środa, 5 września 2012

Rozdział 38 "Zdradzasz mnie?!"

 Znowu skończyło się na pobiciu i bólu. Czy ten debil nie może uczepić się kogoś innego??? Dlaczego ja?? Wyprostowałam się na krześle.   Dostałam coś marnego do jedzenia. Ale dostałam. Mogłabym w ogóle nic nie dostać. Mniejsza z tym. Pozwoli mi się przebrać !! Wooow. Co za wyczyn? Jak bym mogła komuś jebnąć. Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.

[Zayn]

- Harry uspokój się - pocieszenie Harrego, nie jest łatwe. . Numeru nie rozpoznali, bo karta była kradziona bla bla bla
- Jak mam się uspokoić?! No jak?! Sam byś się lepiej nie zachowywał  !! - nie będę ukrywać, że mi się to nie spodobało
- Słuchaj - stanąłem obok niego - To, że porwali Ci dziewczynę, to nie znaczy, że masz mnie obrażać, a ja na to nie pozwalam. Więc jeżeli chcesz mieć wszystkie zęby, zamknij jadaczkę - chłopcy byli gotowi bronić Harolda, ale niech się dzieciak z życia cieszy, póki mu miłe
- Byłą dziewczynę - poprawił mnie i odsunął się na odległość pół metra. No co? Taki bad boy ze mnie, więc nikt mi nie podskakuje. Zadowolony usiadłem przed laptopem. Wszedłem od razu na odpowiednią stronę i na konto mojej nowej koleżanki internetowej . Oczywiście musiałem do niej napisać, a dokładnie wymyślić jakiś powód. No i spotkamy się jutro! Gitara !...

[Harry]

 Nie mam zamiaru ciągle się smucić. O nie! Dowiem się, kto ją uprowadził i ... zabiję! Dokładnie. Nie zniosę dłuższej nieobecności mojej byłej. Niby ma się tym zająć policja, ale oni to tam coś zrobią Czujecie ten sarkazm? Pewnie się nawet tym nie interesują. Wziąłem plecak, gdzie włożyłem kilka kanapek, jakieś żelki, Twixy, wodę. Jeszcze srajtaśma (tak na wszelki wypadek), dużo kasy, strój na przebranie. Po cichu wymknąłem się z chaty. Jako iż nie mamy żadnych wywiadów, nie muszę być w domu. Wróciłem i spojrzałem na kalendarz 30 grudnia, może jutro wrócę. Tym razem już nie powróciłem, a poszedłem przed siebie. Potrzebowałem tego. Ohhh jak bardzo. Telefon zostawiłem w domu. Chcę po prostu odpocząć ten jeden, jedyny dzień.
- Idealnie - wyszeptałem i usiadłem na śniegu. Podniosłem dupsko i przeniosłem się  na ławkę. Przypominam trochę turystę, ale co mi tam. Żadnych fanek, bo jest ranek. Heh zrymowało mi się. Nie mogę się poddać. Trzeba jakoś pomóc mojej dziewczynie, a raczej byłej, ale jak?! Oto właśnie jest pytanie, na które nie ma odpowiedzi. - Siedziałem tak i myślałem, aż zapadła ciemność. W sumie i tak nie długo. Było po 16 bodajże i już ciemno.  Uroki grudnia. Gdzieś tak o 19, przeniosłem się do hotelu. Do domu, w sumie nie mam po co iść, skoro i tak zapewne nikt nie ma czasu zobaczyć, czy po prostu jestem. Z drugiej strony, jak niby mają wiedzieć? Takie to bezsensu, że aż dziwne. Rosalie, Rosalie i Rosalie. Czyż to nie jest piękne imię? Co ja się ostatnio taki dziwny zrobiłem? O.o Chuj z tym - zasnąłem bez większych problemów...

***

  Powoli, ale uważnie otworzyłem drzwi naszego domu...Szybkie obczajenie terenu, niczym ninja. Dzisiaj 31, czyli sylwester, a ja spędzę ten dzień bez ukochanej osoby. No normalnie cudownie. Co ja do kurwy mam z tymi sarkazmami?! Przekroczyłem próg, a na mnie rzuciła się czwórka, rozwścieczonych chłopaków
- Gdzie ty do cholery byłeś?! - krzyczał mi nad uchem Liam. No, ale że on się drze? Najbardziej spokojny ze wszystkich, a taki podły czasem
- Na mieście!
- Zdradzasz mnie?! - objąłem Louisa, przecząco kręcąc głową, ten tylko przybrał pozę pozostałych - Więcej mi bez kurwa słowa, nie wychodzisz, dziecko!! Zrozumiano?! - i teraz to się dopiero przestraszyłem. Louisa, w poważnej sytuacji widziałem raptem 2 razy, jeżeli były, bo nie pamiętam. Widać, że umie się zachować. Kurde jak on to robi? Muszę się chyba uczyć od Pana Marchewki, największego dziecka psychicznie w zespole. Chłopcy również byli zszokowani jego zachowaniem, ale nie dawali tego po sobie poznać. Pasiasty odszedł na jakąś odległość, chyba do WC
- Harry, pamiętaj, że nie ukończyłeś jeszcze 18 lat, więc my, a w szczególności Louis, opiekujemy się Tobą, więc nie odwalaj takich scen więcej. Rozumiesz? - tym razem spokojnie odezwał się blondas, który jedyny był na mnie deczko mniej od wszystkich. Chyba, przynajmniej tak wyglądał
- Dużo jeszcze będzie kazań? - mój zrezygnowany ton mówi chyba wszystko. Niall uśmiechnął się blado, a Zayn poszedł do siebie. Mina Liama nie zmieniła się wcale, tylko coś powiedział pod nosem i odszedł. Dzisiaj sylwester, balujemy!!...

--------------------------------------------

Cześć. Rozdział napisałam szybko i jakoś mi nawet wyszedł, ale nie jest idealny.
 Napisałam go ze względu na nieliczynych czytelników, których mam 7. W sumie dobre i to. Mam nadzieję, że ci, którzy to czytają zostawią mi pamiątkę zwaną komentarzem...

 ZACZĄŁ SIĘ ROK SZKOLNY, Dlatego rozdziały będą rzadziej!!


3 komentarze: