sobota, 28 kwietnia 2012
Prolog
Uśmiechy, szczęśliwe wyrazy twarzy, dzisiaj piątek a przede mną cały wolny tydzień. Ostatni dzwonek i wszyscy wybiegają jak oparzeni, są szczęśliwi, bo nie przepadają za szkołą. Ja jak zwykle musiałam czekać na moją cudowną, młodszą siostrę- Dianę. Ma jeszcze jedną lekcję, ale nie narzekam. Nagle wybiegła jakby ją ktoś gonił. Ah tak to była matematyka. Na pewno kłóciła się z babą, że ona powinna zbierać piątki , a nie dwóje ok nie wnikam. Dojechałam pod dom.Taa mam prawko :D . Oczywiscie moi znajomi się do mnie dobijają, bo jakby inaczej. A najgorsze było to, że nie mogłam wybrać z kim się mam spotkać. No i postanowiłam, że nie spotkam się z nikim. Wyszłam do parku , włożyłam słuchawki i spacerowałam. Dostrzegłam jakąś pare, która mizia się na ławce. Ahh fajnie dobrze, że ja mam mojego Matt'a. Chwileczkę. Znam skądś tą twarz. Przyjrzałam się i mnie zamurowało. Mój chłopak mizia się z największym plastikiem w szkole - Anitą.
...Oczami Matt'a...
Siedziałem sobie w parku myśląc nad sensem zycia. Podeszła do mnie Anita. Usiadła i się uśmiechala. W końcu nie wytrzymałem i ją pocałowałem. A co jeśli Isab się dowie?- rozmyślałem...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz