Pierwsza zaczęłam
- Djebti chodzsily po trampolinje i kftos siiieee zesplal. Kurfa nje to - powiedziałam i strzeliłam facepalma. Niall się zaśmiał
- Dzieci chodziły po trampolinie i ktoś się zesrał. Kurwa nie to - powiedział pewien. Skubany! Chłopaki popaczyli się po sobie
- Teraz ja - zaczął Harry - Lupfie pflacki i mam nagje foofki w inferpecie
- Boże święty! Ocenzurowane?
- Tak i nie - krzyknęli równocześnie Niall i Zayn
- Czej, mam jedną - odezwał się Pan Marchewka, a ja zrobiłam zdziwioną minę. Wiedziałam, że jest coś takiego jak Larry Stylinson, ale żeby takie coś. Coś grzebał w telefonie
-Pacz!- powiedział głośno.
Chyba w łazience Widać to z przodu itp
- Skąd to masz?
- Wiesz, spotkałem niedawno taką Kamilę, która straszyła ludzi tym zdjęciem
- Straszyła? - oburzył się Harry
- No i mnie też próbowała, ale dopiero po chwili zorientowała się, że przed nią stoi Louis Tomlinson - cieszył się Lou
- Wiesz co? - zaczęłam z kwaśną miną - Wyślij mi to! - wrzasnęłam i wyciągnęłam telefon. 4/5 1D też zapragnęło je mieć . Harry powiedział " No co, chcę się przejrzeć, czy się coś zmieniło"
- Może to, że masz większe krzaczory - zaczął Liam
- Krzaczory to ty masz - powiedział Loczek, a Liam zaczerwienił się
- A ty masz krzaczory? - zapytał mnie Niall
- Yyy ( śmiech) bosz , co za pytania. Pozwólcie, że nie zniżę się do tego poziomu i nie odpowiem - dusiłam przez śmiech
- Dobra, my tylko żartowaliśmy. Wiedzieliśmy, że nie odpowiesz - ciągnął Liam
- Mów za siebie - upomniał go Louis, a ja zaczęłam się śmiać
- Kto teraz?
- Ja - odezwał się Niall - Wobhe jechenje od djewczyn - dokończył
- Wolę jedzenie od dziewczyn - zrozumiał Zayn, który (jak się domyślam) myślał o nagich fotkach Harolda
- W dupę się wrzyna - wrzasnął Harry
- Co się wrzyna?
- Włożyłem twoje różowe stringi, bo chciałem poczuć jak to jest być kobietą - mówił z dziwną miną. No to chyba nie będzie chciał być już nigdy kobietą.
- Hahahahaha t ty nie muuusiałeś - nabijał się Lou, a my zaśmialiśmy się głośno oprócz Hazzy, który postanowił zdjąć "to cholerstwo".
- Ufff , jaka ulga. Już nigdy nie zechcę być kobietą - powiedział Harry, który właśnie wrócił
- Jakieś pomysły
- Pobawmy się w rodzinkę - wrzasnął któryś
- Ja i Rosalie jesteśmy rodzicami, Lou naszym dzieckiem
- Jupi - ucieszył się Pan Marchewka
- Liam ojciec, a Zayn matka, Niall córka - powiedziałam z miną typu "bitch please"
- Okej - ucieszyli się. No więc podzieliliśmy się na pokoje. My mieliśmy Harolda dostępny i Louis'a. Poszliśmy do naszego "domu"
- Kochanie, może najpierw go zrobimy? - powiedział z cwanym uśmiechem. Zaśmiałam się głośno, ale on dalej był nieugięty
- Lou już jest
- Oh bosz, mogłem być niepłodny - oburzył się
- Wiesz, pójdę do koleżanki na plotki
- Zostawisz mnie z tym łobuzem?
- Tak, na pastwę losu
Szybko wzięłam telefon. Zaśmiałam się głośno pod nosem . No cóż zabawa fajna, tylko trochę dziwna. Poszłam do zaprzyjaźnionej "rodziny"
- No cześć przyjaciółko moja - Zayn udawał babę - Co u cb?
- Ah wiesz, Harry chce być niepłodny i zostawiłam go z Louis'em
- Zostawiłaś to biedne dziecko z tym psychopatą? - zdziwiła się
- Tak
- Łeeeee - usłyszałam sztuczny płacz Niall'a
- Co się stało? - zareagował Liam
- Pobiłam lusterko. W czym się teraz bd przeglądać? - udawał rozpacz. Hah "pobiłam", Niall byłby dobrym aktorem. Hah pojawił się obok. Miał na głowie perukę. Moją letnią sukienkę, którą kiedyś zostawiłam u Harolda. Normalnie jak baba wyglądał, nawet gorzej, jak wiedźma
- Podobna do matki - stwierdził Liam i przecząco kiwnął głową. Niall w jeszcze w gorszy płacz
- Mamo, tato mnie straszy - wykrzyknął , a my w śmiech....
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
3 komy = szybciej rozdział. Pamiętajta
- Więc tak, zabawa polega na tym, że ktoś bierze wielkiego dziaba i w tym czasie coś gada. Reszty zadaniem jest zgadnąć co - wytłumaczyłam. Pierwsza zaczęłam
- Djebti chodzsily po trampolinje i kftos siiieee zesplal. Kurfa nje to - powiedziałam i strzeliłam facepalma. Niall się zaśmiał
- Dzieci chodziły po trampolinie i ktoś się zesrał. Kurwa nie to - powiedział pewien. Skubany! Chłopaki popaczyli się po sobie
- Teraz ja - zaczął Harry - Lupfie pflacki i mam nagje foofki w inferpecie
- Boże święty! Ocenzurowane?
- Tak i nie - krzyknęli równocześnie Niall i Zayn
- Czej, mam jedną - odezwał się Pan Marchewka, a ja zrobiłam zdziwioną minę. Wiedziałam, że jest coś takiego jak Larry Stylinson, ale żeby takie coś. Coś grzebał w telefonie
-Pacz!- powiedział głośno.
Chyba w łazience Widać to z przodu itp
- Skąd to masz?
- Wiesz, spotkałem niedawno taką Kamilę, która straszyła ludzi tym zdjęciem
- Straszyła? - oburzył się Harry
- No i mnie też próbowała, ale dopiero po chwili zorientowała się, że przed nią stoi Louis Tomlinson - cieszył się Lou
- Wiesz co? - zaczęłam z kwaśną miną - Wyślij mi to! - wrzasnęłam i wyciągnęłam telefon. 4/5 1D też zapragnęło je mieć . Harry powiedział " No co, chcę się przejrzeć, czy się coś zmieniło"
- Może to, że masz większe krzaczory - zaczął Liam
- Krzaczory to ty masz - powiedział Loczek, a Liam zaczerwienił się
- A ty masz krzaczory? - zapytał mnie Niall
- Yyy ( śmiech) bosz , co za pytania. Pozwólcie, że nie zniżę się do tego poziomu i nie odpowiem - dusiłam przez śmiech
- Dobra, my tylko żartowaliśmy. Wiedzieliśmy, że nie odpowiesz - ciągnął Liam
- Mów za siebie - upomniał go Louis, a ja zaczęłam się śmiać
- Kto teraz?
- Ja - odezwał się Niall - Wobhe jechenje od djewczyn - dokończył
- Wolę jedzenie od dziewczyn - zrozumiał Zayn, który (jak się domyślam) myślał o nagich fotkach Harolda
- W dupę się wrzyna - wrzasnął Harry
- Co się wrzyna?
- Włożyłem twoje różowe stringi, bo chciałem poczuć jak to jest być kobietą - mówił z dziwną miną. No to chyba nie będzie chciał być już nigdy kobietą.
- Hahahahaha t ty nie muuusiałeś - nabijał się Lou, a my zaśmialiśmy się głośno oprócz Hazzy, który postanowił zdjąć "to cholerstwo".
- Ufff , jaka ulga. Już nigdy nie zechcę być kobietą - powiedział Harry, który właśnie wrócił
- Jakieś pomysły
- Pobawmy się w rodzinkę - wrzasnął któryś
- Ja i Rosalie jesteśmy rodzicami, Lou naszym dzieckiem
- Jupi - ucieszył się Pan Marchewka
- Liam ojciec, a Zayn matka, Niall córka - powiedziałam z miną typu "bitch please"
- Okej - ucieszyli się. No więc podzieliliśmy się na pokoje. My mieliśmy Harolda dostępny i Louis'a. Poszliśmy do naszego "domu"
- Kochanie, może najpierw go zrobimy? - powiedział z cwanym uśmiechem. Zaśmiałam się głośno, ale on dalej był nieugięty
- Lou już jest
- Oh bosz, mogłem być niepłodny - oburzył się
- Wiesz, pójdę do koleżanki na plotki
- Zostawisz mnie z tym łobuzem?
- Tak, na pastwę losu
Szybko wzięłam telefon. Zaśmiałam się głośno pod nosem . No cóż zabawa fajna, tylko trochę dziwna. Poszłam do zaprzyjaźnionej "rodziny"
- No cześć przyjaciółko moja - Zayn udawał babę - Co u cb?
- Ah wiesz, Harry chce być niepłodny i zostawiłam go z Louis'em
- Zostawiłaś to biedne dziecko z tym psychopatą? - zdziwiła się
- Tak
- Łeeeee - usłyszałam sztuczny płacz Niall'a
- Co się stało? - zareagował Liam
- Pobiłam lusterko. W czym się teraz bd przeglądać? - udawał rozpacz. Hah "pobiłam", Niall byłby dobrym aktorem. Hah pojawił się obok. Miał na głowie perukę. Moją letnią sukienkę, którą kiedyś zostawiłam u Harolda. Normalnie jak baba wyglądał, nawet gorzej, jak wiedźma
- Podobna do matki - stwierdził Liam i przecząco kiwnął głową. Niall w jeszcze w gorszy płacz
- Mamo, tato mnie straszy - wykrzyknął , a my w śmiech....
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
3 komy = szybciej rozdział. Pamiętajta
Nowy blog
Siemka :D Chciałam was o czymś poinformować. Założyłam nowego bloga. Podobnego, ale innego.
paula4332.bloblo.pl
Zapraszam was tam i dawajcie komentarze, nawet jako niezalogowani. Dam wam w skrócie:
Amy to dziewczyna, która nienawidzi One Direction i z wzajemnością. Ma chłopaka i przyjaciół. Z 1D robią sobie na złość. Jednak chłopaki zaprosili ją żeby zaśpiewała. Wyszło jej bosko i ma jechać z chłopakami na wakacje, na których ma poznać co to sława. Niechętnie się zgadza. Nie wszyscy ją nienawidzą. Dziwnie wobec niej zachowuje się Harry Styles. Sama nawet go lubi. Czy coś z tego wyjdzie? Czytajcie i dowiecie się reszty.
A co z tym blogiem? Coraz bliżej do jego końca. Teraz nie mam czasu dodawać rozdziałów, więc go "zawieszam". Jeżeli tylko znajdę ten cenny czas, to obiecuję, że nowy rozdział się pojawi. Zaglądajcie codziennie.
paula4332.bloblo.pl
Zapraszam was tam i dawajcie komentarze, nawet jako niezalogowani. Dam wam w skrócie:
Amy to dziewczyna, która nienawidzi One Direction i z wzajemnością. Ma chłopaka i przyjaciół. Z 1D robią sobie na złość. Jednak chłopaki zaprosili ją żeby zaśpiewała. Wyszło jej bosko i ma jechać z chłopakami na wakacje, na których ma poznać co to sława. Niechętnie się zgadza. Nie wszyscy ją nienawidzą. Dziwnie wobec niej zachowuje się Harry Styles. Sama nawet go lubi. Czy coś z tego wyjdzie? Czytajcie i dowiecie się reszty.
A co z tym blogiem? Coraz bliżej do jego końca. Teraz nie mam czasu dodawać rozdziałów, więc go "zawieszam". Jeżeli tylko znajdę ten cenny czas, to obiecuję, że nowy rozdział się pojawi. Zaglądajcie codziennie.
piątek, 1 czerwca 2012
Rozdział 20 "Rozprawy nie będzie"
Poszliśmy na długi spacer. Zobaczyły nas fanki 1D, które zareagowały śmiechem. Nie dziwię się. Porobiły zdjęcia i poszły. Paparazzi nas nie widziało, bo nie wiedzieli, że Harold tu jest. Potem wróciliśmy do jego domu
- Jak tam dziewczyny? - zwróciła się do nas pani Anne, która nie rozpoznała swojego syna (hahahaha)
- Yyyy pani zobaczy swojego syna - palnęła któraś. Przypaczyła się bardziej i wybuchła głośnym śmiechem. Nie dziwię się
- W weź si się prze przebierz, bo jaak baba wyglądasz - dusiła przez śmiech
- O to chodzi. Przegraliśmy zakład! - wrzasnął głośno. Wtedy zadzwonił mi telefon. Dzwoniła Diana. Przeprosiłam wszystkich i wyszłam
( Rozm. tel.)
D - Słuchaj. No więc jestem z Natalie na wakacjach iii noo wiesz. Musisz tu przyjechać, bo jesteśmy na policji! Weź kogoś jeszcze
S - (zdenerwowanie) A nie może Alex przyjechać?!
D - Nie, bo powie mamie (oburzenie)
S - Kiedy mam być?
D- Pojutrze (podała ulicę itp)
S- Dobra nara
( Koniec roz. tel.)
- Kto dzwonił? - zapytał Harry, który niespodziewanie znalazł się obok mnie
- Diana, narozrabiała
- Kogo bierzesz?
- Kogoś mądrego - powiedziałam udając, że myślę. Harry spoważniał
- Ej zawsze możesz wziąć - nie dokończył
- Liam'a ! - dokończyłam, a on posmutniał
- Wiesz co?! - zbuntował się
- Co? - udawałam głupią
- Świnki szczo !
- Hahaha. Lubisz LA?
- Taaak
- Nie jedziesz - powiedziałam z miną typu " bitch please". Hah reakcja Hazzy - bezcenna. Zaczęłam się brechtać.
- Jedziemy już - oznajmił, kiedy byłam już zmęczona po dniu. Szybko spakowałam wszystkie moje rzeczy. W aucie momentalnie zasnęłam. Kocham spać, najlepiej długo
Obudził mnie Harold
- Kochanie jesteśmy u CB - oznajmił
- Zostań na noc- poprosiłam. Ten od razu szeroko się uśmiechnął. Na stole leżała mała karteczka
" Nie ma nas i nie będzie do 10 sierpnia. Alex pojechała do jakiegoś chłopaka z drugiego końca Anglii"
- Który dzisiaj? - zapytałam Loczka
- 28 - wrzasnął. Cudownie. Tyle czasu bez wszystkich.
Harry pociągnął mnie do mojego pokoju. Momentalnie pozbyliśmy się ubrań ( wyobrazić sobie dalej) . Powiem, że było fajnie, a z powodu długiej rozłąki, jakoś inaczej. Znowu poczułam to samo szczęście
- Wstawaj, bo szlauf ci nie miły - wrzasnęłam mu do ucha, ale on nadal został nieporuszony. Zasłonił się tylko poduszką
- Zła istoto odejdź, kimkolwiek jesteś - wydusił
- Dobra
- O przepraszam. Mój zacny mózg zacnie tak pracuje, że sam gada jakieś zacne głupoty
- Twój mózg dzisiaj polubił słowo " zacny" i sie go uczepił
- Zacna odpowiedź
- Nosz bomby wylatujące z dupy, płyto z grypą, długopisie z gumką! Nie mów słowa "zacny" - wykrzyknęlam
- Dobra kochanie, bo mi jeszcze krzywdę zrobisz
- Eh kochanie, za dobrze mnie znasz. Idziemy na most?
- What the fuck?
- Hah posiedzieć, tam jest fajnie
- Ale bez wybryków!
- Ok
- To zbieraj się
Wskoczyłam w białą bluzkę z napisem " I have a boy" , zielone szorty. Do tego szare tramki. Makijaż delikatny, a włosy lekko upięłam. Na dole czekał mój radosny chłopak. Udaliśmy się na pusty, jak zwykle most. Bez wahania usiadłam. Loczek dziwnie sę na mnie popaczył
- Co? - zdziwiłam się
- Yyy nic - rzucił i usiadł obok mnie - Rzeczywiście fajowo - dodał. Dałam mu takiego baaardzo namiętnego całusa w usta
- Chodźmy gdzieś
- Gdzie? - zapytał, a ja wzruszyłam ramionami - Wiesz, że niedługo rozprawa?
- Rozprawy nie będzie
- Jak to?
-Jeszcze dzisiaj coś zrobię żeby nie było
- Dlaczego?!
- Wtedy, kiedy spotkałam Matt'a, wydawał się inny, wyleczony. Powiem, że nawet miły - rzuciłam ze szczerym uśmiechem
- Nie możesz, słyszysz?! On ci krzywdę zrobi! Nie pamiętasz już, co palant chciał zrobić? Prawie cię zabił, a ty nie chcesz go pozywać. Wyszłaś z tego cudem żywa !- wrzeszczał, potrząsając mną
- On się zmienił
- Dupa, udaje. Ludzie tak po prostu nie zmieniają się!
- Chodźmy do domu. Chmurzy się - zmieniłam temat i wskazałam palcem na natchodzące chmury
- Do mnie - oznajmił. Biegiem wpadliśmy do ogromnego domu mojego chłopaka
- Chłopaki! - wrzasnął na wejściu. 4/5 1D, szybko znalazło się w jego ramionach. Potem zauważyli mnie i tak się rzucili, że upadliśmy na podłogę. Brakowało mi tej radości
- Razem? - zapytał Lou, szeptem mnie
- Ehem - potwierdziłam. Chłopaki przybili piąteczkę
- Przyjaciele, pomocy! Głodny jestem !- zwrócił się do nas Niall. Dobrze, że zawsze mam jakąś kanapkę. Z torby wyjęłam jedną i podałam wiecznie głodnemu
- Zbawienie!- wrzasnął i rzucił się na moją bułkę - Mmmm sflaszna kfu lopił? - usłyszalam tak od Niall'a, który zajadał się. Dokładnie powiedział " smaczna kto robił", ale chyba tylko ja zrozumiałam, bo reszta popaczyła się po sobie i przewrócili oczami. Hah wpadł mi do głowy genialny pomysł, a mianowicie zrobię konkurs na...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Jak tam dziewczyny? - zwróciła się do nas pani Anne, która nie rozpoznała swojego syna (hahahaha)
- Yyyy pani zobaczy swojego syna - palnęła któraś. Przypaczyła się bardziej i wybuchła głośnym śmiechem. Nie dziwię się
- W weź si się prze przebierz, bo jaak baba wyglądasz - dusiła przez śmiech
- O to chodzi. Przegraliśmy zakład! - wrzasnął głośno. Wtedy zadzwonił mi telefon. Dzwoniła Diana. Przeprosiłam wszystkich i wyszłam
( Rozm. tel.)
D - Słuchaj. No więc jestem z Natalie na wakacjach iii noo wiesz. Musisz tu przyjechać, bo jesteśmy na policji! Weź kogoś jeszcze
S - (zdenerwowanie) A nie może Alex przyjechać?!
D - Nie, bo powie mamie (oburzenie)
S - Kiedy mam być?
D- Pojutrze (podała ulicę itp)
S- Dobra nara
( Koniec roz. tel.)
- Kto dzwonił? - zapytał Harry, który niespodziewanie znalazł się obok mnie
- Diana, narozrabiała
- Kogo bierzesz?
- Kogoś mądrego - powiedziałam udając, że myślę. Harry spoważniał
- Ej zawsze możesz wziąć - nie dokończył
- Liam'a ! - dokończyłam, a on posmutniał
- Wiesz co?! - zbuntował się
- Co? - udawałam głupią
- Świnki szczo !
- Hahaha. Lubisz LA?
- Taaak
- Nie jedziesz - powiedziałam z miną typu " bitch please". Hah reakcja Hazzy - bezcenna. Zaczęłam się brechtać.
- Jedziemy już - oznajmił, kiedy byłam już zmęczona po dniu. Szybko spakowałam wszystkie moje rzeczy. W aucie momentalnie zasnęłam. Kocham spać, najlepiej długo
Obudził mnie Harold
- Kochanie jesteśmy u CB - oznajmił
- Zostań na noc- poprosiłam. Ten od razu szeroko się uśmiechnął. Na stole leżała mała karteczka
" Nie ma nas i nie będzie do 10 sierpnia. Alex pojechała do jakiegoś chłopaka z drugiego końca Anglii"
- Który dzisiaj? - zapytałam Loczka
- 28 - wrzasnął. Cudownie. Tyle czasu bez wszystkich.
Harry pociągnął mnie do mojego pokoju. Momentalnie pozbyliśmy się ubrań ( wyobrazić sobie dalej) . Powiem, że było fajnie, a z powodu długiej rozłąki, jakoś inaczej. Znowu poczułam to samo szczęście
- Wstawaj, bo szlauf ci nie miły - wrzasnęłam mu do ucha, ale on nadal został nieporuszony. Zasłonił się tylko poduszką
- Zła istoto odejdź, kimkolwiek jesteś - wydusił
- Dobra
- O przepraszam. Mój zacny mózg zacnie tak pracuje, że sam gada jakieś zacne głupoty
- Twój mózg dzisiaj polubił słowo " zacny" i sie go uczepił
- Zacna odpowiedź
- Nosz bomby wylatujące z dupy, płyto z grypą, długopisie z gumką! Nie mów słowa "zacny" - wykrzyknęlam
- Dobra kochanie, bo mi jeszcze krzywdę zrobisz
- Eh kochanie, za dobrze mnie znasz. Idziemy na most?
- What the fuck?
- Hah posiedzieć, tam jest fajnie
- Ale bez wybryków!
- Ok
- To zbieraj się
Wskoczyłam w białą bluzkę z napisem " I have a boy" , zielone szorty. Do tego szare tramki. Makijaż delikatny, a włosy lekko upięłam. Na dole czekał mój radosny chłopak. Udaliśmy się na pusty, jak zwykle most. Bez wahania usiadłam. Loczek dziwnie sę na mnie popaczył
- Co? - zdziwiłam się
- Yyy nic - rzucił i usiadł obok mnie - Rzeczywiście fajowo - dodał. Dałam mu takiego baaardzo namiętnego całusa w usta
- Chodźmy gdzieś
- Gdzie? - zapytał, a ja wzruszyłam ramionami - Wiesz, że niedługo rozprawa?
- Rozprawy nie będzie
- Jak to?
-Jeszcze dzisiaj coś zrobię żeby nie było
- Dlaczego?!
- Wtedy, kiedy spotkałam Matt'a, wydawał się inny, wyleczony. Powiem, że nawet miły - rzuciłam ze szczerym uśmiechem
- Nie możesz, słyszysz?! On ci krzywdę zrobi! Nie pamiętasz już, co palant chciał zrobić? Prawie cię zabił, a ty nie chcesz go pozywać. Wyszłaś z tego cudem żywa !- wrzeszczał, potrząsając mną
- On się zmienił
- Dupa, udaje. Ludzie tak po prostu nie zmieniają się!
- Chodźmy do domu. Chmurzy się - zmieniłam temat i wskazałam palcem na natchodzące chmury
- Do mnie - oznajmił. Biegiem wpadliśmy do ogromnego domu mojego chłopaka
- Chłopaki! - wrzasnął na wejściu. 4/5 1D, szybko znalazło się w jego ramionach. Potem zauważyli mnie i tak się rzucili, że upadliśmy na podłogę. Brakowało mi tej radości
- Razem? - zapytał Lou, szeptem mnie
- Ehem - potwierdziłam. Chłopaki przybili piąteczkę
- Przyjaciele, pomocy! Głodny jestem !- zwrócił się do nas Niall. Dobrze, że zawsze mam jakąś kanapkę. Z torby wyjęłam jedną i podałam wiecznie głodnemu
- Zbawienie!- wrzasnął i rzucił się na moją bułkę - Mmmm sflaszna kfu lopił? - usłyszalam tak od Niall'a, który zajadał się. Dokładnie powiedział " smaczna kto robił", ale chyba tylko ja zrozumiałam, bo reszta popaczyła się po sobie i przewrócili oczami. Hah wpadł mi do głowy genialny pomysł, a mianowicie zrobię konkurs na...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Elo ;D
Rozdział dedykowany dla
~Kara
Jak tam rozdział się podoba? Mam nadzieję, że się podoba. Pamiętajta o zasadzie
3 komentarze = szybciej rozdział
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

