W końcu wsiedliśmy i pojechaliśmy gdzieś. Nie powiem, że szło mi źle, bo skłamałabym. Koń nie polubił mojego chłopaka, bo chciał go zrzucić, lecz mój ukochany nie dał się. Za to go podziwiam :D. Podobno jestem normalna z całej paki :D xD. Po jeździe dostałam takiego słodkiego i namiętnego całusa w usta. Wszyscy zrobili głośne:
- Awwwww ;*
Uśmiechnięci i szczęśliwi wróciliśmy do domu. Zawsze rano mam napady tej radości. Zależy jeszcze od pobudki. Hah,raz Harry i Lou obudzili mnie w śmieszny sposób. Lou naskoczył na mnie i darł się, a Harold skoczył na niego i z hukiem upadli na podłogę. Jak to wyglądało! Może to było z tydzień temu. Jeszcze Zayn niechcący na nich wpadł i wylał zimną wodę
- Wiesz co, wychodzę będę potem - powiedziałam do muuujego chłopaka. Poszłam na komisariat i zrobiłam co mogłam żeby nie wsadzili do pudła Matt'a. Kiedy wracałam było już ciemno. W końcu długo tam byłam
- Ej laska, czekaj - usłyszałam męski głos. Przyspieszyłam kroku, a oni zrobili to samo. Z nerwów uderzyłam któregoś
- O nie, przegięłaś - podszedł i uderzył mnie prosto w twarz. Drugi zaczął się dobierać. Nie ciężko się domyślić, co chcieli zrobić. Wyrwałam się i uciekłam do chłopaków
- Gdzie ty byłaś?! - zaczął wrzeszczeć ... Ashan? Wrócił? Raczej tak, cudownie, lecz kiedy zobaczył moją minę opanował się - Co się stało?
- T taam z zza drz drzwia drzwiami sa, próbowali się do dob dobrać
- Za drzwiami powiadasz? - Harry. Wyszedł z domu i z pięściami rzucił się na kolesi
- To nie ma sensu - wrzeszczał na niego Lou i próbował go odciągnąć. W końcu go odciągnął, a Harry podszedł do mnie i przytulił
- Nie wracaj tak późno, bo to się źle skończy
- Dobrze kotku - westchnęłam i pocałowałam go. Zmęczona zasnęłam...
Budzik, no nie ten cholerny budzik. Ah tak dzisiaj 1 września 2011r. , czyli dzień znienawidzony przez wszystkich. Wskoczyłam w białą bluzkę i czarną, do kolan spódnicę. Do tego szare baleriny. Makijaż lekki i ledwo widoczny. Jeszcze zrobiłam jakiegoś koka. Na śniadanie zjadłam płatki i w pewnym momencie dostałam SMS-a:
" Dzień dobry. Życzę fajnego dnia <33" odpisałam:
" Dzień dobry, wzajemnie <33"
Nasz związek jest dużo mocniejszy niz wcześniej. Trochę spowodowany częstymi wyjazdami. Teraz jest lepiej, ale chłopaki w weekend lecą gdzieś. Znów rozłąka, ale przyzwyczajona jestem. Wzięłam kilka rzeczy i sama poszłam do szkoły, gdzie znajomi rzucili się na mnie. Rozpoczął się apel. Srutu tutu, majtki z drutu. Nudny, głupi i bezsensowny. Po tym, razem z kolegami poszłam w miejsce, które znaliśmy tylko my
- Ros, zapal! - szeptem powiedziała do mnie Claudia, nowa koleżanka z klasy. Nawet fajna, ale z wyglądu przypomina plastik.
Brunetka z niebieskimi oczami.Dosyć mocny makijaż, który ukrywał jej urodę, bo podobno jest ładna. Miała strasznie krótką spódniczkę ledwo jej tyłek zasłaniało.
- Nie chcę! - wyparłam się
- Ok, kiedy indziej - Claudia. Podniosłam się i wyszłam. Moja paczka już tam czekała
- Gdzie ty byłaś?! - zbulwersowała się Sarah
- Oj w toalecie - skłamałam, a co miałam powiedzieć "Byłam w krzaczorach i gadałam o fajkach"?. Szybko przebrałam nóżkami i byłam na chacie. Joł, mlasta blasta! Klapki na dupie, jakie zadupie! Chata woooolna. Odwaliłam mój wyczepisty taniec radości. Przebrałam się w TEN zestaw, a po chwili do mojej skromnej chaty, co ja pierdolę ZAJEBISTEJ chaty, przybyli jełopy. Mój słodziak przywitał się całusem. Popatatajowaliśmy (od patataj haha) na górę
- Poznałeś kogoś? - ciekawość, moooja :D
- Taką grupkę ludzi
- Jacy są?
- Eh tak - zaczął - Jest taki chłopak, który ma ADHD i ciągle na kibel musi. Bez przerwy jeden jest zajęty - pierniczył mój chłoptaś :D Ow współczuję . Wyobrażam to sobie. Pewnie strzela petardami z tyłka hahaha
- A ty?
- Tak, Claudię, która przypomina plastik. Wiesz, że Vera tu chodzi?
- Serio?
- Tsa, 2 razy nie zdała - w tej chwili Harry zdjął koszulkę
- Mmm, ciacho! Daj się pomacać! - wrzeszczałam tak, że chyba ci na dole słyszeli
- Macanko?! Ja też chcę! - do mojego pokoju wpadł Lou, który zaczął "macać" mojego chłopaka haha. Kiedy już wyszedł nie mogłam się powstrzymać od śmiechu
- Wiesz, zapomniałam Ci coś powiedzieć. A więc wycofałam oskarżenie i rozprawy nie będzie
- Co?!
- To co słyszałeś!
- Nie możesz tak, on Ci krzywdę zrobi
- Nie ważne
-Ważne - zaczął mną potrząsać - Następnym razem powiedz mi! - wręcz wykrzyczał do ucha i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Potem poszliśmy na dół do naszych przyjaciół
- Ros, zajebiste buty - wrzasnęła Amy, a Dan i El zaczęły się brechtać
- Bum bara bara zakon bez, bum bara bara zakon bezdom, bum bara bara zakon bezdomnych! - przywitałam ją moim śmiechem. Wszyscy uważają, że ładnie śpiewam, ale to nie prawda. Udusić tych pacanów! Dan powiedziała coś jeszcze pod nosem i wyszła z Liam'em. Wpierniczyłam danie zrobione przez mojego chłoptasia hueh i dosiadł się Ashan
- Cześć
- Hej
-Sory za moje zachowanie. Po prostu martwię się. Sama pamiętasz...
- Dobra wystarczy, nie przypominaj mi - przerwałam mu - Już dawno się nie gniewam
- Serio?
- Tsa
Ashan zaczął odwalać swój taniec szczęścia. Zaśmiałam się cicho i wparował Harry. Ten to już nie wytrzymywał i pognał do WC my na to mówimy Wytwórnia Czekolady, czyli WC. El i Lou zaczęli oglądać jakiś horror. Z nudów dosiedliśmy się do nich. Bardzo denny, a Niall omal się nie zesrał haha.
- Zostaniesz u nas? - spytał Zayn
- Eh dobrze - westchnęłam głośno, a Harry pociągnął mnie na górę
- Musimy pogadać - zaczął
- O czym?
- O nas - rzygnął, a ja przestraszyłam się...
---------------------------------------------------------------------------------------------
Hello :D Jak tam rozdział się podoba? Mi akurat nie *-*
Komentujcie ;D

Haha byłam w krzaczorach :D:D Dobre dobre..
OdpowiedzUsuń