czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 37 "Już tęsknię za Harrym, chłopakami."

  No i świetnie. Zachciało mi się śmierci. Mogliby mnie już dawno zabić, a nie się pierdolić. Przynajmniej miałabym mniej kłopotów. Chcę zobaczyć jeszcze raz Harolda i powiedzieć mu, że go kocham. Chcę powiedzieć moim przyjaciołom, że za nimi tęsknię. Chcę po prostu choć na chwilę poczuć szczęście. Na bank zraniłam mojego byłego. Jak to brzmi ... Chcę, aby ktoś się teraz do mnie uśmiechnął, ale nie z ironią.
- No i co mała? Zachciało Ci się na mnie wyżywać? - podszedł do mnie ten dekiel i zaczął mnie całować po szyi. Fuj. - I tak Cię wykorzystam, choćby się waliło - taa prędzej Cię złapią debilu. Chciałabym mu coś powiedzieć, zaprzeczyć, ale nie mogę. Boję się, że mi coś zrobi. Przyszła do nas ta suuu.. dobra starczy tych słów. A więc Natalie i coś szepnęła mu na ucho
- A ja uważałam cię za przyjaciółkę - kur ja to powiedziałam?! Może mnie nie uduszą... Może... Nie oni są za słabi. Nie zrobiliby tego
- Ale nią nie byłam  - wyszczerzyła się, jak głupi do sera. Że ona jest głupia, to ja wiem
- No i dobrze -  wyszli, po chwili przynieśli mi jakieś żarcie...

[Louis]

- Harry!! - krzyknąłem z dołu. Tego załamańca trzeba jakoś z domu wyciągnąć. Tylko dlaczego on jest taki załamany??
- Idę
- Możemy pogadać?
- Wal
- Co się stało??
- Ruda ze mną zerwała - że co?! Bez powodu nic by nie zrobiła. Znam ją nie od wczoraj. Ale że jak?!?! Jak to wgl możliwe? - wybrałem jej numer. pierwszy, drugi, dziesiąty sygnał - nie odbiera.
- Ty czekaj dostaałem SMS-a gdzieś niedawno. " Twoja Rosalie jest niezła. Ciekawe co będzie, kiedy dostanie kulą w łeb" - chyba dopiero teraz do niego dotarło, co  tam pisze, bo zaczął się drzeć. Zbiegli się chłopcy i Danielle
 - I co? Znaleźliście Ros?
- O CO W TYM WSZYSKIM KURWA CHOODZI?!?!?!?!- wrzasnął Harry
- Sami chcielibyśmy to wiedzieć - Dan
- NAJPIERW ZE MNĄ ZERWAŁA, POTEM ZNIKA, SMS !! NO O CO?! - czy on płacze? WTF?
- Harry, będzie dobrze - i wtedy przyszedł do Harolda SMS, od tego samego numeru. Jako, że on nie był w stanie nic zrobić, odczytałem
- "Rudej ładnie z siniakami na twarzy. Może chcesz zobaczyć pewien filmik?" - i po chwili przyszedł link. Bez słowa rzuciłem się na kompa i wszedłem. Chłopcy wzięli krzesła i zaczęliśmy oglądać

     Ruda siedzi sobie na krześle i ciemność. Jakieś krzyki, piski. Przybliżenie na twarz i widać dwie wielkie śliwy. Potem coś krzyczy i jakiś mężczyzna mówi
- Przed wami Rosalie Shellares w roli głównej!! - jak można wstawić takie coś na you tube?! No pytam się, jak - i koniec

  Wszyscy wpatrywaliśmy się w ekran. Wszyscy tak samo zszokowani. To nie był przyjemny widok, a straszny. Okropnie widzieć swoją przyjaciółkę w takim właśnie stanie
 - Dość tego. Idziemy na policję - odezwał się Daddy Direction...

  [Rosalie]

  Dlaczego, skoro się rodzimy musimy umierać? Dlaczego zawsze takie denne życie przypada akurat mi? Dlaczego nie mogę żyć normalnie? - siedzenie tutaj ,dobre miejsce do myślenia. Z każdą chwilą coraz bardziej uświadamiam sobie, że już tęsknię za Harrym, chłopakami. Zerwanie z Loczkiem była najgorszym, co mogłam zrobić. Oczywiście, że nie pomyślałam. Oczywiście, że żałuję
- I jak panno Shellares?
- Spierdalaj - na nic innego nie było mnie stać
- Wiesz, że jesteś na you tube?
- Co ?
- No tak - zaczął się do mnie dobierać

-----------------------------------------------------------------------
CZYTASZ = KOMENTUJESZ


 Specjalnie ułatwiłam dodawanie komentarzy. Nie trzeba pisać kodu z obrazka i można być anonimowym
Więc proszę was bardzo o komentarze, bo im mniej komów, tym rozdział krótszy i rzadziej się pojawia

Zapraszam na:
marchewka-lou.bloblo.pl
paula4332.bloblo.pl




sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 36 "Zraniła mnie, jak nikt inny"

       Kolejny, grudniowy ranek Ledwo wyszłam z łóżka. Na ziemi od razu leżał zestaw. Aż ten Harruś, grzebie w moich rzeczach. Umyłam się w nowym, pachnącym płynie. Chyba jakiś taki pokrzywowy. To dzisiaj już 28 ?!?! Miałam jakieś mega złe przeczucie, co do tego dnia. Ubrałam się i wyszłam. W kuchni stał Styles, który pił cieplutką herbatę. A wokół One Direction, Elka, Dan, Sarah, Ashan, Anne
- Cześć wszystkim - i wtedy Loczek wpił się w moje usta tak, że prawie mnie przewrócił . Wow . Jaka dzika namiętność. To może po tej naszej gorącej nocy? Oh tak, gorącej. W życiu nie było lepiej, jak wczoraj. - miny wszystkich tutaj zgromadzonych były jednoznaczne " WTF?" . No nie widzieli całującej się pary?
- Kocham Cię - wyszeptał.
 I wtedy ktoś zaczął walić w okna KAMIENIAMI ?! WTF? Wytłumaczy mi to ktoś?! No , proszę! Podniosłam karteczkę, która była na kamieniu i przeczytałam " Zginiesz suko! Oszczędź swoich przyjaciół, wygoń ich" 
Idźcie stąd!!

- Co?!?! - Harold stanął obok mnie i popatrzył na mnie jak na wariatkę. Wolę zginąć teraz, szybko, niż być dalej zastraszaną
- Zostaję
 Chciałam mu już coś wymyślić okropnego, ale zamknął mi usta pocałunkiem. Nie mogę. Nie zrobię mu teraz. Spośród nowych gróźb każda data wskazywała 28. Prawdopodobnie ... o Boże to dzisiaj! wszyscy oprócz Loczka wyszli
- Słuchaj Styles. Wcale Cię nie kochałam! To tylko głupie zauroczenie. Te glupie 2 słowa nie płynęły z mojego zerca. Spadaj stąd, a z nami koniec - niewiarygodne. Nigdy tak bardzo nie okłamałam, ani nie zraniłam ukochanej osoby! Co się ze mną stało?! Nie poznaję SIEBIE! - i wtedy uderzył mnie baaaardzo mocno w twarz
- A ja Cię kochałem...  - i wtedy wyszedł. Tak po prostu. Złapałam się za policzek i rozbeczałam. Zadzwonił mi telefon - zastrzeżony
KTOŚ : Bardzo dobrze zrobiłaś. A teraz otwórz mi drzwi. Prędko, bo ktoś zobaczy - nie wiem dlaczego je otworzyłam. Może dlatego, że chciałam się zabić? - ktoś mi zakrył oczy i gdzieś prowadził
- Jesteśmy - ten ktoś zdjął mi opaskę. Trzymał mnie Idź Stąd, a obok niego ... Rosalie?!?! Odbiło jej do cholery?! Co to ma być?!
- Potrzymamy Cię trochę, może zmiękniesz i poprosisz przyjaciół o okup
- Downy - wyszeptałam słabo. Ten debil walnął mnie czyms w łeb, potem śmiał się, a dalej nie pamiętam, bo jakoś zasnęłam...

[Harry]

 Jak ... Jak?! Jak ta debilka mogła coś takiego zrobić?! Rozumiem, ale mogła kurde ze mną nie być? Nigdy, ale to przenigdy nie spojrzę na nią więcej. Nigdy nie spojrzę w jej przepiękne oczy. Nigdy się z nią nie spotkam. Zraniła mnie, jak nikt inny - wszedłem do domu głośno trzaskając drzwiami
- Co robicie?
- Dzwonimy do Ros
- Po jaką cholerę?!
- Martwimy się to już 16 sygnał, a nie odbiera - poszedłem mega wkurwiony do swojego pokoju, włączyłem twittera. Chciałem unfollownąć tą rudą idiotkę. Jednak przyciągnął mnie jeden tweet
 "Niestety wszystko dobiega końca, nawet życie. Nie martwcie się o mnie, jak coś"
 O Boże. Przecież ona kiedyś chciała się ... ZABIĆ !! . A co jeśli? - nie, nie jest taka głupia. Schowałem głowę w ramionach i zacząłem cicho szlochać. - Ktoś wszedł do mojego pokoju bez pukania. Zabiję! - podniosłem oczy i ujrzałem zapłakaną Danielle 

- Rosalie jej  nigdzie nie ma! Martwimy się. - i wtedy przyszedł jakiś SMS, odczytałem na głos...

[Rosalie]

- Po co kazałeś mi napisać tego tweeta?!
- Tak dla pewności!
- Co?
- Byłem  ciekawy, czy mnie słuchasz. Okazało się. że tak. Zaraz Ci pokażę, co napisałem Twojemu kochasiowi. Tylko gdzie mój telefon? Ah tak . Wział i zaczął coś pierdolić pod nosem...

----------------------------------------------------------------
Miałam go zawiesić, ale nie zrobię tego
Jeżeli to czytasz, to proszę skomentuj. Dla Ciebie to nic, a dla mnie wiele. 2 komentarze? Mam się tym zadowolić?


wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział 35 "Mamy Louisa"

[Rosalie]

27 grudnia wtorek. Dzisiaj wracają chłopcy ze świąt. Święta były ogółem nudne. Jak zwykle wstałam, wzięłam prysznic, przebrałam się itp. Wzięłam pamiętnik i zanotowałam:
 " Każda, nawet mająca wielu perfekcyjnych przyjaciół ma swój jakiś sekret.  Mojego na szczęście nikt nie zna. Pomimo życia niezbyt usłanego różami - nie poddaję się. Bo co to za życie w strachu? Co to za życie w ciągłym stresie? Szkoła, dom,nauka. Wszystko może być inne, jeżeli postaramy się. Możemy zmienić swoje życie, tak, jak ja. Naprawdę, opłaca się.  Niby u mnie wszystko ok, ale ... Wczoraj, niespodziewanie ktoś rzucił kamieniem w okno . Rozbił je, a do niego przyczepiona była kartka. Pogróżki. Często zastanawiam się, kto je pisze. Policja nic nie robi, bo przecież to tylko głupie pogróżki, ale ja się boję. To nie są fanki 1D. Gdyby były to wiadome, że napis "Odczep się od Harrego", ale go nie ma. Czyli to ktoś znajomy, bliski. Boję się wyjść sama na ulicę. Dlaczego spotyka mnie coś takiego? Przecież nic nikomu nie zrobiłam. Przedwczoraj przyjechała znowu Amy. Tylko na chwilę, pogadać. Ona, jak i reszta oprócz Harolda nie wiedzą nic. Może to lepiej?" - ruszyłam z kanapy. Właśnie życie takie jest. Niby takie szalone, ale jak przyjdzie pora to aż strach. Skąd ja to wiem? No właśnie ... Nikt mi nie pomoże. Może nadchodzi właśnie mój dzień? Czasami mam ochotę, by ta osoba mnie po prostu zabiła, oszczędziła bólu na ziemi.  - wstałam, poprawiłam włosy i napisałam SMS-a do Alice. Fajna dziewczyna, nie ma co. Przyjdzie za 10 minut . Mam radochę:D. Akurat pukanie. Otworzyłam i weszła. Zrzuciła kurtkę itp. Usiadłyśmy przy telewizorze. Doszli jeszcze Ashan, Sarah, Sophie. Puściłam komedię "Zygfryd". Ubaw po pachy! Wszyscy bez wyjątku konaliśmy ze śmiechu
- Najlepsze było, jak on królewnę w dupsko całował !! - wrzasnęłam, bo ciężko było cokolwiek dosłyszeć. Reszta jak zwykle wybuchła głośnym śmiechem
- Albo z cesarzem! - hahaha. No fakt fajne to było. Zajebisty film, serio! Po domu rozeszło się pukanie do drzwi. Oni się śmiali, a ja otworzyłam. Jak na zawołanie wpadli Zayn, Louis, Niall, Harry i Liam. Mój kotek oczywiście się na mnie rzucił i namiętnie, gorąco pocałował
- Tęskniłem - wyszeptał mi do ucha. Sophie i Niall przywitali się jakoś dziwnie. Przytulili się, ale nie tak po przyjacielsku. Dziwne. Sarah jakoś dziwnie się czuła
- Idziemy na zewnątrz? - wszyscy się zgodzili. Włożyłam kurtkę i kozaki i wyszłam. Zimno. Bardzo zimno. Podzieliliśmy się na drużyny:
1. ja, Harry, Louis, Ashan, Sarah
2. Zayn, Liam, Alice, Sophie, Niall
Naszym zadaniem było ulepienie fajnego bałwana. Śmiałam się, że nie trzeba bałwana, mamy Louisa. Biedak obraził się na mnie :(
  Wielki, dwumetrowy. Wyglądem przypomina Tabalugę. Wszelkie dodatki zrobiliśmy z różnych gałęzi. No i tak powstał "Tabalugowiec", nazwany przez Lou.
***
- Harry, chodź tu kochanie - przyszedł do mnie, a ja dałam mu gorącego całusa. Uśmiechnął się zadziornie i zaczął mnie gorąco całować. Debil móój kochany <33 - Chata wolna na caaałą noc ! - uśmiechnął się baaardzo szeroko i wziął mnie na ręce. Tak jak myślałam - zaniósł do mojego pokoju.

(a teraz dzieci idą spać hahaah)


  Delikatnie mnie ujął i zaczął całować - po szyi, ustach. Niesamowite. . Jego koszula wraz z moim stanikiem i bluzką., leżały już dawno na ziemi. Delikatnie zdjął mi spodnie - i ja jemu też. W naszych ciałach panowała gorąca temperatura. Całował mnie coraz zachłanniej i schodził coraz niżej. 

Wszedł we mnie powoli całując szyję i kark. Poczułam lekki ból i na mojej twarzy pojawił się grymas.
-Wszystko dobrze? -spytał.
-Tak, jest okej.
Kontynuował i wszedł we mnie głębiej.
Poczułam jak ogrania mnie fala przyjemności.Harry zaczął wchodzić we mnie szybciej i głębiej. I tak przez całą noc. Niesamowicie długą i przyjemną noc ...

------------------------------------
Siema. Ostatni moment pisałam z koleżanką przez gg
Kamila <3
A teraz dodawać komentarze, bo was uduszę :D
Nie podoba mi się ten rozdział :/



piątek, 17 sierpnia 2012

Rozdział 34 " Zaczęli kopać dołki"

 [Rosalie]

22 grudnia, czwartek. Jakimś cudem z łóżka wyszłam o 8. Mamy wolne. Mamy wolne do 2 stycznia. Wzięłam prysznic, ubrałam się itp. Szybko wyszłam z domu. Udałam się do sklepu z upominkami. Harremu kupiłam bokserki z napisem " Im sexy and i know it" i fajną bluzę. Louisowi, jako że pojutrze ma urodziny, misia marchewkę. Do tego jego ulubioną bombonierkę i śmieszną, chodzącą "szczękę". Hahaha. Dziecko będzie miało ubaw. Reszcie kupiłam fajne piłeczki. Dla dziewczyn fajne, różne bluzki. Wychodząc z jednego sklepu spotkałam Matt'a
- Ooo siema - podał mi rękę
- Cześć
- Coś często się widzimy. Pójdziemy na kawę? - chwilę się wahałam, ale ostatecznie się zgodziłam. Weszliśmy do jakiejś restauracji
- Co tutaj robisz?
- A co mam kurwa robić?!
- Nie tak ostro - zaśmiałam się. Przez chwilę gadałam z nim, ale to bez sensu. Ciągle gadał coś o koniach. Grrr. Zmyłam się szybko, mówiąc, że mam coś do załatwienia

***
- Louis i reszta, możecie na chwilę? - krzyknęłam z góry. Chłopcy szybko zeszli - A więc skoro każdy jedzie do siebie na święta, trzeba wręczyć prezenty - chłopcy uśmiechnęli się - I Louis ma urodziny 24 - ego - wyjęłam wielką "paczkę". Lou podszedł do mnie - Wszystkiego najlepszego Lou - podałam mu paczkę. Od razu rozpakował i zaczął się cieszyć jak małe dziecko - Harry, Liam, Zayn, Niall - wręczyłam im prezenty. Każdy śmiał się ze swojego, bo były naprawdę śmieszne. Dostałam prostownicę od mojego kotka, bandamkę od blondyna (niezły ma gust),  książkę od Lou, lusterko od Zayn'a, widelca i fajną bransoletkę od Liam'a. Wszystko fajne :). Niestety chłopcy rozjechali się do domów, a ja zostałam sama do 27 grudnia.

***
23 grudnia. Nienawidzę dni przed świętami. Są nudne. Wyszłam z łóżka, wzięłam prysznic, ubrałam się, zjadłam coś i spojrzałam przez okno
- Oooo śnieg - powiedziałam sama do siebie. Napisałam SMS-a do Ashan'a, Sarah, Anne, Sophie i wpadli szybko. Zmieniłam tylko buty na kozaki i kurtkę. Wszyscy razem zaczęliśmy bitwę na śnieżki
- Ashan stooop! - jak na polecenie wyszedł zza ściany mojego domu - Robimy drużyny. O kurwa mało osób! - pogoniłam do domu, napisałam SMS-a do Alice, dziewczyny Matt'a. Po chwili była u mnie.
- Teraz możemy
- Drużyna pierwsza Ashan, ja, Sarah. Drużyna druga Alice, Anne, Sophie - no i gitara
- Ej, a miejscówka? - krzyknęła Sophie
- Trza zrobić! - wszyscy zaczęli kopać dołki hahah. Było duuuuużo śniegu. Nasza drużyna zrobiła sobie jeden wielki. Aż to pacany! Zaczęliśmy się śmiać. Tzn moja drużyna. Będzie jazda
- Wszyscy gotowi? - krzyknął Ashan. Kurna jak w wojsku. Zaśmiałam się cicho. Z drużyny przeciwnej słychać było " TAK"
- Na stanowiska! I teraaaaa - tym razem w śmiech wpędziła mnie Sarah. Tak nasza oto swietna bitwa na śnieżki trwała 3 godziny. W końcu nikt nie chciał się poddać, a wszyscy zmarzli jak diabli. Hahaha każdy, ale to każdy był cały w śniegu. No co poradzę, że słabe śnieżki celowo robilam? Hahahaha. Wygrała oczywiście nasza drużyna!...

[Harry]

No wreszcie w domu. Otworzyłem drzwi i rzuciła się na mnie mama. I jeszcze Gemma. Zaśmialiśmy się cicho, bo mnie wywaliły na śnieg. Dużo go w tym roku
- Co robi ta Twoja?
- Rosalie?
- Noo
- Zaraz się dowiem - wyjąłem telefon
(Rozmowa tel.)
H - Hej kochanie
R - No hej
H - Co porabiasz?
R - Przebieram się. Była bitwa na śnieżki. A ty?
H - Siedzę z Gemmą. Wesołych świąt . papa 

( koniec rozmowy tel)
- Przebiera się
- hahahaha. Przecież słyszałam - ...

-------------------------------------------------------------
Siemka. Mam prośbę podpisujcie się pod komentarzami, bo dodajecie jako anonimowi. Z góry dzięki i sory, że rozdział taki głupi i mało chłopaków. Dawajcie komy ;D

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 33 "Nic takiego?!"

  12 grudnia, poniedziałek. Wstaję z łóżka, ubieram się. Do szkoły nie idę, bo zimno i to bardzo. Z tego co wiem, to idzie kilka osób z mojej klasy. Z mojej paki idzie tylko Anne, bo chce mieć dobrą frekwencję. Biorę popcorn i zasiadam przed telewizorem. Przelatuję po kanałach. Za 5 minut mój ulubiony serial. Sprawdziłam skrzynkę. Jeden list do mnie. Otwieram
"Suko nie ignoruj tego !! Lepiej zacznij się bać i zwiewaj albo się zabij. To lepsze niż śmierć, którą chcę ci ofiarować" - włożyłam to do kolekcji. Pogróżki dostaję codziennie. Zjadłam jeszcze kanapkę i przyszedł Harry
- Cześć kochanie - na powitanie pocałował mnie delikatnie. Uśmiechnęłam się szeroko i wyjęłam dla niego szklankę. Nalałam mu soku. Usiadł na kanapie
- Sarah mówiła, że się zamartwiasz - dosiadłam się do niego i podałam mu szklankę z sokiem. Popatrzył na mnie wyczekująco
- Nic takiego - zabawnie pomachałam ręką w geście "oj tam oj tam" . Harry upił kilka łyków i odłożył szklankę  na stół
- Nie powiesz mi? - nastała krępująca cisza. Patrzył na mnie wyczekująco. Wstałam, włączyłam radio i stałam tak przez chwilę. Podszedł
- Kochanie, proszę - objął mnie w talii. Westchnęłam cicho, ale on to chyba to usłyszał. Musnął moje usta. Wzięłam go za rękę i pociągnęłam w stronę łóżka
 - Powiem, jeżeli Ci tak zależy - uśmiechnął się szeroko - Pamiętasz 25 - ego listopada? - kiwnął głową - Wtedy dostałam pierwsze ... pogróżki. Każdego dnia dostawałam nowe, bardziej straszne. Dzisiejsze niczym nie równają się z wczorajszymi. Na każdych jest, że mam się zabić, albo ta osoba to zrobi - z każdym słowem Harry stawał się coraz bardziej wściekły
- Nic takiego?! - o boszz... nie widziałam go NIGDY tak wściekłego. Nawet wtedy, kiedy Matt mnie porwał taki nie był - To jest straszne ! Idziemy z tym na policję! A ty - wskazał na mnie - Jak mogłaś mi nie powiedzieć?! Czekałaś aż coś się stanie?! - złapał się za głowę
- Żadnej policji - wyszeptałam do siebie, ale on to usłyszał. Odwróciłam głowę i paczadła wlepiłam w okno. Podszedł pod półkę
- Gdzie to masz?!
- Przed Tobą, w szafce - z moich oczu poleciały łzy, a Harry zaczął grzebać. Wyszperał kilka i zaczął czytać
"Pożegnasz się z życiem. Lepiej z niego korzystaj i pamiętaj, że Twoja śmierć będzie baardzo bolesna"
To jakiś żart? - pojawił się obok mnie. Przecząco pokiwałam głową. Znowu złapał się za głowę - Idziemy na policję! Wkładaj kurtkę - zebrał wszystkie pogróżki, a ja włożyłam kurtkę. Po chwili byliśmy w aucie. Harry odpalił auto

- Jesteś zły? - wyszeptałam
- Jestem! Powiesz o wszystkich pogróżkach na policji - ruszyliśmy. Zapięłam pasy i trochę popłakałam. Po jakiś 10 minutach dojechaliśmy...

 [Matt]

 Siedząc przed telewizorem i pijąc piwo, strasznie się nudzę. Wybrałem numer Alice. Przyjdzie za 15 minut, czyli mam chwilkę. Umyłem zęby, poprawiłem fryzurę i zmieniłem koszulkę. Akurat zapukała
- Cześć skarbie - pocałowałem ją w policzek Uśmiechnęła się szeroko. Kocham te jej włosy. [TAK WYGLĄDA]  Trochę przypomina mi Rosalie. Zasiedliśmy przed telewizorem
- Mamy oglądać telewizję? - zapytała nieco rozbawiona
- Idziemy na miasto? - popatrzyła na mnie uwodzicielsko. Wziąłem kurtkę i wyszliśmy. Po 30 minutach spaceru, spotkaliśmy Rosalie i Harrego
- O cześć ! - przytuliłem ją. Ten cały Harry dziwnie na mnie patrzył. Ruda wyglądała na zadowoloną
- Co tam u Ciebie?
- Dobrze. Rosalie poznaj Alice, Alice poznaj Rosalie - dziewczyny podały sobie ręce. Ciekawy widok. Uśmiechnęły się szeroko. Mogą być naprawdę dobrymi przyjaciółkami

---------------------------------------------------
Elo. Sory, że prawie chłopaków nie ma, ale to tak po prostu wyszło. Wiem, że jest nudny, ale bardzo chciało mi się napisać. Mam nadzieję, że będzie kilka komentarzy

To jest Rosalie, jak coś:

niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 32 "Spojrzysz śmierci w oczy"

  [Natalie]

 Niby jest ten pieprzony czwartek i plan może wyjść. Tylko, czy uda nam się tą idiotkę ukatrupić? Ciężkie zadanie. Usiadłam w ostatniej ławce, obok Ros. Jakaś wesoła była. Z plecaka wyjęłam kartkę. Wtedy wszedł tej jej "chłopak" i usiadł obok nas. Boże, muszę to ukrywać. Kiedy obydwoje byli zainteresowani lekcją, położyłam to na ławce...

[Rosalie]

 Nudna lekcja. Paczę, a tu jakaś kartka. Otwieram
"Prawdopodobnie nie wiesz o co chodzi. Mi chodzi o jedno. Przez ciebie jestem nielubianą osobą. Przez ciebie nie znam szczęścia. Zadowolona? Gwarantuję , że nie wyjdziesz z tego cało. Przez ten list uświadamiam ci, że nie jesteś doskonała. Obiecuję, że spojrzysz śmierci w oczy." - Co za chora psychicznie osoba to pisała? Naprawdę chora psychicznie. Rozejrzałam się po klasie. Nikt tu nie patrzył. Dziwne. Schowałam to do plecaka. Akurat zadzwonił dzwonek. Wszyscy wybiegli z klasy
- Harry, w której sali teraz? - podszedł, dał całusa na szybko, bo jakby jakaś nauczycielka zobaczyła... Niezbyt ciekawa przygoda
- W 7 - uśmiechnął się szeroko - Zbieraj ekipę i o 16 u nas
 Lekcje oczywiście ciągnęły się ciągnęły. Cóż tak to juz bywa. Dostawałam jeszcze liczne pogróżki, ale je ignorowałam. Nareszcie koniec. Wbiłam do domu, zjadłam coś itp i poszłam po ekipę. Czyli Sarah, Sophie, Anne, Ashan . Jeszcze drydnęłam po El, Dan. Ta Perrie, czy jak jej tam, ma być na miejscu. Drzwi Ashan otworzył z kopa
- Co to za święto, że zaprosiliście nas? - chłopaki przestali za sobą "ganiać". Lou wysypał mąkę na Harrego i zaczął się śmiać. Hahah Styles cały biały :D. Podszedł do mnie
- A tak se tam. Przytulić Cię? - i jeszcze podszedł. Człowieki, help! Chłopcy zamiast pomóc, śmiali się wniebogłosy. Walnęłam go w łeb patelnią. Hahaha. Nie prawdziwą. Taką z papieru. Hahaha. Udał, że upadł i zaczął się śmiać...

 [Ashan]

 Wow, jak wesoło. Moje klimaty! Wziąłem Sophie pod rękę i tak sobie tańczyliśmy do piosenki "baby". Hahha Ros z Harrym i Louis z El poszli na górę. Podobno do jednego pokoju. Uuuuuu. Hahah. Wesoło i buuu lala. I tak minęła godzina
- Idziemy zobaczyć, co robią? - Niall konał ze śmiechu i jakoś cudem podszedł do mnie. Zayn z Perrie, stali obok wyjścia. Śmiali się z nas. Wszyscy na czy cztery pobiegliśmy. Otworzyliśmy drzwi, a tam Eleanor i Rosalie stoją w oknie. WTF? Śmieją się głośno. Louis i Harry tylko się śmieją. Ale się spili O.o
- To co skaczem? - co?!?! Do reszty je pojebało? Wtedy wszyscy wparowali. Liam, Zayn poszli po dziewczyny, a Niall i Sophie zabrali się za chłopaków. Zaprowadziliśmy ich do salonu. Nie do wytrzymania. Ros, ciągle się śmieje, a El ... nie ważne.

 [Rosalie]

 Obudziłam się w swoim pokoju z lekkim bólem głowy. A raczej budzik mnie obudził. Godzina 5,  dwudziesty piąty listopada. Wzięłam prysznic, ubrałam się, zrobiłam make-up, zjadłam śniadanie itp. Poszłam do szkoły, na deptaka. Od razu na wejściu stał Ashan z paczką. Podeszłam do nich
- Mogę wiedzieć, co się wczoraj działo? - widziałam w ich oczach coś dziwnego. WTF? Chyba nie było aż tak źle?
- Wolałabyś nie wiedzieć - ktoś przebiegł i wywalił mi podręczniki. Grrrr. Kto to normalny?!?! Paczam, a tu Idź Stąd
- Oooo, widzę, że Idź Stąd lubi biegać. Ćwicz, ćwicz, może zombie Cię pierwszego nie zjedzą - uśmiechnęłam się triumfalnie
- Co robisz wieczorem? - chciałam się zaśmiać, ale mi nie wyszło. I wtedy przypomniałam sobie o zdjęciach. Ominęłam go. Podeszłam do jakiegoś kolesia
- Cześć. Lubisz tego idiotę? - pokazałam palcem na Idź Stąd. Nie widział tego. Całe szczęście
- Nie
- A chcesz coś zobaczyć? - pokazałam mu całą serię tych okropnych zdjęć. Nic, tylko się śmiał. Wziął kilka i obiecał rozesłać...

--------------------------------------------------------
Hej. Rozdział napisałam z nudów. Sory, że taki denny, ale pisany na szybko
http://ask.fm/paula4332
zadawajcie pytania

wtorek, 7 sierpnia 2012

Rozdział 31 " Spróbujmy jeszcze raz"

Najpierw trzeba gorączkę zbić. Po co oni wskakiwali do tego basenu?! Wariaci i tyle. Po 3 godzinach coś tam się udało i Rosalie czuje się dużo lepiej...
 - Harry? - obudził mnie głos Ros. Usnąłem? Zszedłem z jej łóżka. Czyli tak
- Też mi miło Cię widzieć - zabawnie poruszyłem brwiami
- Dziękuję - wyszeptała
- Za co?
- Za to, że zbiłeś mi gorączkę - uśmiechnęła się
- Może podziękujesz mi w inny sposób?
- Jaki?
- Wyjdziesz ze mną na spacer do parku
- Spoko - przytuliła mnie...

  [Diana]

 Wchodząc do domu Natalie natknęłam się na jakąś wódkę. Szłam dalej. Śmierdziało niemiłosiernie jakimiś papierosami. Siedziała ona na fotelu i majaczyła coś po pijaku. Poker face. Usiadłam obok niej
- Rosalie jest chora. Trzeba plan przełożyć - zrobiła zniesmaczoną minę
- Jak zwykle. Od kilku miesięcy nie możemy nic zrobić? Ciągle coś wypada, czy nie przychodzi do szkoły. Co będzie dalej? Może w czerwcu uda nam się sukę ukatrupić
- Ej wyrażaj się. Ona jest moją siostrą - zaśmiała się. Usiadła na podłodze i wzięła kolejnego łyka jakiejś wódki - Przestań! Ona na to nie zasługuje!
- Co mam przestać?! Należy się jej! Teraz, po tych wszystkich sukcesach, tak bezczelnie gadasz?! Ile ty masz lat?! Poza tym do pięt mi nie dorastasz - popatrzyła na mnie spod byka
- Tak? Ciekawa jestem, kiedy Ros się dowie, że jesteś fałszywcem i idiotką. Ciekawa jestem jej rozczarowanej miny - zaśmiała się
- Nazywasz mnie fałszywcem?!
- A nim nie jesteś?
- Ty suko! Wyjdź i to już - wypchnęła mnie. Co za chamstwo w państwie!

 [Ashan]

 Podobno Ros jest chora. Dlatego nie przyszła. Jakoś dzisiaj ogółem mało kto jest. Pewnie dlatego, że jest ładna pogoda. No cóż, ale ja w szkółce siedzę i się nudzę. Żadnych brechtów i "kłótni". Siedzi ze mną jakiś kujon, którego w ogóle nie znam. Hahaha. Nie no, trochu znam. Daje wszystkim prace domowe. Wszyscy udają, że go lubią, a tak naprawdę ... no wiadomo jak to jest z takimi kujonami. Urwałem się z dwóch ostatnich lekcji. Co mam robić, kiedy moja przyjaciółka potrzebuje pomocy? - Niczym supermen wszedłem do jej domu, w którym widocznie nikogo nie było. Na górze, w rudej pokoju, zastałem Harolda i ją. Przytulali się. Mmm może tak się nazywa to "wracanie do siebie?". W sumie to ładnie razem wyglądają...

[Tydzień później, Rosalie]

 Przez ten tydzień nic ciekawego się nie wydarzyło. Leżałam w łóżku, obsługiwał mnie Harry i nie byłam w szkole. Czas to zmienić. Wstałam, ubrałam się itp i wystrzeliłam do szkoły. Wędrowałam sama, ale dołączyła się banda tych łobuzów, czyli 1D + Ashan. Najgorsze, że mnie zobaczyli OMG. Mało tego, dogonili
- Cześć Rosalie, ładnie wyglądasz - Loczek pocałował mnie w policzek
- Cześć Harry, cześć wszystkim - pomachałam im
- Jak się czujesz?
- Lepiej. Idziemy?
- No jasne - i tak jak to zwykle bywa, naszą rozmowę dokończyliśmy na lekcjach. Taaa. Mieliśmy niezły temat do obgadania, a mianowicie dostałam opieprz, że kocham Harrego, a go nie chcę. To i ja wiem. Dzisiaj idziemy na ten głupi spacer. Dla mnie głupi... chociaż... Dobra nie mogę się doczekać...

***

Z dołu dobiegł dźwięk dzwonka. Zerwałam się na równe nogi i wyprzedziłam tatę, który miał zamiar otworzyć drzwi. Rzuciłam jeszcze ciche " Późno wrócę " - i wyszłam. Oczywiście był to ukochany Harold z stokrotką w ręce. Wzięłam od niego kwiatka i udaliśmy się do parku. Gadaliśmy o kwiatach, przyszłości, starości, związkach, aż w końcu skończyły się nam tematy i usiedliśmy na ławce. Kiedyś Harry wyrył tu inicjały R + H = Love Forever. Zaczęło się ściemniać, a niebo pokryły przepiękne gwiazdy. Kiedyś ustalaliśmy naszą ... widzę ją!! Harry przysunął się. Zaczął coś gadać, ale go nie słuchałam. Byłam zbyt zafascynowana Gwiazdą, która świeciła się niezwykle mocno. Tak jakby był to jakiś sygnał. Sygnał? Dziwne. - Uśmiechnęłam się sama do siebie. Harry wpatrywał się w tę samą, aczkolwiek z mniejszym zainteresowaniem. W oczach miał pewną iskrę radości. Wcześniej jej nie zauważyłam. To niesamowite. Przybliżyłam się, zmniejszając krępującą odległość między nami. Zrobił to samo. Uśmiechnął się i on, kiedy popatrzył się na mnie
- Nasza gwiazda - wyszeptałam - Widzisz ją?
- Zawsze. Kiedy Cię nie widziałem, obserwowałem ją każdego dnia
- Słodkie. Ciekawi mnie, co jeszcze robiłeś
- Nosiłem Twoje zdjęcie przy sobie. Sprawiało, że się uśmiecham. Przynajmniej na chwilę. A teraz wiem, że zerwanie z tobą było najgorszym błędem w moim życiu. Wybaczysz?
- Wybaczam - chyba się zdziwił, bo cmoknął mnie w polik. Uśmiech nie schodził mi z ust. Jemu też. Są takie cudowne. Zapomniałam tego smaku
- Wiesz, że nigdy nie przestanę Cię kochać?
- Słodkie
- Kochasz mnie? - szturchnął mnie
- Tak. Wiem to - wtedy wlepił swoje paczadła w moje. Cudownym wzrokiem, z iskierką nadziei i miłości, mógłby zrobić ze mną wszystko. Naprawdę. Puściłam mu oczko, a ten jakby na zawołanie zbliżył się
- To prawda?
- Prawda. Choćby nie wiem, co się działo, nigdy nie przestanę Cię kochać. Wbij to do swojej łepetyny i zapamiętaj na całe życie - "koparę" można było zbierać na podłodze. Uśmiechnął się po raz 3568903 tego wieczoru
- Kocham Cię - wyszeptał do ucha i zmysłowo je "ugryzł"
- Nie prowokuj mnie!
- Dlaczego?
- Harry!
- Co?
- Odsuń się deczko - zrobił o co prosiłam
- Po co?
- Bo mnie kusisz!
- I o to chodzi!
- Harry! - a teraz się przybliżył - Are you fucking kidding me?! - zaśmiał się
- Yes! - walnęłam go w łeb. Znowu się przybliżył
- Pociąga mnie - odwróciłam wzrok i przygryzłam dolną wargę - Kurwa! Ja to powiedziałam?! - kiwnął głową
- Tak się składa, że ty mnie też
- Ehe
- Mam propozycję - pytającym wzrokiem błądziłam po jego boskich zielonych oczach. I kolejny uśmiech do kompletu. Czy on robi coś innego?!
- Jaką? - nie powiem, zainteresowało mnie to
- Spróbujmy jeszcze raz - wyszeptał do ucha. W tej chwili zmysłowo poruszyłam brwiami i uśmiechnęłam się. Najbardziej szczerze jak tylko mogłam. W sumie to każdy zasługuje na drugą szansę
- Dobrze - zdziwił się. Przytulił mnie z całej siły i obkręcił kilka razy...

-----------------------------------------------------------------------------------
Cześć.
Wiem, że ostatnio zaniedbuję tego bloga, ale od teraz to się zmieni. Nie wiem do końca, czy kończyć bloga, czy też nie. Ostatecznie trzyma mnie przy nim jakaś więź. Więź, że zostałam dłużej, niż do napisania 1 notki.
Liczę na kilka komentarzy ze strony czytelników i niedługo pojawi się nowy rozdział

sobota, 4 sierpnia 2012

Rozdział 30 "Zmieniłaś się"

  [Rosalie]

Lekcje jak lekcje. Mieliśmy niezłe brechty na plastyce. Hahaha. Rysowaliśmy nagich mężczyzn i Sarah sobie fantazjowała. Narysowała jednorożca i powiedziała, że róg to ... (wiadomo)... Idź Stąd w szkole nie było
Harold był tylko na pierwszej lekcji. Zmył się, bo coś tam się stało. Ajjjć. Po lekcjach zadowolona opuściłam klasę. I poszłam na chatę. Pod moimi zacnymi drzwiami stał Styles
- Szczęścia szukasz? Tu nie znajdziesz - otworzyłam te cholerne drzwi
- Też się cieszę, że Cię widzę - uśmiechnął się. Pokazałam mu język i wpuściłam go. Co się będę cackać? xD. Zrobiłam mu herbatkę i zaprowadziłam do salonu
- Przyszedłeś na plotki? - zdziwił się - No wiesz takie damskie
- Brakowało mi Twojego poczucia humoru - zaśmiałam się
- Aha
- Wiem, że zawsze będę u Ciebie na pierwszym miejscu ludzi ważnych - zaśmiałam się
- Od końca - poprawił bluzkę
- Oj no!
- Co O.o?
- Zmieniłaś się - zaśmiałam się głośno
- Chyba ty - włączyłam telewizor, usiadłam  i przeleciałam po różnych kanałach. Nic ciekawego ehhh. Harold usiadł na kanapie obok mnie
- Kochasz mnie jeszcze? - przysunął się bliżej. Nie powiem zatkało mnie, ale to za szybko. Jakby mu to powiedzieć? Mam się na niego tak po prostu rzucić? Potrzebuję czasu. Uśmiechnęłam się blado i zerknęłam na czubki swoich butów
- Czy ja wiem - uśmiechnął się
- Będę czekać, zawsze! Pamiętaj, że nigdy nie odpuszczę i zawszę będę Cię kochać. Trzymaj się - i wyszedł. Tak to jest, kiedy cymbały przychodzą  do mojego domu. Przebrałam się i poszłam do Ashan'a. Było tam dużo osób: Idź Stąd, Danielle, Eleanor, jakaś blondynka, Zayn, Niall, Liam, Louis, Harry, Ashan, Sarah, Sophie, Anna. . Po cichu wskoczyłam za kanapę. Jako, że opowiadali sobie straszne historie. Założyłam swoją straszną maskę, włożyłam czarną bluzę Harolda i dołączył się Louis w podobnym przebraniu. Na czy cztery wyskoczyliśmy zza łóżka, a oni w pisk. Hahaha. Musiało to śmiesznie wyglądać. Goniliśmy ich po całej chacie, a oni się nie skapnęli. Elka omal zawału serca nie dostała. Hahaha. Liam niezbyt się bał, ale kiedy wyjęłam łyżeczkę spierdalał jak reszta. Haha. Najbardziej bał się Niall, który pierwszy zwiał mi sprzed oczu. Hahaha. W końcu zdjęłam moją zacną maskę, a wszyscy osłupieli. HAahaha ich miny były po prostu bezcenne. Lou też tak zrobił. Zaczęli nas gonić, a my do basenu. Cholera. W co ja się przebiorę?! Ale zamiast normalnie myśleć, kąpałam się. Mimo, iż był listopad i woda była zimna. Choroba gwarantowana
- Ty i Lou  będziecie chorzy. Chodź dam Ci coś na przebranie
- Jak ty masz na imię?
- Perrie
- Spoko - poszłam z nią. Dała mi fajny zestaw 
- Skąd ty go miałaś?
- No wiesz. Zawsze mam ubrania przy sobie - aha spoko. Dziwne, że ubrania były na mnie za duże. Ooo kurwa! Trzeba przytyć. Wysuszyłam włosy suszarką Ashan'a. Tzn jego siostry, ale już śpi, więc się nie skapnie. Z Sarah poszłam do domu.

 ***

  Ranek. Cholera. Sarah już nie ma, a nocowała u mnie. Ubrałam się . Jako, że nie czułam się najlepiej napisałam do Harry'ego " Cześć. Z tego, co wczoraj mówiłeś, miałeś nie przyjść do szkoły. Przyjdziesz teraz do mnie?" i wysłałam...

[Harry]

Odtrzymałem wiadomość od Rosalie i pogoniłem do niej. Ku mojemu zdziwieniu drzwi były otwarte, ale ok. Lezała łóżku. Boże! Ona przypadkiem nie ma gorączki?!
- Cześć
- Siema - uśmiechnęła się.
 Przyłożyłem rękę do jej czoła. Cholera.
- Masz termometr?
- Po co Ci?
- Masz gorączkę
- Dupa Jasia - zaśmiała się.
 Zadzwoniłem do Lou
( Rozmowa telefoniczna)
H - Stary, co robisz?
L - A nic, ubieram się
H - Przyjedź do Rosalie. Ma gorączkę!
L - Uuu wziąść termometr?
H - Tak 
( Koniec rozmowy telefonicznej)

 Nie musieliśmy długo czekać na Pana Marchewkę. Zmierzyliśmy temperaturę. Cholera 39.9 stopni...

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 29 "Gdyby wiedział, że to chłopak"

[Ashan]

Ludzie, jakie nudy! Ileż można pić oranżadę w towarzystwie młodszej siostry? Ma dziś urodziny i zaprosiła te swoje sweet koleżanki, które nic nie umieją zrobić. Jeszcze nabijają się z JB. Tsa. Żyć nie umierać.
  Włożyłem moje zacne tramki i pogoniłem do domu One Direction. Oczywiście wszedłem bez pukania. Na stole tańczył Niall. Striptiz? WTF? A gdzie reszta?
- Niall?
- Łooo kurwa - włożył bluzę i zszedł ze stołu. Zaśmiałem się
- Gdzie reszta?
- Harry na górze, a reszta pomaga Rosalie w jakiejś superowej misji
- A ty co striptiz robiłeś?
- Tak. W telewizji jedzenie pokazali. A miałem chcicę - hahaha. On się słyszy?
- No comment - i pogoniłem do Harolda
 Leżał na ziemi, pił wódkę i śmiał się
- Co ty taki wesoły?
- Ros mnie nie chce! Rozumiesz stary? - chciał usiąść na łóżku, ale potknął się i wyjebał
- To się staraj, a nie kurwa wódkę pijesz!
- Łoooj tam - zaśmiał się

[Natalie]

- Piątek?
- Ros ma sesję nie będzie jej w szkole - Diana przesiaduje u mnie i obmyślamy plan
- Czwartek?
- Pasuje - uśmiechnęła się zadziornie - Wiesz co robić?
- Wiem, ale będzie jazda! - poprawiłam grzywkę - Chcę zobaczyć minę suki
- Ej nie mów tak! To moja siostra?
- No i?
- Nie mów tak
- Ale i tak będzie miała trudne chwile - olśniło mnie - Idę do Stylesa!
- Po co?
 Wstała i zgniotła kartkę
- Dam mu te zdjęcia Rosalie, która spotyka się z Matt'em. Tyle, że sprzed kilku lat. Nie zmieniła się zbyt, więc nie pozna, że to dawne - zaśmiałam się - Będzie wściekły
- Jutro pójdziesz - wyszła...

[Rosalie]

- No to ten... yyyy ... Co powiesz na małe yyy no wiesz? - Idź Stąd zabrał głos
- Ohhh dawaj. To takie ... umm inne - podwinęłam deczko sukienkę
- Pieprzymy się tu, czy u mnie?
- U Ciebie - weszliśmy do jego domu. Poszedł zrobić mi coś do picia, a ja w tym czasie rozlałam wodę po całej podłodze. Na łóżku położyłam jeszcze sztuczne robaki i wyjęłam pistolet na kulki. Strzeliłam  mu prosto w czułe miejsce. Hahahah. Z tacą szedł udając, że nic się nie stało. Wszedł do salonu i od razu się wypierdolił. Nie dość, że jajca go bolą to jeszcze dupa. Haha. Po kilkunastu minutach siadł na łóżko i zobaczył "robaki". W pisk. Piszczy gorzej niż ja, a ja to potrafię. Dobra ogar! Wstał i tak się co chwila wywalał, bo było naprawdę ślisko. Ubaw po pachy. Nagrałam filmiki i zrobiłam zdjęcia. Teraz tylko upić debila
- Wiesz, piłam już. Teraz Twoja kolej - podstawiłam mu butelkę gorzkiej żołądkowej. Ooo tak! Paczyłam jak robił się weselszy i weselszy. Hahaha. Zmusiłam go, żeby lizał podłogę. Ja robiłam zdjęcia, a on wykonywał wszystko, co chciałam. Wbił Zayn i Lou, bo Liam musiał pojechać do swojej dziewczyny.
  Oczywiście Idź Stąd nie rozpoznał, że to oni i myślał, że to jakieś dziewczyny. Z chłopakami mieliśmy ubaw po pachy, a on się nawet nie zorienotwał. Hahaha. Zayn'a prawie pocałował, bo ten walnął go w jajca
- Lubie takie - hahaha. Gdyby  wiedział, że to chłopak. Jaki debil.  
Chłopaki dawali mu różne wyzwania. Np daliśmy mu starą lalkę barbie i myślał, że to prawdziwa dziewczyna - całował. Zrobiliśmy setki zjęć. Idealnie, żeby go ośmieszyć...

[Anne]

 Ranek. Jprld. Why? Wyszłam z łóżka, wzięłam prysznic, ubrałam się, pomalowałam. Włosy tylko rozczesałam. Zjadłam jakieś dziwne śniadanie i poszłam do szkoły. W drzwiach od świetlicy stała Rosalie, która brechtała się z czegoś z 4/5 1D i Ashanem. Podeszłam do nich
- Co was tak śmieszy? - Ros zaśmiała się jeszcze bardziej
- Pacz - wyjęła aparat i pokazała zdjęcia tego szkolnego puszczalskiego. Hahaha. Jakie zdjęcia. Jakieś na kiblu, w makijażu (hahaha), w damskich ciuchach itp
- Hahaha. Czyj to był pomysł?
- Mój
Ruda dumnie podniosła głowę
- Jesteś głupia!
- Też Cię kocham...

----------------------------------------------------------------
Elo lovciani <33. Nie spodziewałam się tylu komentarzy. Pozdrawiam wszystkich czytelników i liczę na kilka szczerych komentarzy. Mam pytanie. Usunąć bloga? Ktoś wie jak?